Sztuki wizualne

Jacek Sienicki

Sztuki wizualne
Małgorzata Kitowska-Łysiak
Malarz, urodzony w 1928 w Warszawie, zmarł w 2000 tamże.

Wykształcenie artystyczne zdobywał w latach 1948-54 w warszawskiej ASP, gdzie był uczniem Artura Nachta-Samborskiego (w jego pracowni uzyskał dyplom), Kazimierza Tomorowicza, Aleksandra Rafałowskiego, Marka Włodarskiego. W tejże Akademii był następnie długoletnim pedagogiem, asystentem Nachta-Samborskiego, którego traktował jak swojego mistrza. Wielokrotnie jednak podkreślał, że za malarzy dla siebie ważnych uważa również Olgę Boznańską i Witolda Wojtkiewicza. Dorównać ich "milczącym", refleksyjnym obrazom - to było jedno z jego artystycznych zamierzeń. Pod koniec życia wyznawał:
"Wydaje mi się, że jeszcze mi bardzo daleko do ich osiągnięć. Ale to dobrze, przynajmniej mam cel przed sobą".
Sienicki debiutował w roku 1955 na Ogólnopolskiej Wystawie Młodej Plastyki "Przeciw wojnie - przeciw faszyzmowi" w warszawskim Arsenale. Był jej współorganizatorem, a następnie, obok Jana Dziędziory oraz Jacka Sempolińskiego, został uznany za jednego z najbardziej konsekwentnych przedstawicieli tzw. postawy arsenałowej, za której istotę uważane jest przekonanie o nadrzędności etyki nad sprawami formy artystycznej, podkreślanie przez nich związków sztuki i życia, angażowanie się w to, co powszednie, przede wszystkim w trudne sprawy codziennej egzystencji. Jeśli był realistą, to dążącym do uchwycenia wewnętrznej prawdy o rzeczywistości, a nie do wizualnego odwzorowania jej potocznego oglądu. W Arsenale pokazał od razu prace dojrzałe (Autoportret, 1954; Zburzony dom, 1955). Podjętym wówczas problemom oraz nieznacznie modyfikowanym sposobom ich malarskiego traktowania pozostał wierny przez następne dziesięciolecia.

Wzorem swego nauczyciela, Nachta-Samborskiego, ale też wspólnych poprzedników z Cézannem na czele, Sienicki - trochę z konieczności (ze świadomości własnych ograniczeń), trochę z wyboru - skupił się w twórczości na kilku zaledwie motywach, które systematycznie i wytrwale studiował. Mówił w jednym z wywiadów:
"Siedzę [...] w [...] swoim kącie i robię chyba ciągle to samo. Tylko że niekiedy żałuję, bardzo żałuję, że nie próbuję ruchów w różne strony [...]."
Najchętniej grupował obrazy w kontynuowane przez dziesiątki lat serie poświęcone kluczowym zagadnieniom, którymi były dlań: miasto (Warszawa), martwa natura, samotna roślina (najczęściej bezlistny krzak lub więdnący kwiat), wnętrze pracowni, postać ludzka. Pragnął, jak wyznawał:
"W tych prostych tematach zdobyć się na właściwe 'przekroczenie', być delikatnym i silnym, wyjść z banału, udać się w te rejony, w których może zrodzić się coś prawdziwego z [...] myślenia, odczuwania natury, życia, rozumienia kondycji człowieka."
Marzenie o tym, aby "wyjść z banału" na pewno udało mu się zrealizować - pozostawił twórczość pod wieloma względami odrębną.

Człowieka ukazywał w lapidarnych skrótach - głowę, pojedynczą postać - jako najczęściej anonimowego, samotnego, bezbronnego, zmarginalizowanego, pozbawionego dostępu do świata dóbr i szczęśliwości, zawieszonego w próżni, w bezczasie i bezprzestrzeni. Inne kompozycje ograniczał do kilku zwyczajnych przedmiotów, ale nie pozbawiał przez to silnego wewnętrznego napięcia oraz indywidualnego tonu. Starał się o jego zachowanie; mówił o swoich obrazach:
"Portretuję wnętrza pracowni i portretuję siebie, portretuję kwiaty, wszystkie te rzeczy, które muszę mieć obok siebie. [...] Nadaję piętno obrazowi, wynikające ze mnie. Z całego mojego życiorysu [...]. To piętno istnieje w każdym obrazie."
"Portretując" człowieka, przedstawiał głównie różne przestrzenie życia ludzkiego, przestrzenie zwyczajności, przede wszystkim dramat istnienia w zdegradowanym otoczeniu. Początkowo, tuż po Arsenale, malował, jak mówił, "świat na emeryturze": "głuche" ściany zrujnowanych kamienic (Ściana, 1956; Dachy, 1969), relikty przeszłości, pamiątki nieludzkiej historii. Celowo je poszarzał, "przysypując" farbą niczym popiołem. Z czasem zaczął szczególnie akcentować biologiczny aspekt życia (Mięso niebiesko-czerwone, 1976; Szczęka, 1978). Jak napisał Jacek A. Zieliński:
"najchętniej [...] malował [...] 'elementy scenografii' dramatu życia: ochłapy mięsa, czaszki i szczęki zwierzęce, uschnięte drzewa i uschnięte kwiaty."
Sięgał zarówno do repertuaru środków znamiennych dla symbolizmu, ekspresjonizmu, jak też polskiego postimpresjonizmu. Nasycał barwę intensywnością, a niekiedy wręcz nadawał jej autonomiczną wartość.

