Literatura

Zbigniew Kruszyński

Literatura
Ewa Nawój
Fot. Wojciech Stróżyk/REPORTER
Prozaik, autor powieści i opowiadań, urodzony w 1957 roku w Radomiu. Studiował na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie ukończył polonistykę i romanistykę. Przez wiele lat, z racji miejsca zamieszkania w Szwecji i podejmowanej tematyki, klasyfikowany jako pisarz emigracyjny, obecnie mieszkający w Polsce, w Kotlinie Kłodzkiej.

Zbigniew Kruszyński debiutował powieścią Schwedenkräuter jako człowiek dojrzały w roku 1995 i od razu zwrócił uwagę krytyki. Powieść ukazała się jako nagrodzona nagrodą "bruLionu" i Fundacji Kultury. Kolejne, Szkice historyczne, Na lądach i morzach i Powrót Aleksandra nominowane były do Nagrody Nike. Na lądach i morzach nagrodzona została w konkursie literackim Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek i Biblioteki Raczyńskich w dziedzinie prozy. Za Powrót Aleksandra autor otrzymał Nagrodę im. Andrzeja Kijowskiego. W tym roku najnowsza powieść Zbigniewa Kruszyńskiego Ostatni raport walczy w finale konkursu o Literacką Nagrodę Europy Środkowej "Angelus" 2010.






Kruszyński wraz z całym pokoleniem urodzonych w latach 50. XX wieku w dojrzałe życie wkroczył po roku 1980, a był to moment początku wielkich przemian politycznych w Polsce, co pozostało nie bez znaczenia, tak dla jego wyborów osobistych, jak i tematyki podejmowanej w twórczości literackiej. Ważny rys na twórczości Kruszyńskiego pozostawia także wykształcenie lingwistyczne. Pod koniec studiów polonistycznych, korzystając z rozluźnienia charakterystycznego dla końca tzw. epoki Gierka, znalazł się na rocznym stypendium w Szwajcarii w Lozannie. W latach 80. współpracował jako tłumacz z miesięcznikiem "Pamiętnik Literacki" (m.in. przekłady teoretycznoliterackich artykułów Algirdasa Juliena Greimasa i Gérarda Genette'a).

Do kraju powrócił jesienią 1981 roku przed wprowadzeniem stanu wojennego. Zaczął pracę jako asystent na romanistyce we Wrocławiu. Jak podaje w wywiadach, po powrocie ze Szwajcarii wciągnęła go atmosfera powszechnego oporu wobec władzy. Włączył się w działalność opozycyjną, m.in. w jego domu znaleźli schronienie ukrywający się w obawie aresztowania działacze opozycyjni, Władysław Frasyniuk i Barbara Labuda. Władze wpadły jednak na trop tej kryjówki, co także dla Kruszyńskiego skończyło się aresztowaniem, i 3 i pół letnim wyrokiem skazującym. Stracił też tym samym pracę na Uniwersytecie Wrocławskim. Odsiedziawszy około 1/3 wyroku Kruszyński skorzystał z propozycji władz i wybrał paszport w jedną stronę, przymusową emigrację.

Wraz z rodziną osiadł w Szwecji. Był tam przez wiele lat lektorem języka francuskiego, prowadził także zajęcia na polonistyce i warsztaty przekładu literackiego. Mieszkał m.in. w Sztokholmie, Uppsali, Lund. Pracując gościnnie na uniwersytetach, dojeżdżał także do Kopenhagi. Podczas lat spędzonych na emigracji podjął współpracę z emigracyjnymi, wydawanymi w Paryżu "Zeszytami Literackimi", w których od połowy lat 80. publikował początkowo szkice literackie (m.in. o poezji Stanisława Barańczaka i Adama Zagajewskiego), a później także utwory literackie. Debiutował jako prozaik na łamach tego periodyku w numerze 16 w 1987 roku.

