Teatr

William Szekspir, "Sen nocy letniej"

Teatr
Jerzy Grzegorzewski tym razem przenosi na scenę jedną z najczęściej grywanych komedii Szekspira. Komedii pozornych i przewrotnych, w których awantura między kochankami zostaje załagodzona czarami, ład zburzony przez miłosne perypetie - przywrócony za pomocą magii.
" 'Sen nocy letniej' - piszą realizatorzy - ma bardzo bogatą i różnorodną tradycję sceniczną, która poświadcza magiczną tajemnicę tej komedii. Grana była przez najwybitniejszych aktorów, reżyserowali ją słynni inscenizatorzy. Nasz spektakl wpisuje się w formułę teatru, która rodziła się w poprzednich pracach zespołu nad tekstami Witkiewicza, Gombrowicza, Joyce'a. A więc nieoczekiwane zwroty w relacjach erotycznych, przenikanie się motywów, splot ekstrawagancji, ironii i dotkliwości...."
W przedstawieniu Grzegorzewskiego występują między innymi Edyta Jungowska, Magdalena Warzecha, Zbigniew Zamachowski, Wojciech Malajkat i Artur Żmijewski.
"Rolą wieczoru jest Puk - pisał Roman Pawłowski w 'Gazecie Wyborczej'. - Ta postać u Szekspira nosi przydomek Robin Goodfellow, w przekładzie Gałczyńskiego - Robin Koleżka. Trzeba jednak wiedzieć, że w Anglii jeszcze do czasów elżbietańskich Robinem nazywano po prostu diabła. Nie wiem, czy Beata Fudalej znała ten ciemny rodowód bohatera, ale Puk w jej wykonaniu nie jest zwiewnym duszkiem, którego wymyślił teatr romantyków. To dziki, nieokiełznany i prymitywny stwór z kołtunem na głowie, który na dekoracjach wybija afrykańskie rytmy i porusza się jak zwierzę. Żaden niewinny elf, ale diabeł wcielony, któremu rozkosz sprawia mieszanie w ludzkich sercach i umysłach.

Nieoczekiwanie dzięki tej świetnej roli przedstawienie Grzegorzewskiego, pozlepiane z przypadkowych skojarzeń, ze skautami, bachantkami i Emilianem Kamińskim w papilotach, nabiera gorzkiego sensu. Kiedy Puk w finale prosi publiczność o wybaczenie i zapewnia, że to był tylko sen, nie wierzymy mu, bo swoją kwestię wypowiada sztucznie, terkocząc słowa, tańcząc dla odwrócenia uwagi."
"Warto jeszcze zapamiętać melancholię, którą reżyser świadomie - jak trucizną - osłabiał żywioł śmiechu. Oto na koniec Filostrates (Jacek Jarosz), mistrz ceremonii proponuje Tezeuszowi (Jacek Różański), zamiast zabawy zabójstwo Gonzagi z 'Hamleta'. Na scenę wpłynął w pozie weneckiego gondoliera, ale i Charona, który wiezie umierającego... Gonzagę?, starego Hamleta?, a może jeszcze niedawno rozbawionego skauta - postać tę gra bowiem Przegrodzki. Śmiertelnym smutkiem podszyta jest też scena pojednania Oberona i Tytanii. Między kochankami stanął chłopiec, zamyślony, w czarnym kostiumie, wyjęty z obrazu Velazqueza. Ważniejsza od miłosnego uniesienia młodych jest udręka, rozczarowanie tych, co po przejściach. I dlatego radosny 'Marsz weselny', który Mendelsohn napisał do Szekspirowskiej komedii, w spektaklu Grzegorzewskiego byłby nie na miejscu." (Jacek Cieślak, "Rzeczpospolita").

Podobne

Teatr Peter Shaffer, "Amadeus"

Spektakl w reżyserii Zbigniewa Brzozy, premiera w Teatrze Studio w Warszawie 31 stycznia 2002 roku.

Teatr Stefan Chwin, "Hanemann"

Spektakl w reżyserii Izabeli Cywińskiej, premiera w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku 27 styczenia 2002.

Zobacz także

Film "Toys"

Film dokumentalny w reżyserii Andrzeja Wolskiego z 2011 roku zrealizowany przez Instytut Adama Mickiewicza w Warszawie w cyklu "Przewodnik do Polaków"...

Film "Przewodnik do Polaków"

Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u tworzy "Przewodnik do Polaków"...

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy