Sztuki wizualne

Zofia Rydet "Zapis socjologiczny"

Sztuki wizualne
Karol Sienkiewicz
Zofia Rydet, fotografia z cyklu "Zapis socjologiczny", lata 80., fot. materiały prasowe Fotofestiwalu 2011
Zofia Rydet (1911-1997) jako jedna z niewielu kobiet wymieniana jest wśród najważniejszych polskich fotografików. Uznanie zawdzięcza w dużej mierze rozpisanemu na lata "Zapisowi socjologicznemu", bez wątpienia najwybitniejszemu projektowi dokumentalnemu w polskiej fotografii powojennej. W ciągu ponad dziesięciu lat w całej Polsce zrobiła około trzydziestu tysięcy czarno-białych fotografii - portretów ludzi we wnętrzach ich domów.

Na zdjęciach obserwujemy wiejskie i miejskie wnętrza sprzed kilkudziesięciu lat. Prawdopodobnie niewiele się takich ostało. A w nich siedzą właściciele - kobiety, mężczyźni, małżeństwa. Ubrani tak, jak ich zastała autorka. Patrzą prosto w obiektyw, nawiązując wzrokowy kontakt z fotografką, ale też z nami patrzącymi na te zdjęcia. Kobiety często mają na sobie fartuchy czy podomki, jakby Zofia Rydet przeszkodziła im w codziennej krzątaninie i poprosiła, by pozowały do zdjęć, a te wykorzystały ten krótki moment, by odetchnąć. W koszu piętrzy się przygotowana do prania bielizna, na stole stoją resztki posiłku czy niedopita herbata.

Na innych fotografiach oglądamy wnętrza pokojów gościnnych, wysprzątane, ze sztucznymi kwiatami w wazonie, obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej górującym nad makatką z jeleniem na rykowisku. Najświętsze Serce Jezusa, niewielki krzyżyk, lustro. Nieodzownym wyposażeniem wnętrz jest telewizor, ale powtarzający się motyw stanowią też staromodne zdjęcia nowożeńców, podmalowane przez lokalnego fotografa. W wiejskich chałupach ozdobą ścian są wyszywane makatki z nieodzownymi sentencjami. "Przy muzyce i robocie człowiek zapomni o kłopocie".

Gdy zaczynała pracę nad Zapisem socjologicznym, Zofia Rydet miała 67 lat. Pierwsze zdjęcia z cyklu powstały na Podhalu. Potem obszar zainteresowań fotografki rozciągnął się na Górny Śląsk, a z czasem na resztę Polski. Ostatecznie geograficzny zasięg Zapisu objął 20 z 49 ówczesnych województw, ale artystka kontynuowała go także we Francji i Stanach Zjednoczonych. Interesowały ją głównie obszary wiejskie - Podhale, Suwalszczyzna, Rzeszowszczyzna, jednak wiele zdjęć powstało także w miastach - Krakowie, Gdańsku.

Wędrówki po kraju były jedną z pasją Zofii Rydet już wiele lat wcześniej. Miała przy tym niebywałą umiejętność zdobywania sobie zaufania fotografowanych ludzi, którzy wpuszczali ją do swoich domów i mieszkań, pozowali, dzielili się częścią swojej prywatności. Wchodząc zwykła mówić "jak tu u pani ładnie...", tymi kilkoma słowami zyskiwała sympatię i zjednywała sobie gospodarzy. Ale wizyta fotografki miała też dla nich coś magicznego.
"Model zdawał sobie sprawę patrząc prosto w obiektyw z 'doniosłości chwili', tego jakby uwiecznienia, zatrzymania jego osobowości tylko mu właściwej, z nobilitacji go do jakiegoś symbolu, choć sam nie był wielki - mówiła Rydet. - Fotograf był jakby magiem potężnym, bo mającym możność zatrzymania czasu, pokazującego choć na krótko hydrę śmierci. A aparat był tym głównym instrumentem, czarodziejską skrzynką zatrzymującą obraz."
W swym antropologicznym projekcie Zofia Rydet zachowała obraz wsi w tym szczególnym momencie, kiedy wydawało się, że coś odchodzi bezpowrotnie. W autokomentarzu mówiła, że jej praca
"ma utrwalić to, co już się zmienia i co, choć jest jeszcze realną rzeczywistością przestaje istnieć i może już w niedługim czasie będzie trudne do wyobrażenia. Ma pokazać wiernie człowieka w codziennym jego otoczeniu, wśród jakby tej otoczki, która z jednej strony staje się dekoracją jego bezpośredniego otoczenia-wnętrza, ale która także pokazuje jego psychikę, mówi czasami o nim więcej niż on sam".
Dzisiaj jej projekt nabrał wartości historycznej. Taka była polska wieś - ubogie izby, ściany malowane we wzory z wałka, kaflowe piece, odpustowe dekoracje. Punktem wyjścia Zapisu były właśnie wnętrza. Rydet mówiła:
"Dom jest zwierciadłem osoby, do której należy, jest również odbiciem społeczeństwa, cywilizacji, kultury, w której powstał. Dom żyje życzeniem swego twórcy, który w nim mieszka. Dom jest tak przesiąknięty charakterem swego pana, że w rezultacie dom i jego pan to jedno. Każdy ma charakterystyczne tylko dla niego cechy. Człowiek instynktownie i podświadomie dopasowuje dom do siebie."
Zapis socjologiczny pokazuje ludzi w otoczeniu dorobku ich życia. Łatwo rozpoznajemy, jakie przedmioty stanowią dowód społecznego statusu - np. telewizor, wokół którego gromadzą się najładniejsze i najbardziej wartościowe przedmioty, jakie są przedmiotem kultu (święte obrazki) i co stanowi rodzinne pamiątki - małżeńskie fotografie, na niektórych ujęciach trzymane w rękach przed postarzałych już małżonków. Miejscu fotografii we wnętrzach prywatnych Rydet poświęciła zresztą osobne cykle - Prywatne mitologie z lat 80., na których rodzinne zdjęcia budują tożsamość i wskazują na pochodzenie, czy cykl poświęcony obecności w góralskich domach portretów papieża Jana Pawła II.

