Teatr
Marek Koterski "Nienawidzę"
Teatr
Bohater monodramu nie ma imienia ani nazwiska. Wiemy o nim tylko tyle, że boi się rano wstać, boi się otworzyć oczy. Żyje w stanie nieprzerwanej nerwicy, codzienne życie stawia mu opór, potęgujący jego irytację. Problemem jest nie tylko poranne wstawanie, ale i najprostsze czynności - golenie, szykowanie śniadania, jazda tramwajem do pracy. Powoli dowiadujemy się bliższych szczegółów o bohaterze. Łatwo się wzrusza, dość dużo czasu spędza przed telewizorem. Jest rozwiedziony - bo czy można dobrać się z własną żoną? Jednak nadal z nią mieszka w blokowisku. Ma synka, któremu nie potrafi wytłumaczyć, czym jest patriotyzm, bo słowo to straciło dla niego sens. Jest polonistą. Uczy w szkole podstawowej. To dodatkowe źródło frustracji, nic nie jest tak, jak trzeba, także w szkole. "Dość już mam tego chamstwa na ulicach i w sklepach / i w urzędach tej całej hołoty / tych baranów w kolejkach, tej kretyńskiej roboty, / więcej z siebie nie robię idioty" - śpiewa nasz bohater i wyznaje, że w nic nie wierzy. Przecież wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, a idealistyczna wiara ulatnia się jak kamfora. "Najważniejsze - mieć, / Najważniejsze - żreć, / Najważniejsze - napchać się do syta. / Więc - co możesz - łap, / Każdy pieniądz - chap, Co tam - inni, co Rzeczpospolita". Ci, co rządzą, chcą tylko zrobić skok na społeczną kasę, pozakładać konta w Szwajcarii, dla nich tzw. dobro ogółu to byt nieznany.
A jeszcze na dodatek do tego wszystkiego Związek Radziecki za plecami! - sztuka powstała w 1990 roku. Nasz bohater miał nadzieję, że imperium się rozpadnie, ale przyszła pierestrojka i teraz Zachód pomagać będzie Związkowi Radzieckiemu, bo Zachód zawsze jest naiwny. Zresztą i tak dobro zawsze przegrywa. "Cała historia świata, ludzkości, to jeden mrok kłamstwa i zbrodni rozjaśniany z rzadka bladymi ognikami prawdy".
Nasz bohater ma poczucie, że zawiódł oczekiwania swoich bliskich. "Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. / Nic z tego nie zostało! - Nie chce wierzyć się! Udało mi się tylko nie być komunistą". Ale słaba to pociecha dla kogoś, kto jak nasz bohater myśli, że cały świat sprzysiągł się przeciw niemu - i była żona, która kupiła papugi, by zrobić mu na złość, i dentysta, który nie dość, że drogi, to jeszcze piłuje niewłaściwe zęby, i kasjerka w kinie, która sprzedaje mu bilet nie na to miejsce, i Murzyn, który siadłszy w pociągu koło niego, zaczyna gmerać sobie między palcami, i deska klozetowa, która wciąż opada...
W kraju naszego bohatera wszystko jest bowiem nie tak. To "czwarty świat / spod dna nie słychać już pukania / Jedźmy w świat / nie nasłuchują stąd wołania / Szkoda lat / zostają tu tylko frajerzy / W żaden ład / nikt kto tu żyje już nie wierzy". Za granicą wszystko jest lepsze, jeziora czystsze, nawet niebo bardziej niebieskie niż u nas, a ołówki łatwo się temperuje. Dlatego, kiedy nasz bohater idzie przez miasto, czuje wzbierającą w sobie nienawiść, idzie przez Polskę i nienawidzi wszystkiego, co zobaczy. "Nienawidzę cię Polsko zgnębiona / podzielona / nawiedzona / stracona".
Bohater chciałby, żeby jego kraj przestał istnieć, żeby stał się "kolejnym stanem Ameryki, landem Erefenu, prowincją Kanady, kantonem Szwajcarii". Oddałby za to i godło, i sztandar, i honor, i ojczyznę. "Dolary, dolary, / dodają mi wiary" - śpiewa. Słowo "ojczyzna" nie przechodzi mu przez gardło, pejzaż polski jest dla niego ohydny, a ludzie nienawistni, fałszywi. Do kościoła chodzą przeciw Ruskim, są agresywni, nietolerancyjni, zawistni, brudni, pijani i leniwi. "Ten naród potrafi wszystko albo nic. Więc wciąż nie ma prawie nic".
I już zapada noc. Nic więcej się nie zdarzy. Nasz bohater boi się nocy, ale kładzie się spać ze strachu przed nieuchronnym świtem. A potem rano boi się wstać... Czy to błędne koło życia można jakoś przerwać? "Raz wstanę wesoły i rześki, / pomyślicie, że mi piątej klepki brak / a ja nie skończę pieśni / i o zmierzchu palnę sobie w łeb". Chyba że uratuje naszego bohatera jakaś wielka miłość.
