Teatr
Jacek Poniedziałek
Teatr
Aktor, urodzony w 1966 roku.
Ukończył Wydział Aktorski krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, występował w warsztatach przygotowywanych przez Krystiana Lupę, m.in. Szkicach do Człowieka bez właściwości. Tuż po studiach otrzymał angaż w Teatrze im. Słowackiego, dwa sezony później w renomowanym Teatrze Starym w Krakowie. Został zaangażowany przez niemiecką reżyser Karin Beier do inscenizacji Snu nocy letniej Szekspira w teatrze w Düsseldorfie. Jeszcze na studiach, warsztatem z Białych nocy Dostojewskiego, rozpoczęła się stała współpraca Poniedziałka z Krzysztofem Warlikowskim, kontynuowana potem Markizą O. w Teatrze Starym w 1993 roku.
Podczas pięciu lat spędzonych w Teatrze Starym Poniedziałek zetknął się z najwybitniejszymi polskimi twórcami teatralnymi. Występował w Śnie srebrnym Salomei Juliusza Słowackiego w reżyserii Jerzego Jarockiego, Reformatorze Mykoly Kulisza w inscenizacji Rudolfa Zioło, Peer Gyncie Henryka Ibsena w reżyserii Marka Fiedora oraz słynnych Dziadach - 12 improwizacjach Jerzego Grzegorzewskiego.
W 1997 roku Grzegorzewski zatrudnił młodego aktora do Teatru Narodowego, gdzie grał on w Nocy listopadowej Stanisława Wyspiańskiego otwierającej odbudowaną scenę. W Narodowym Poniedziałek występował w wybitnym Ślubie Gombrowicza w reżyserii Grzegorzewskiego i spektaklu Tadeusza Bradeckiego - Saragossie wg Jana Potockiego.
Aktor niedługo jednak zagrzał miejsca w Narodowym. Nie odpowiadała mu zbytnia konwencjonalność inscenizacji. "Poczułem, że nie mieszczę się w formule tego teatru. Wyobrażałem sobie, że dyrektor Grzegorzewski pójdzie w innym kierunku" - tłumaczył w wywiadzie swe przejście do Teatru Studio w ślad za Warlikowskim. U swego ulubionego reżysera wystąpił w roli Karola w niezwykłym spektaklu wg Zachodniego wybrzeża Bernarda-Marie Koltesa.
Wraz z Warlikowskim przeniósł się Poniedziałek do Teatru Rozmaitości. Tutaj powstał kontrowersyjny Hamlet Szekspira. Recenzenci krytykowali koncepcję i reżyserię przedstawienia, zauważali jednak dojrzałość i interpretacyjną świeżość w budowaniu postaci Hamleta przez Poniedziałka."Zamiast analizy tego, o czym w Polsce jest do myślenia, mamy na scenie historię rodzinnych kłopotów młodego człowieka, którego przekonująco gra Jacek Poniedziałek. Jego Hamlet od poprzedników różni się głównie tym, że umie korzystać z życia, kocha i jest kochany" - pisał recenzent "Gazety Wyborczej" Roman Pawłowski. "Duński książę w interpretacji Jacka Poniedziałka został całkowicie pozbawiony patosu i egzaltacji, jaka często towarzyszyła aktorom wcielającym się w tę postać. Nie jest filozofem, lecz używając słów Victora Hugo - intelektualistą, w takim stopniu, w jakim jest nim każdy z nas. To wielki samotnik i życiowy outsider. Ból po stracie ojca przeżył głęboko i nie ma zamiaru obnosić się z tym uczuciem przed innymi. Przeraża go niegodziwość i hipokryzja otaczającego świata" - zgadzał się z Pawłowskim Jan Bończa-Szabłowski ("Rzeczpospolita").
Opracowanie: czerwiec 2001.
Aktualizacja: Monika Mokrzycka-Pokora, grudzień 2008.
