Literatura
Zbigniew Kruszyński, "Powrót Aleksandra"
Literatura
Powrót Aleksandra to brawurowy powrót Zbigniewa Kruszyńskiego na scenę literacką. Okrzyknięty przez krytykę "wirtuozem stylu" w swojej prozie doszedł do "najwyższego stopnia językowego wyrafinowania". W najnowszych opowiadaniach zebranych w tomie Powrót Aleksandra, aforyzmy, bonmoty, ironiczne zabawy frazeologiczne i wyrafinowane gry językowe tworzą nowy język, jakim posługuje się współczesne cyber-medialne społeczeństwo.Mocne, soczyste, ciekawe fabularnie historie napisane językiem komunikacji XXI wieku.
Zbigniew Kruszyński (ur. 1957), absolwent polonistyki i romanistyki we Wrocławiu i Lozannie, związany był z podziemnymi strukturami "Solidarności". W latach 1982-1984 więziony, w roku 1984 wyjechał do Szwecji, gdzie osiadł na stałe. Wykłada na uniwersytetach w Uppsali i Sztokholmie.
Debiutował w 1995 roku powieścią Schwedenkräuter, która przyniosła mu nagrody "bruLionu" i Fundacji Kultury. Opublikowane w 1996 Szkice historyczne były nominowane do Nagrody Literackiej NIKE i Łódzkiej Nagrody Literackiej. Również kolejna książka Na lądach i morzach (1999) uzyskała nominację do NIKE 2000.
Źródło: www.wydawnictwoliterackie.pl
Książka nominowana do Nagrody Nike 2007.
ROZTERKI ALEKSANDRA
Książka Kruszyńskiego to zbiór sześciu opowiadań. Każde z nich to opis konkretnej, jednokrotnej sytuacji. Autor nie daje żadnej wyczerpującej diagnozy, jakiejś panoramy całej polskiej współczesności, nie sili się na morały, nie sugeruje żadnych poglądów ani ocen. Najobszerniejsze z opowiadań to zamykający tom tytułowy Powrót Aleksandra, właściwie niewielka powieść. Aleksander, facet w średnim wieku, spędził kilkanaście lat na emigracji w Szwecji i teraz zdecydował się po raz pierwszy odwiedzić kraj. Ma się znacznie lepiej niż kiedyś: "bywały, oblatany, właściciel dwóch paszportów, karty visa i american, członek klubu Wojażer w randze globtrotera". Ale ta bogata, spokojna i stabilna Szwecja to chyba nigdy nie był jego kraj. Cóż może się tam dziać: "król skomentował powódź z zeszłego tygodnia: woda, dużo wody".
W Polsce Aleksander wraca niby w stare i znane miejsca, ale wszystkie one po tych latach okazują się dziwnie nowe i obce. Dawni koledzy szkolni niby ci sami, ale jednak nie do rozpoznania, inny jest cmentarz miejski, inne tramwaje. Aleksander czuje się jak w powieści, w której w jednej chwili przerzucono kilkadziesiąt stron: "Bohaterowie żenili się i rozwodzili, płodzili z nieszczęśliwej miłości potomstwo, awansowali, tyli, ktoś rozpił się i zdążył poznać smak denaturatu, ktoś wyłysiał i przeszczepiał sobie tysiąc włosów z tyłu na górę głowy, po dwa złote od sztuki. Ktoś cierpiał i ktoś, kto został lekarzem, nie potrafił mu pomóc".
W czasie dwutygodniowych odwiedzin Aleksander odwiedza także swoje dawne mieszkania, wspomina czas stanu wojennego, kiedy został aresztowany na kilka miesięcy za działalność podziemną, bo "ktoś w chwili słabości sprzedał jego adres".