| Marek Koterski Nienawidzę Ten "monolog z piosenkami" nie jest pierwszą sztuką autora, który jest reżyserem filmowym, pisze też teksty dramatyczne oraz scenariusze do swoich własnych filmów. Tekst ma czterdzieści stron, występuje jeden bohater, czyli narrator, całkowicie współczesny. Druk w "Dialogu" nr 5-6/1991. |
Bohater monodramu nie ma imienia ani nazwiska. Wiemy o nim tylko tyle, że boi się rano wstać, boi się otworzyć oczy. Żyje w stanie nieprzerwanej nerwicy, codzienne życie stawia mu opór, potęgujący jego irytację. Problemem jest nie tylko poranne wstawanie, ale i najprostsze czynności - golenie, szykowanie śniadania, jazda tramwajem do pracy. Powoli dowiadujemy się bliższych szczegółów o bohaterze. Łatwo się wzrusza, dość dużo czasu spędza przed telewizorem. Jest rozwiedziony - bo czy można dobrać się z własną żoną? Jednak nadal z nią mieszka w blokowisku. Ma synka, któremu nie potrafi wytłumaczyć, czym jest patriotyzm, bo słowo to straciło dla niego sens. Jest polonistą. Uczy w szkole podstawowej. To dodatkowe źródło frustracji, nic nie jest tak, jak trzeba, także w szkole. "Dość już mam tego chamstwa na ulicach i w sklepach / i w urzędach tej całej hołoty / tych baranów w kolejkach, tej kretyńskiej roboty, / więcej z siebie nie robię idioty" - śpiewa nasz bohater i wyznaje, że w nic nie wierzy. Przecież wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, a idealistyczna wiara ulatnia się jak kamfora. "Najważniejsze - mieć, / Najważniejsze - żreć, / Najważniejsze - napchać się do syta. / Więc - co możesz - łap, / Każdy pieniądz - chap, Co tam - inni, co Rzeczpospolita". Ci, co rządzą, chcą tylko zrobić skok na społeczną kasę, pozakładać konta w Szwajcarii, dla nich tzw. dobro ogółu to byt nieznany.
A jeszcze na dodatek do tego wszystkiego Związek Radziecki za plecami! - sztuka powstała w 1990 roku. Nasz bohater miał nadzieję, że imperium się rozpadnie, ale przyszła pierestrojka i teraz Zachód pomagać będzie Związkowi Radzieckiemu, bo Zachód zawsze jest naiwny. Zresztą i tak dobro zawsze przegrywa. "Cała historia świata, ludzkości, to jeden mrok kłamstwa i zbrodni rozjaśniany z rzadka bladymi ognikami prawdy".
Nasz bohater ma poczucie, że zawiódł oczekiwania swoich bliskich. "Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. / Nic z tego nie zostało! - Nie chce wierzyć się! Udało mi się tylko nie być komunistą". Ale słaba to pociecha dla kogoś, kto jak nasz bohater myśli, że cały świat sprzysiągł się przeciw niemu - i była żona, która kupiła papugi, by zrobić mu na złość, i dentysta, który nie dość, że drogi, to jeszcze piłuje niewłaściwe zęby, i kasjerka w kinie, która sprzedaje mu bilet nie na to miejsce, i Murzyn, który siadłszy w pociągu koło niego, zaczyna gmerać sobie między palcami, i deska klozetowa, która wciąż opada...
W kraju naszego bohatera wszystko jest bowiem nie tak. To "czwarty świat / spod dna nie słychać już pukania / Jedźmy w świat / nie nasłuchują stąd wołania / Szkoda lat / zostają tu tylko frajerzy / W żaden ład / nikt kto tu żyje już nie wierzy". Za granicą wszystko jest lepsze, jeziora czystsze, nawet niebo bardziej niebieskie niż u nas, a ołówki łatwo się temperuje. Dlatego, kiedy nasz bohater idzie przez miasto, czuje wzbierającą w sobie nienawiść, idzie przez Polskę i nienawidzi wszystkiego, co zobaczy. "Nienawidzę cię Polsko zgnębiona / podzielona / nawiedzona / stracona".
Bohater chciałby, żeby jego kraj przestał istnieć, żeby stał się "kolejnym stanem Ameryki, landem Erefenu, prowincją Kanady, kantonem Szwajcarii". Oddałby za to i godło, i sztandar, i honor, i ojczyznę. "Dolary, dolary, / dodają mi wiary" - śpiewa. Słowo "ojczyzna" nie przechodzi mu przez gardło, pejzaż polski jest dla niego ohydny, a ludzie nienawistni, fałszywi. Do kościoła chodzą przeciw Ruskim, są agresywni, nietolerancyjni, zawistni, brudni, pijani i leniwi. "Ten naród potrafi wszystko albo nic. Więc wciąż nie ma prawie nic".
I już zapada noc. Nic więcej się nie zdarzy. Nasz bohater boi się nocy, ale kładzie się spać ze strachu przed nieuchronnym świtem. A potem rano boi się wstać... Czy to błędne koło życia można jakoś przerwać? "Raz wstanę wesoły i rześki, / pomyślicie, że mi piątej klepki brak / a ja nie skończę pieśni / i o zmierzchu palnę sobie w łeb". Chyba że uratuje naszego bohatera jakaś wielka miłość.
Dorota Jovanka Ćirlić "Dialog" Miesięcznik Poświęcony Dramaturgii Współczesnej styczeń 2002 |
Podobne
Teatr Peter Shaffer, "Amadeus"
Spektakl w reżyserii Zbigniewa Brzozy, premiera w Teatrze Studio w Warszawie 31 stycznia 2002 roku.
Teatr Stefan Chwin, "Hanemann"
Spektakl w reżyserii Izabeli Cywińskiej, premiera w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku 27 styczenia 2002.
Zobacz także
Film "Toys"
Film dokumentalny w reżyserii Andrzeja Wolskiego z 2011 roku zrealizowany przez Instytut Adama Mickiewicza w Warszawie w cyklu "Przewodnik do Polaków"...
Film "Przewodnik do Polaków"
Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u tworzy "Przewodnik do Polaków"...
Najczęściej czytane
- Teatr
Stanisław Wyspiański - Teatr
Sławomir Mrożek - Teatr
Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) - Film
Andrzej Wajda - Teatr
Tadeusz Kantor