Ukończył Wydział Aktorski krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, występował w warsztatach przygotowywanych przez Krystiana Lupę, m.in. Szkicach do Człowieka bez właściwości. Tuż po studiach otrzymał angaż w Teatrze im. Słowackiego, dwa sezony później w renomowanym Teatrze Starym w Krakowie. Został zaangażowany przez niemiecką reżyser Karin Beier do inscenizacji Snu nocy letniej Szekspira w teatrze w Düsseldorfie. Jeszcze na studiach, warsztatem z Białych nocy Dostojewskiego, rozpoczęła się stała współpraca Poniedziałka z Krzysztofem Warlikowskim, kontynuowana potem Markizą O. w Teatrze Starym w 1993 roku.
Podczas pięciu lat spędzonych w Teatrze Starym Poniedziałek zetknął się z najwybitniejszymi polskimi twórcami teatralnymi. Występował w Śnie srebrnym Salomei Juliusza Słowackiego w reżyserii Jerzego Jarockiego, Reformatorze Mykoly Kulisza w inscenizacji Rudolfa Zioło, Peer Gyncie Henryka Ibsena w reżyserii Marka Fiedora oraz słynnych Dziadach - 12 improwizacjach Jerzego Grzegorzewskiego.
W 1997 roku Grzegorzewski zatrudnił młodego aktora do Teatru Narodowego, gdzie grał on w Nocy listopadowej Stanisława Wyspiańskiego otwierającej odbudowaną scenę. W Narodowym Poniedziałek występował w wybitnym Ślubie Gombrowicza w reżyserii Grzegorzewskiego i spektaklu Tadeusza Bradeckiego - Saragossie wg Jana Potockiego.
Aktor niedługo jednak zagrzał miejsca w Narodowym. Nie odpowiadała mu zbytnia konwencjonalność inscenizacji. "Poczułem, że nie mieszczę się w formule tego teatru. Wyobrażałem sobie, że dyrektor Grzegorzewski pójdzie w innym kierunku" - tłumaczył w wywiadzie swe przejście do Teatru Studio w ślad za Warlikowskim. U swego ulubionego reżysera wystąpił w roli Karola w niezwykłym spektaklu wg Zachodniego wybrzeża Bernarda-Marie Koltesa.
Wraz z Warlikowskim przeniósł się Poniedziałek do Teatru Rozmaitości. Tutaj powstał kontrowersyjny Hamlet Szekspira. Recenzenci krytykowali koncepcję i reżyserię przedstawienia, zauważali jednak dojrzałość i interpretacyjną świeżość w budowaniu postaci Hamleta przez Poniedziałka."Zamiast analizy tego, o czym w Polsce jest do myślenia, mamy na scenie historię rodzinnych kłopotów młodego człowieka, którego przekonująco gra Jacek Poniedziałek. Jego Hamlet od poprzedników różni się głównie tym, że umie korzystać z życia, kocha i jest kochany" - pisał recenzent "Gazety Wyborczej" Roman Pawłowski. "Duński książę w interpretacji Jacka Poniedziałka został całkowicie pozbawiony patosu i egzaltacji, jaka często towarzyszyła aktorom wcielającym się w tę postać. Nie jest filozofem, lecz używając słów Victora Hugo - intelektualistą, w takim stopniu, w jakim jest nim każdy z nas. To wielki samotnik i życiowy outsider. Ból po stracie ojca przeżył głęboko i nie ma zamiaru obnosić się z tym uczuciem przed innymi. Przeraża go niegodziwość i hipokryzja otaczającego świata" - zgadzał się z Pawłowskim Jan Bończa-Szabłowski ("Rzeczpospolita").