Kruszyński pisze realistyczną prozę - zdarzenia są tu realne i możliwe - ale zaraz się od tego realizmu dystansuje, przede wszystkim w samym sposobie opisu, który nie jest zbyt serio. Narrator Powrotu Aleksandra chętnie komentuje zdarzenia, ma swój, zwykle zgryźliwy, sarkastyczny pogląd na świat, bywa dowcipny. Bohater wspomina np., jak uciekając przed milicją, która obstawiła cały dom, zbiegł do piwnicy i chociaż powinien był szybko spalić w piecu jakiś list protestacyjny, schował go głęboko pod rurą centralnego ogrzewania: "rozsądny kompromis: nie spali się, ale ogrzeje" - pomyślał. Dystans wobec absurdalnego świata, w którym jesteśmy zanurzeni, wyczuwa się niemal na każdej stronie tej powieści. O dawnych towarzyszach z podziemia narrator powiada: "Danka dręczyła się w chorym szpitalu z ordynatorem", albo "po kolacji siadali razem przy biurku nad kartką i w nowej odezwie starali się uzgodnić podmiot z orzeczeniem".
Ale pobyt w Polsce niespodziewanie się przedłuża. Aleksander pokazuje na lotnisku nie ten paszport, który należało, i nie zostaje dopuszczony do odprawy. Nocuje w hotelu Gromada i następnego dnia jedzie wynajętym samochodem nad morze - do Szwecji wróci promem. Końcowy kilkugodzinny spacer po spokojnym portowym miasteczku wywołuje kolejną falę wspomnień z przeszłości. Kiedy wreszcie Aleksander dociera do swojego domu w Szwecji, i tak pozostaje we władaniu polskiej przeszłości: "Stanął w drzwiach do jadalni z ogromnym owalnym stołem, przy którym nigdy nie siadał. Wszyscy by się tu zmieścili. (...) Maria, Danka, Tymon, brat z nową żoną i dziećmi".
Autor: Marek Radziwon, wiadomosci.gazeta.pl
Zobacz również: Joanna Bielas, "Samotność w sieci czy cichy śmiech stwórcy?" - o książce Powrót Aleksandra, "Twórczość", czerwiec 2006.
Zbigniew Kruszyński (ur. 1957), absolwent polonistyki i romanistyki we Wrocławiu i Lozannie, związany był z podziemnymi strukturami "Solidarności". W latach 1982-1984 więziony, w roku 1984 wyjechał do Szwecji, gdzie osiadł na stałe. Wykłada na uniwersytetach w Uppsali i Sztokholmie.
Debiutował w 1995 roku powieścią Schwedenkräuter, która przyniosła mu nagrody "bruLionu" i Fundacji Kultury. Opublikowane w 1996 Szkice historyczne były nominowane do Nagrody Literackiej NIKE i Łódzkiej Nagrody Literackiej. Również kolejna książka Na lądach i morzach (1999) uzyskała nominację do NIKE 2000.
Źródło: www.wydawnictwoliterackie.pl
- Zbigniew Kruszyński
Powrót Aleksandra
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006
123 x 197, 202 ss., oprawa miękka lub twarda
ISBN 83-08-03831-X
www.wydawnictwoliterackie.pl
Książka nominowana do Nagrody Nike 2007.
ROZTERKI ALEKSANDRA
Książka Kruszyńskiego to zbiór sześciu opowiadań. Każde z nich to opis konkretnej, jednokrotnej sytuacji. Autor nie daje żadnej wyczerpującej diagnozy, jakiejś panoramy całej polskiej współczesności, nie sili się na morały, nie sugeruje żadnych poglądów ani ocen. Najobszerniejsze z opowiadań to zamykający tom tytułowy Powrót Aleksandra, właściwie niewielka powieść. Aleksander, facet w średnim wieku, spędził kilkanaście lat na emigracji w Szwecji i teraz zdecydował się po raz pierwszy odwiedzić kraj. Ma się znacznie lepiej niż kiedyś: "bywały, oblatany, właściciel dwóch paszportów, karty visa i american, członek klubu Wojażer w randze globtrotera". Ale ta bogata, spokojna i stabilna Szwecja to chyba nigdy nie był jego kraj. Cóż może się tam dziać: "król skomentował powódź z zeszłego tygodnia: woda, dużo wody".
