Wojciech Tochman
fot. Elżbieta Lempp
Od 1990 do 2004 reporter "Gazety Wyborczej", przez jej czytelników wybrany "Reporterem Roku 1998"; w latach 1996-2002 autor i gospodarz telewizyjnego programu "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie"; założyciel i wolontariusz Fundacji ITAKA poszukującej zaginionych i pomagającej ich rodzinom. Urodził się w 1969 roku w Krakowie.
Autor zbioru reportaży "Schodów się nie pali" (2000), który znalazł się w finale Nagrody Nike 2001. W roku 2002 za "teksty podtrzymujące tradycje literackiego reportażu, ze szczególnym uwzględnieniem relacji z byłej Jugosławii" był nominowany do Nagrody im. Dariusza Fikusa przyznawanej przez dziennik "Rzeczpospolita". W listopadzie 2004 znalazł się w finale prestiżowej nagrody Prix RFI "Témoin du Monde" przyznawanej w Paryżu przez Radio France International (więcej...).
Mawia się czasem, że o dojrzałości reportera świadczy prócz stylu pisania umiejętność wyboru tematyki, której gotów jest poświęcić lata pracy i talent. Najwyraźniej taką dojrzałość osiągnął Wojciech Tochman. Zarówno w reportażach publikowanych niegdyś w "Gazecie Wyborczej", jak i w prowadzonym przez siebie programie telewizyjnym "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie..." Tochman przez wiele lat rozwijał niemal stale ten sam motyw: zginął człowiek, spróbujmy go znaleźć i odzyskać dla tych, którzy nań czekają. Nie inaczej w reportażach wydanych w książce "Schodów się nie pali". Historie tu opowiedziane to właśnie historie o oddaleniu, tęsknocie i poszukiwaniu. Raz chodzi o dzieci, które odebrano porządnym, ale ubogim rodzicom, innym razem o dziewczyny z Polski czy Litwy, zmuszane do prostytucji w zachodniej Europie, a kiedy indziej o rodzeństwo, które odnalazło się po 30 latach. Czasem pisze Tochman o tych, którzy odeszli na zawsze, z czym ich bliscy nie chcą się pogodzić i wtedy układa się opowieść-przypomnienie. Tochman postawił na psychologię, na głębinową eksplorację motywów zachowania i sposobów życia, ale "Schodów się nie pali" da się też czytać inaczej: jako fresk społeczny o dzisiejszej Polsce, niebanalny, bo konstruowany przez konkrety, które zwykle umykają z pola potocznej uwagi.
Druga książka Tochmana, "Jakbyś kamień jadła", dotyczy postjugosłowiańskiej teraźniejszości - dziedzictwa wojny, która toczyła się w latach 1992-1995. Wojny tej nie widzimy jednak w ujęciu ogólnym: zamiast tła, przebiegu i statystyk poznajemy jednolity zbiór doświadczeń - ciąg zbrodni dokonanych przez Serbów na Muzułmanach. Przeszłość ta wyłania się przed nami w kawałkach, pojawiając się w miarę kolejnych opowieści kilku bohaterek. Nie jest to więc historia całościowa, lecz za każdym razem jej wycinek - skrawek czasu, w którym ktoś został zatrzaśnięty jak w pułapce.
Ale razem z bohaterami zatrzaśnięci są czytelnicy. Reportaż Wojciecha Tochmana "Jakbyś kamień jadła" to bowiem książka-koszmar: czujemy, że trzeba się z niej obudzić i uciec, a równocześnie ogarnia nas poczucie uwięzienia i paraliżu. Szczególne wrażenie "bycia w środku" autor wypracował techniką "reportażu minimalnego". Jego narrację, którą bez wahań dopisać można do zbioru najwybitniejszych polskich reportaży - "Szachinszacha" Ryszarda Kapuścińskiego, "Zdążyć przez Panem Bogiem" Hanny Krall - określa maksymalne wycofanie głosu autora, zawieszenie ocen i pełna koncentracja na bohaterach.
Poznajemy zatem historię matki, która szuka ciał swoich dzieci, opowieść żony, która nie wie, gdzie i jak zabito jej męża, historię kobiety, która - jako ofiara etnicznego gwałtu - czuje się martwa. Wszystkie te historie są wypowiadane około roku 2000, ale teraźniejszość jest tu pusta: to czas wypełniony jałowym oczekiwaniem na nic, ponieważ nic nie jest w stanie odbudować życia. Akt zniszczenia rzeczywistości zaczął się w roku 1992, skończył zaś w 1995, a źródłem destrukcji okazała się nienawiść etniczna. W jej imieniu Serbowie, niedawni sąsiedzi Muzułmanów - "koledzy z podstawówki, z technikum, z kawiarni nad rzeką" - postanowili uczynić z terenów przez siebie zamieszkałych obszary narodowo czyste. Nastąpił paroksyzm wypędzania, koncentrowania, zabijania, gwałcenia. A potem nadeszło nic.
Owo "nic" to pokój wynegocjowany przez międzynarodowe organizacje. Owo "nic" to bezsilna pamięć ofiar i bezkarność katów, niszczejące miasteczka i wsie, apatia, bezrobocie, pogłębiająca się nieufność i frustracje. Życie społeczne, jak się okazuje, wspiera się na misternej tkance bliższych i dalszych więzi międzyludzkich - więzi między członkami rodziny i między sąsiadami, więzi między ludźmi podobnymi i bardzo różnymi. Raz zniszczona wiara w możliwość zgodnego współżycia różnic niweczy wszystko. O tym jest książka Tochmana - o przemianie sąsiadów w morderców, o antycudzie przemiany chleba w kamień. A także o niemożności odwrócenia tego procesu.
Źródło: na podstawie tekstu przysłanego przez Instytut Książki w Krakowie, 2004
Bibliografia:
- "Sprawcy" (z Grzegorzem Górnym, Witoldem Paskiem), Warszawa: BGW, 1991;
- "Schodów się nie pali", Kraków: Znak, 2000;
- "Jakbyś kamień jadła", Sejny: Pogranicze, 2002;
- "Córeńka (powieść reporterska)", Kraków: Znak, 2005;
- "Wściekły pies", Kraków: Znak, 2007;
- "Bóg zapłać", Wołowiec: Czarne, 2010;
- "Dzisiaj narysujemy śmierć", Wydawnictwo Czarne, premiera: listopad 2010.
Podobne
Literatura Janusz Tazbir
Historyk, badacz dziejów kultury staropolskiej oraz reformacji i kontrreformacji w Polsce. Urodził...
Literatura Maria Nurowska
Maria Nurowska ur. w 1944 we wsi Okółek w Suwalskiem; ukończyła filologię polską i słowiańską na...
Zobacz także
Film "Przewodnik do Polaków"
Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u tworzy "Przewodnik do Polaków"...
Sztuki wizualne Maria Poprzęcka "55 skarbów Polski"
Znakomita znawczyni i popularyzatorka sztuki profesor Maria Poprzęcka wybrała 55 najcenniejszych obiektów artystycznych znajdujących się w polskich zbiorach.