W pierwotnym założeniach fotografowane osoby miały stanowić taki sam element wnętrza, jak inne przedmioty, jeden z punktów tej specyficznej inwentaryzacji. Z czasem Rydet zauważyła jednak, że człowiek zawsze pozostawał na fotografiach najważniejszy:
"Już w czasie pracy zobaczyłam, że to jednak nabiera zupełnie innych rumieńców, że ten zwykły dokument staje się w moich oczach jakąś wielką prawdą ludzkiego losu, że nie potrafię zachować tego chłodnego dystansu wręcz przeciwnie, że to angażuje mnie bardziej niż wszystko, co do tej pory robiłam, że staje się to jakby nową miłością i pasją, przynoszącą nowe perspektywy i siły."
Rydet nie kierowała się chłodnym rozumem, lecz emocjami i intuicją. By wykonać te zdjęcia, wchodziła w interakcje z ludźmi, to na nią patrzą, kierując wzrok prosto w obiektyw. Urszula Czartoryska następująco opisywała proces powstawania cyklu:
"Wędrówka po cudzym życiu. Ograniczenie się do sekund. Podróż po wioskach, w których już może niedługo będzie dno sztucznego jeziora albo cementownia, a w każdym razie nowy dom na miejscu starego. Wizyty u osób, z którymi nie sposób umówić się na przyszły rok..."
Zachowując dla potomności obraz polskiej wsi, Rydet zachowała też podstawową funkcję fotografii, o której pisał Roland Barthes - utrwaliła pamięć o ludziach, których imion i nazwisk już nie znamy.

Skala i zasięg Zapisu, poddanie się dyscyplinie systematyzacji, próba objęcia jak największej ilości wnętrz i osób, sytuuje Rydet wśród największych światowych fotografów dokumentalistów XX wieku, z Augustem Sanderem na czele. Dążenie uporządkowania, klasyfikacji właściwe było też jej wcześniejszym pracom. Na swej pierwszej wystawie indywidualnej w 1961 roku pokazała cykl Mały człowiek - portrety dzieci ułożone w serie dokumentujące różne aspekty ich życia. Z kolei cykl Czas przemijania (1964) portretował ludzi starych. Częścią Zapisu socjologicznego były także sanderowskie cykle Zawody oraz Zwykły człowiek.

W tamtych latach surowe, układające się w serie zapisy rzeczywistości były w polskiej fotografii rzadkością. Dzisiaj, od około 2000 roku coraz więcej fotografów, a właściwie fotografek sięga po metodę rozwiniętą przez Rydet, fotografując ludzi w ich wnętrzach, bądź też tworząc ludzkie portrety na podstawie pustych pomieszczeń, w których mieszkają. Julia Staniszewska sportretowała mieszkańców mrówkowca na warszawskim Służewcu (Mieszkańcy ulicy Bryły, 2002-2003), Weronika Łodzińska w duecie Andrzejem Kramarzem specjalizują się w portretach wnętrz (kabin tirów czy łóżek w schronisku dla bezdomnych), duet Zorka Projekt (Monika Redzisz i Monika Bereżecka) tworzy cykle portretów osób, które łączy wspólny zawód (tramwajarki, tirowcy) czy fakt uczęszczania do baru mlecznego.

Autor: Karol Sienkiewicz, marzec 2011

  • Zofia Rydet
    Zapis socjologiczny
    1978-1989
    cykl około 30 tysięcy fotografii

Podobne

Film "Odkupienie" - artykuł o "Katyniu" Wajdy

Walerij Kuczin pisze: Zobaczymy sceny ukazujące współpracę radzieckich oficerów z dowództwem hitlerowskim w 1939 roku, zwycięski marsz po zdobytej bez walki Polsce, straszne dla...

Film ... Te wspaniałe bąbelki w tych pulsujących limfocytach

Film animowany w reżyserii Juliana Józefa Antonisza z 1973 roku.

Twórcy i Dzieła

Film "Toys"

Film dokumentalny w reżyserii Andrzeja Wolskiego z 2011 roku zrealizowany przez Instytut Adama...

Film "Przewodnik do Polaków"

Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u...

Film "Apel"

Film animowany w reżyserii Ryszarda Czekały z 1970 roku o rzeczywistości hitlerowskich obozów...