W Polsce Aleksander wraca niby w stare i znane miejsca, ale wszystkie one po tych latach okazują się dziwnie nowe i obce. Dawni koledzy szkolni niby ci sami, ale jednak nie do rozpoznania, inny jest cmentarz miejski, inne tramwaje. Aleksander czuje się jak w powieści, w której w jednej chwili przerzucono kilkadziesiąt stron: "Bohaterowie żenili się i rozwodzili, płodzili z nieszczęśliwej miłości potomstwo, awansowali, tyli, ktoś rozpił się i zdążył poznać smak denaturatu, ktoś wyłysiał i przeszczepiał sobie tysiąc włosów z tyłu na górę głowy, po dwa złote od sztuki. Ktoś cierpiał i ktoś, kto został lekarzem, nie potrafił mu pomóc".
W czasie dwutygodniowych odwiedzin Aleksander odwiedza także swoje dawne mieszkania, wspomina czas stanu wojennego, kiedy został aresztowany na kilka miesięcy za działalność podziemną, bo "ktoś w chwili słabości sprzedał jego adres".
Kruszyński pisze realistyczną prozę - zdarzenia są tu realne i możliwe - ale zaraz się od tego realizmu dystansuje, przede wszystkim w samym sposobie opisu, który nie jest zbyt serio. Narrator Powrotu Aleksandra chętnie komentuje zdarzenia, ma swój, zwykle zgryźliwy, sarkastyczny pogląd na świat, bywa dowcipny. Bohater wspomina np., jak uciekając przed milicją, która obstawiła cały dom, zbiegł do piwnicy i chociaż powinien był szybko spalić w piecu jakiś list protestacyjny, schował go głęboko pod rurą centralnego ogrzewania: "rozsądny kompromis: nie spali się, ale ogrzeje" - pomyślał. Dystans wobec absurdalnego świata, w którym jesteśmy zanurzeni, wyczuwa się niemal na każdej stronie tej powieści. O dawnych towarzyszach z podziemia narrator powiada: "Danka dręczyła się w chorym szpitalu z ordynatorem", albo "po kolacji siadali razem przy biurku nad kartką i w nowej odezwie starali się uzgodnić podmiot z orzeczeniem".
Ale pobyt w Polsce niespodziewanie się przedłuża. Aleksander pokazuje na lotnisku nie ten paszport, który należało, i nie zostaje dopuszczony do odprawy. Nocuje w hotelu Gromada i następnego dnia jedzie wynajętym samochodem nad morze - do Szwecji wróci promem. Końcowy kilkugodzinny spacer po spokojnym portowym miasteczku wywołuje kolejną falę wspomnień z przeszłości. Kiedy wreszcie Aleksander dociera do swojego domu w Szwecji, i tak pozostaje we władaniu polskiej przeszłości: "Stanął w drzwiach do jadalni z ogromnym owalnym stołem, przy którym nigdy nie siadał. Wszyscy by się tu zmieścili. (...) Maria, Danka, Tymon, brat z nową żoną i dziećmi".
Autor: Marek Radziwon, wiadomosci.gazeta.pl
Zobacz również: Joanna Bielas, "Samotność w sieci czy cichy śmiech stwórcy?" - o książce Powrót Aleksandra, "Twórczość", czerwiec 2006.
Podobne
Literatura Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
Poeta, urodzony 12 listopada 1962 roku w Wólce Krowickiej koło Lubaczowa...
Literatura Janusz Tazbir
Historyk, badacz dziejów kultury staropolskiej oraz reformacji i kontrreformacji w Polsce. Urodził...
Zobacz także
Film "Przewodnik do Polaków"
Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u tworzy "Przewodnik do Polaków"...
Sztuki wizualne Maria Poprzęcka "55 skarbów Polski"
Znakomita znawczyni i popularyzatorka sztuki profesor Maria Poprzęcka wybrała 55 najcenniejszych obiektów artystycznych znajdujących się w polskich zbiorach.