Po obrazach "brzydkich", wyjątkowo skupionych, niejako rozgrywanych w milczeniu, zaczął malować "piękne", gdzie barwa nieomal śpiewa, a w każdym razie bogato i różnorodnie dźwięczy. Ta właśnie cecha - "opozycja między tendencją do gaszenia koloru a jego rozbłyskami 'mimo wszystko' " (Jacek A. Zieliński) - w sposób szczególny charakteryzuje sztukę Sienickiego. Pokazuje zarazem nieustanne wahanie artysty, a jednocześnie daje możliwość ambiwalentnego odczytywania jego twórczości.

Z jednej strony - był on niewątpliwie malarzem, który miał zaufanie do otaczającej rzeczywistości jako gwaranta wiarygodności sztuki (Szczęka czarna, 1979), z drugiej zaś - wiele jego kompozycji, zwłaszcza z ostatniego okresu, nosi cechy niemal swobodnego, abstrakcyjnego układu barw (Wnętrze białe, 1985). Balansowanie między jednym i drugim, podobnie jak nasycanie obrazów rozmaitymi nastrojami, wydaje się jednak naturalną skłonnością Sienickiego i organiczną właściwością jego malarstwa. Właściwość ta stanowi jednocześnie o zwartości jego sztuki, podobnie jak bogactwo środków ekspresji, a zwłaszcza wspaniałość - wynikająca jednak nie z nadmiaru, lecz z umiaru, z powściągliwości - materii obrazu. Owa materia, raz uderzająca szlachetną surowością, kiedy indziej urzekająca równie szlachetnym bogactwem, robi przede wszystkim wrażenie drogocennej tafli, w sposób wirtuozerski inkrustowanej pigmentem. Efekt ten jest pochodną złożonej pracy nad obrazem. Sienicki niejednokrotnie nakładał farbę gęsto, wielowarstwowo, grubymi impastami, a następnie zdrapywał ją, przecierał, aby w trakcie tego procesu wydobyć z niej tajemnicę barwy, aby dotrzeć do prawdy koloru.

W latach 80. malarz aktywnie uczestniczył w ruchu kultury niezależnej. Był laureatem Nagrody Krytyki Artystycznej im. Cypriana Kamila Norwida (1975), Nagrody im. Jana Cybisa (1983; malarz otrzymał nagrodę w obiegu nieoficjalnym, w Stowarzyszeniu Historyków Sztuki) oraz Nagrody nowojorskiej Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego (1993). O jego sztuce pisał między innymi Janusz Jaremowicz w książce "Sienicki" wydanej w 1994 roku.

Autor: Małgorzata Kitowska-Łysiak, Instytut Historii Sztuki KUL, luty 2004.

Podobne

Sztuki wizualne Tadeusz Breyer

Rzeźbiarz, medalier. Urodził się w 1874 w Mielcu, zmarł w 1952 w Warszawie.

Sztuki wizualne Elżbieta Cieślar

Artystka sztuk wizualnych. Urodzona 3 grudnia 1934 w Warszawie, mieszka w St. Jeoire (Francja).

Zobacz także

Literatura Elżbieta Janicka "Festung Warschau"

Jak sugerują opisy książki - ale też komentarze samej autorki - "Festung Warschau" jest rodzajem spacerownika - a więc przewodnika, w którym krok po kroku, ulica po ulicy poznajemy dane miejsce. Jest...

Literatura Współczesna polska proza fantastyczna

Na początku lat 90. dominowało science fiction, co było echem twórczości Stanisława Lema czy Edmunda Wnuka-Lipińskiego. W nowym stuleciu dało się zauważyć zmiany w upodobaniach czytelników...

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy

Najczęściej czytane