Biografia Zbigniewa Kruszyńskiego ma istotne znaczenie dla jego twórczości, tak tematyki jego prozy, jak i jej kształtu formalnego. Od początku w swojej twórczości Kruszyński patrzy na świat oczami specjalisty od językowych niuansów i zarazem oczami emigranta. W wywiadzie dla "Czasu Kultury" wyznaje, że emigracja, nowa otaczająca go rzeczywistość, obudziła w nim potrzebę pisania.
"Nowe oczy, tak jak mówi Miłosz, wszystko domaga się opisania. Wszystko jest inne, inne są krawężniki, inne są znaczki pocztowe, skrzynki pocztowe. Wszystko jest warte opowieści. To chyba przeważyło na szali literackości, że zacząłem pisać takie dziwne książki. Myślę, że też stąd się biorą kłopoty z obcością, tożsamością, językiem tych bohaterów, narratorów. Że wszystko jest takie powikłane. Wyjazd był luksusowy, byłem czarterowym emigrantem, ale jednocześnie odczuwałem ssanie pustki, z której trzeba było się wyzwolić. Literatura pomagała." ("Czas Kultury" nr 6/2008, wywiad Jerzego Borowczyka i Michała Larka)
W prozie Kruszyńskiego bardzo wyraźnie widać pokoleniową wspólnotę doświadczeń. Odbija się w niej, we wcześniejszych książkach, rzeczywistość polityczna lat 80., potem także lat 90. i przemian, jakie w tej rzeczywistości zaszły. Charakterystyczną jednak cechą prozy Kruszyńskiego jest wystrzeganie się patosu i kombatanctwa. Problematyka jego utworów jest bardziej egzystencjalna niż obrachunkowa. Ważna w jego książkach jest także ich charakterystyczna cecha formalna, język podlegający eksperymentowi, ale nie eksperymentowi dla samego eksperymentu, lecz wyrażający sytuację egzystencjalną człowieka przez poszukiwanie nowych form.

Kruszyński wpisuje się w nurt literacki powstały w latach 80. XX w. Nie był on bowiem, rzecz jasna, jedynym piszącym emigrantem z nowej fali emigracyjnej. Podobną tematykę podejmowali m.in. Manuela Gretkowska, Janusz Rudnicki, Edward Redliński. Można mówić w tym wypadku o nurcie, gdyż książki te mają cechę odróżniającą je od powstających na uchodźstwie utworów emigrantów poprzednich fal emigracyjnych. Literatura ta nie kontynuuje modelu wypracowanego w minionych stuleciach, nie skupia się na sprawach oddalenia od kraju, na różnych tęsknotach za ojczyzną, a podejmuje analizę tego co jest tu i teraz, wrastania w nowe środowisko, doświadczenia obcości, czyli na zderzeniu z obcą kulturą. Można rzec, że jest to bardziej analiza bycia imigrantem, niż emigrantem. Ważne jest nie to, skąd się przybyło (emigracja - czyli poczucie wygnania), lecz to, dokąd (imigracja - czyli kondycja przybysza). Kruszyński czyni to w sposób szczególnie wyrazisty. To właśnie szczególna świadomość tej kondycji sprawiła, że taki, a nie inny jest punkt wyjścia Schwedenkräuter. Powieść ukazała się w kraju kilka lat po przełomie politycznym, w roku 1995 w Oficynie Literackiej, wydawnictwie, które powstało wcześniej w podziemiu solidarnościowym, podczas gdy jej autor przebywał jeszcze na emigracji. Zarówno Schwedenkräuter, jak wydana rok później powieść Szkice historyczne napisane zostały jeszcze w latach 80.

W Schwedenkräuter Kruszyński opisuje kwintesencję bycia imigrantem, bycia "przemieszczonym", jak to nazywa. Ważna jest tu sytuacja imigranta przybyłego do obcego kraju (jest to domyślnie Szwecja, choć nazwa kraju nie pada nigdzie poza sugestią w tytule), nie emigranta, który wyjechał skądś (tu nazwa kraju opuszczonego jest skrzętnie ukryta, niejako unieważniona, a co za tym idzie sytuacja narratora - bohatera zostaje zuniwersalizowana do maksimum). Świat, od chwili przybycia "przemieszczonych", dzieli się na my i wy, nasze i wasze. Ten podział w opisie nowej egzystencji ma kapitalne znaczenie.
"Tak, muszę porównywać. Tylko dla tych, co żyją, gdzie się urodzili, wszystko jest pewne i tożsame z sobą; woda woda, kamień w kamień, piach piach. Dla przemieszczonych wszystko pozostaje zagadką, nieodgadnioną. Każdy pies jest sfinksem, a zająknięcie przepowiednią. Nawet gdybyśmy opanowali wasz niemożliwy język (niech ktoś spróbuje wymówić lugn, nie można być spokojnym, jeśli się nie potrafi wymówić rzeczownika spokój) _ to i tak zdradzi nas małe słówko, jak stacja przesiadkowa."
Język staje się bardzo ważnym tematem tej powieści, ważnym narzędziem poznania nowego świata dla jej bohatera, podobnie jak autor, lingwisty. Kruszyński stosuje kalambury i żartobliwe gry słowne, sięga po polifoniczność. W jego prozie relacje rozkładają się na wiele głosów, wiele podmiotów, czasem relacje te mieszają się, splątują. Za każdym razem jednak, trzeba przyznać, nie są to zabawy formalne same w sobie, lecz celowe zabiegi mające uzasadnienie w sytuacji narracyjnej.