"Droga Jacka do Hamleta była długa. Grał już role główne, ale często też miał do wykonania skromne zadania. Jacek nie jest aktorem, który zadomowił się w jednym zespole teatralnym, pamięta o swoich zadaniach i jest mu z tym dobrze. (...) Precyzyjnie pracuje nad każdą rolą. Od pierwszych prób Hamleta intensywnie przygotowywał się do roli duńskiego księcia. Szybko zaczął wynurzać się z mroku. Jego Hamlet stawał się coraz bardziej wyrazisty. Problem jednak polegał na tym, że ja starałem się jak najdłużej w tym mroku pozostać. Bałem się, że coś przegapię, stopowałem go. Nie było mi łatwo zarazić go swoją wizją. Dopiero niedawno udało nam się te dwa światy połączyć. Jacek to silna osobowość, dojrzała, ukształtowana" - scharakteryzował Poniedziałka Warlikowski ("Gazeta Wyborcza").Poniedziałek nadal ściśle współpracuje z Warlikowskim. W TR Warszawa (wcześniej Teatr Rozmaitości) zagrał w znakomitych inscenizacjach reżysera - Penteusza w Bachantkach Eurypidesa (2001), Roda w Oczyszczonych Sary Kane (2001) i Stefana w Burzy Szekspira (2003). Role Poniedziałka charakteryzowały się ogromną intensywnością, wyrazistością i precyzją w budowaniu postaci, a jednocześnie ukazywane były "na chłodno", jakby z zamierzonym dystansem. Podobnie jak tytułowy, rozpaczliwie samotny Krum z kolejnego spektaklu Warlikowskiego wg dramatu Hanocha Levina (2005). Tutaj efekt pełnego bezsilności wyobcowania wzmacniały jeszcze wyświetlane projekcje. Krum wraca z zagranicy do rodzinnego miasta, ale mówi, że i tam nie znalazł życia.
"Potem widzimy mężczyznę (Jacek Poniedziałek)" - pisała Joanna Walaszek - "w akcie przejmującej bezradności i rozpaczy, niegotowego do przyjęcia cierpienia, śmierci, życia bez oparcia. W porwanych kadrach widzimy jego nogi, ręce, twarz. Ale też widzimy na scenie - w świetle reflektora - sylwetkę tego samego Jacka Poniedziałka w pozie godnej reklamy. W pełni samozadowolenia. Krum na ekranie budzi nasze głębokie współczucie. Krum na scenie - co najwyżej politowanie, nawet zażenowanie. Co ten pajac tutaj robi? Z bezczelnym uśmiechem, śmieszny i arogancki, oznajmia nam i oczekującej go Matce (Stanisława Celińska), że nic nie ma. Wrócił z niczym, z niczym, z niczym." ("Didaskalia" 2005, nr 69)Aktor u Warlikowskiego zagrał także Hejnecha/Samuela Kernera w Dybuku Szymona An-skiego i Hanny Krall (2003) i ostatnio Louisa Ironsona w Aniołach w Ameryce (2007) - głębokim, bolesnym, dotykającym najintymniejszych spraw człowieka spektaklu wg dramatu Tony'ego Kushnera (2007).
"Luis Ironson i Priori Walter byli parą kochających się gejów, gdy jednak jeden z nich zachorował, drugi zwyczajnie po ludzku nie sprostał tej sytuacji" - pisała Elżbieta Baniewicz. - "Jacek Poniedziałek w roli Luisa obnaża siłę biologii, jego bohater nie wytrzymuje samotności i natychmiast poszukuje nowych cielesnych zbliżeń." ("Twórczość" 2008, nr 10)Poniedziałek grał również u Krystiana Lupy, był Georgiem w Stosunkach Klary Dei Loher (2003), u Grzegorza Jarzyny w widowisku 2007: Macbeth wg Szekspira wcielił się w postać Lenoxa (2007).
Opracowanie: czerwiec 2001.
Aktualizacja: Monika Mokrzycka-Pokora, grudzień 2008.
Podobne
Teatr Peter Shaffer, "Amadeus"
Spektakl w reżyserii Zbigniewa Brzozy, premiera w Teatrze Studio w Warszawie 31 stycznia 2002 roku.
Teatr Stefan Chwin, "Hanemann"
Spektakl w reżyserii Izabeli Cywińskiej, premiera w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku 27 styczenia 2002.
Zobacz także
Literatura Elżbieta Janicka "Festung Warschau"
Jak sugerują opisy książki - ale też komentarze samej autorki - "Festung Warschau" jest rodzajem spacerownika - a więc przewodnika, w którym krok po kroku, ulica po ulicy poznajemy dane miejsce. Jest...
Sztuki wizualne Wojciech Fangor "Postaci"
Obraz Fangora należy do najbardziej kanonicznych dzieł polskiego socrealizmu. Operuje prostą retoryką przeciwieństw: kiedyś i teraz, po tej i po tamtej stronie.
Najczęściej czytane
- Teatr
Stanisław Wyspiański - Teatr
Sławomir Mrożek - Teatr
Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) - Teatr
Tadeusz Kantor - Film
Andrzej Wajda