Druga w kolejności wydania powieść Kruszyńskiego Szkice historyczne jest niejako integralnie sprzężona z pierwszą. W rozmowie ze Stanisławem Beresiem ("Odra" nr 9/2000) autor przyznał, że Schwedenkräuter jest niejako "wsunięta" w środek Szkiców. Szkice historyczne zawierają w sobie prolog i epilog do Schwedenkräuter. Tu poznajemy kraj pochodzenia emigranta z Schwedenkräuter i przyczynę jego wyjazdu, czyli Polskę sprzed roku 1989 i ówczesne realia polityczne, a także poznajemy Polskę nową po powrocie bohaterów z emigracji. Szkice historyczne powstały w znacznej części wcześniej niż Schwedenkräuter, autor przerwał pracę nad tą powieścią, a po powodzeniu Schwedenkräuter dokończył pracę nad nią z powodzeniem.

Szkice są powieścią bardziej wielowymiarową, niż w błyskotliwy sposób prześmiewcza Schwedenkräuter, ważniejszą i poważniejszą, a być może, mimo ukazania się kolejnych książek autora, wciąż jeszcze najważniejszą w jego dorobku. Przewrotny tytuł Szkice historyczne opatrzono na wszelki wypadek podtytułem "powieść". Jest to opis rzeczywistości stanu wojennego (już historycznej), ale przedstawionej od strony jak najbardziej prywatnej. Nie o "pryncypia" i "etos" tu chodzi, lecz o zapis codzienności bogatej w drobne, nieważne z punktu widzenia historii szczegóły i szczególiki. Codzienności postrzeganej z perspektywy lat jako niezmiernie dziwaczna, jako poskładana z zawiłości związków pomiędzy ludźmi, mężem, żoną, jego kochankami, jej kochankiem, ubekami, łącznikami, ukrywającymi się działaczami. Każdy się tu ukrywa, i ukrywa swoją tożsamość często pod paroma pseudonimami, mieszają się narracje i tożsamości osób, prawda miesza się z odgrywaną dla pozoru fikcją. Pisarz więc, można rzec, nie rzeczywistość opisuje, ale różne jej formy, tak prawdziwe, jak i fałszywe. Uzyskuje w ten sposób interesujący efekt literacki. Szkice historyczne imponują dopasowaniem formy językowej, która sama w sobie jest już przekazem sensu, do opisywanej treści. Rewelacyjnym jest pomysł Kruszyńskiego na opisanie powrotu do kraju z emigracji. Powrót do kraju staje się możliwy, bo sądy po roku 1989 dokonują kasacji poprzednio wydanych wyroków. Unieważniają to, co było. Owo unieważnienie, z całą powagą traktowane przez odpowiednie władze, autor traktuje w sposób totalny, uzyskując efekt komiczny, groteskowy i zarazem prześmiewczy wobec powagi takiej decyzji. Tworzy obraz rzeczywistości, skoro unieważnionej to "niebyłej" w najbardziej prozaicznych jej przejawach. Rzeczywistości odwoływanej.
"Film się odkręca puszczony od tyłu. Mleko, już zsiadłe - rzedło, rozlane - się łączyło w strumień wciskający się do butelki. Którą akwizytor, pełną, podstępnie zamieniał na pustą pod osłoną nocy zapadającej od świtu. Buty, spalone, wyrzucone, biegły po swych śladach, oddając im schowaną w wyżłobieniach glinę. Coraz surowsze oblekały się w skórę jarzyny, sama wbijała na powrót do głowy kapusta. (...) Sąd po latach dokonał kasacji. Nie przyświecały nam intencje wywrotowe (...) a w naszej działalności, której też nie było, nie dopatrzono się społecznej szkodliwości nie tak znowu czynu. (...) Nikt nas nie ścigał, nie obserwował, niech się nie wydaje. Owego krytycznego wieczora oskarżona nie szła, niosąc list nie zawierający wiadomości na punkt spotkań. Nie minęła przy moście patrolu, w którym nieznudzeni milicjanci odprowadzili ją wzrokiem po schodkach. (...) Nie zdążyła zadzwonić w nieumówiony sposób, nim drzwi się nie otworzą wciągając ją w czeluść."
Kruszyński także eksperymentuje na języku, wykorzystując język akt policyjnych, język konfidentów, język bełkotliwych przemówień, odkrywa zagubioną logikę utartych związków frazeologicznych i tworzy związki zaskakujące nowością. Te formalne cechy jego twórczości są znaczące także dla jego kolejnych książek. Zbiorów opowiadań Na lądach i morzach, Powrót Aleksandra i powieści Ostatni raport.

Na lądach i morzach to już opowiadania o polskiej współczesności po przemianach 1989 roku, a ich bohaterami są ustrojowi rozbitkowie, ludzie nieprzystosowani "sieroty po reżimie", tacy jak wdowa po byłym aparatczyku, były cenzor, oderwana od rzeczywistości nauczycielka niemodnego języka, tłumacz, lub stworzony już w nowym ustroju autor tekstów reklamowych i wyrzucony na margines żebrak. Wszyscy ci ludzie są zagubieni w nowej rzeczywistości, usiłują ją przykroić do swojej miary. Żona aparatczyka zmarłego na serce widzi przemiany polityczne wyłącznie ze swojej prywatnej perspektywy, cenzor uważa że jego praca miała sens estetyczny, pozytywnie wpływała na walory literackie cenzurowanych utworów. Pisarz portretuje te postaci za pomocą różnorodnych stylów języka.
"Z językiem wiążą się odmienne - często konfliktowe - obrazy świata. Dlatego kiedy pisarz podejmuje się przedstawienia jakiegoś wycinka nowej Polski, najpierw wybiera obserwatora - wiedząc, że razem z nim wybiera osobny świat." (Przemysław Czapliński, "Polityka" nr 36/1999)
Kruszyńskiego interesuje sposób myślenia tego rodzaju osób, stojących niejako po drugiej stronie, po stronie ówczesnego aparatu władzy. "Interesuje mnie (...) ich wizja świata, a także język, który z nimi dzielimy. Fascynują mnie zwłaszcza momenty, w których dokonuje się swoista podmiana rzeczywistości. Właściwie cały stan wojenny był taką próba szalbierstwa na rzeczywistości" - mówił w wywiadzie ze Stanisławem z Beresiem.

Powrót Aleksandra to zbiór zawierający pięć krótkich opowiadań i długie tytułowe, właściwie mikropowieść. Pięć krótkich opowiadań tej książki kontynuuje diagnozowanie nowej polskiej rzeczywistości, podobnie jak wcześniejsze z tomu Na lądach i morzach. Tym razem jednak rzecz traktuje o tzw. rozpadzie więzi międzyludzkich, na poziomie najbardziej dosłownym, bo w sferze komunikacji. To opowiadania o rozwinięciu współczesnej komunikacji, jej technikach i modnych metodach, które paradoksalnie przyczyniają się do klęski komunikacji międzyludzkiej. Także o klęsce traktuje zawarta w tym samym zbiorze mikropowieść Powrót Aleksandra - tu chodzi o klęskę uwarunkowaną politycznie, która stała się udziałem wielu ludzi z pokolenia, tak bohatera, jak i autora. Aleksander, mieszkający na emigracji były działacz "Solidarności" przyjeżdża do Polski w połowie lat 90. i odwiedza miejsca, z którymi był związany. Nie umie ani obudzić dawnych wspomnień, ani odnaleźć przyjemności w poznawaniu tego, co nowe w starej ojczyźnie. Nostalgiczny z założenia "powrót" zamienia się w groteskową wycieczkę niby-zagranicznego turysty, szukającego w kraju nad Wisłą tanich wrażeń erotycznych. Nie "powrót", a "potwór" Aleksandra, Kruszyński, jak zwykle nie stroni od gier słownych.

Najnowsza, wydana w ubiegłym roku powieść Ostatni raport, to kontynuacja poprzednich zainteresowań. Jak poprzednio próbował autor wejść w skórę i język różnych postaci, np. cenzora, tak teraz próbuje wejść w skórę konfidenta z czasów stanu wojennego. Czyni go jednak postacią niejednoznaczną i skomplikowaną, choć niebudzącą sympatii, stojącą raz po stronie prześladowców, raz prześladowanych. Znów ważna jest u bohatera pasja definiowania rzeczywistości za pomocą języka. Tym razem jest to język precyzyjnych donosów, zarazem opis rzeczywistości w pojęciu bohatera mający ambicje jej doskonałego utrwalenia. Powieść powstała, bez wątpienia, nie bez ukrytej ironii wobec tych, którzy przede wszystkim w tajnych archiwach szukają najdoskonalszego i najbardziej wiarygodnego zapisu historycznego.

Autor: Ewa Nawój, grudzień 2010


Twórczość:

Podobne

Literatura Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Poeta, urodzony 12 listopada 1962 roku w Wólce Krowickiej koło Lubaczowa...

Literatura Janusz Tazbir

Historyk, badacz dziejów kultury staropolskiej oraz reformacji i kontrreformacji w Polsce. Urodził...

Zobacz także

Film "Przewodnik do Polaków"

Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u tworzy "Przewodnik do Polaków"...

Sztuki wizualne Maria Poprzęcka "55 skarbów Polski"

Znakomita znawczyni i popularyzatorka sztuki profesor Maria Poprzęcka wybrała 55 najcenniejszych obiektów artystycznych znajdujących się w polskich zbiorach.

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy