Wojciech Jagielski
Wojciech Jagielski, fot. Elżbieta Lempp
Prozaik, dziennikarz, przez 21 lat korespondent "Gazety Wyborczej". Urodził się w 1960 roku w Goworowie pod Ostrołęką. Zaczynał jako dziennikarz PAP, od jesieni 1991 w "Gazecie Wyborczej", dla której pisał reportaże z Azji Środkowej, Zakaukazia i Kaukazu oraz Afryki. Jest współpracownikiem BBC, publikuje także w "Le Monde".
Na tej stronie zamieszczamy dwa teksty: biogram Wojciecha Jagielskiego z 2003 roku autorstwa Bartłomieja Szleszyńskiego oraz portret reportera z 2010 roku autorstwa Bartosza Marca.
Oprócz regularnie drukowanych w "Gazecie Wyborczej" reportaży wydał także dwie książki - "Dobre miejsce do umierania" (1994) o Kaukazie i Zakaukaziu oraz "Modlitwa o deszcz" (2002) o Afganistanie. Swoim pisarstwem kontynuuje tradycje reportażowe Ryszarda Kapuścińskiego, którego uważa za mistrza i przyjaciela. Jest jednym z niewielu dziennikarzy, których teksty nie budzą irytacji wśród fachowców zajmujących się islamem i kulturą muzułmańską.
Unika w swoich tekstach łatwych uogólnień i nadmiernej egzaltacji. Pomimo tego, że opisuje tereny ogarnięte wojnami, stara się nie epatować krwawymi scenami i nie wysuwać na plan pierwszy wątków sensacyjnych - taki sposób pisania reportaży sam przyrównuje do pornografii.
Przytacza rozmowy z wieloma ludźmi, zarówno z przywódcami, politykami i wojskowymi, jak również ze zwykłymi mieszkańcami opisywanych terenów czy prostymi żołnierzami. Przedstawia racje wszystkich stron - wrogich sobie narodów, walczących ze sobą armii, zobojętniałych na wojnę zwykłych ludzi. Miejsca, o których pisze odwiedza wielokrotnie, potrafi pokazać, jak na przestrzeni lat zmieniają się ludzie i narody. Teraźniejszość w jego tekstach zawsze wiąże się z przeszłością - kontekst historyczny pomaga, a niekiedy wręcz jest jedynym sposobem na zrozumienie obecnej sytuacji. Nie zawsze pisze o miejscach, na które zwrócone są oczy całego świata, ale zawsze o tych, gdzie dzieje się coś ciekawego. Podczas wojny w Jugosławii podróżował do Afganistanu i na Kaukaz, gdzie działy się rzeczy równie ważne, jak na Bałkanach, lecz nie tak głośne na Zachodzie.
W "Dobrym miejscu do umierania" w fascynujący sposób przedstawił konflikty na Kaukazie i Zakaukaziu, terenach będących mozaiką kultur i narodów, gdzie wciąż żywe wspomnienie czasów Związku Radzieckiego wymazywane jest powoli przez wojenny koszmar rozpętany po jego rozpadzie, a podsycany przez sąsiednie państwa - Iran, Turcję i Rosję. Gdzie Gruzini, Ormianie, Czeczeńcy i kilka innych narodów szukają swojego miejsca na mapie i sposobu na przeżycie.
"Modlitwa o deszcz" to książka o Afganistanie, jego zadziwiającej i tragicznej historii, trudnej do ogarnięcia teraźniejszości i nieodgadnionej przyszłości. To opowieść o mieszkańcach tego kraju, którą przedstawiają także oni sami - w niezliczonych rozmowach, podczas dziesiątków podróży i spotkań odbywanych przez autora. To zadziwiający obraz rzeczywistości afgańskiej, która okazuje się zupełnie inna, niż ta z amerykańskiej propagandy po zamachu 11 września. Obraz fascynujący odwróceniem zachodniej perspektywy - w książce Jagielskiego śmierć Massuda jest końcem pewnej epoki i pewnego marzenia całego narodu, natomiast zamach na WTC i interwencja amerykańska zaledwie epizodem, bo kraj ten widział już tyle wojen i zmian rządów, że kolejna nie może zrobić na nim wielkiego wrażenia. Osama Ben Laden, demon zła z propagandy amerykańskiej, na kartach książki pokazuje oblicze niepozornego skarbnika i koordynatora działań.
Książki Wojciecha Jagielskiego nie są po prostu zbiorami reportaży, choć opierają się także na wcześniej publikowanych tekstach. Ich konstrukcja jest bardzo staranna, a każde z opisanych wydarzeń, każda z rozmów, każda z dygresji ma jakiś cel. Dzięki temu książki te są bardzo "gęste", a niektóre z fragmentów nabierają znaczenia parabolicznego.
"Modlitwa o deszcz" odniosła sukces, została pozytywnie przyjęta zarówno przez czytelników, jak i specjalistów zajmujących się Azją Centralną. Książka została wyróżniona Warszawską Premierą Literacką w listopadzie 2002 roku; zdobyła nagrodę "Bursztynowego Motyla" w 8. edycji organizowanego przez Bibliotekę Raczyńskich konkursu im. Arkadego Fiedlera na najlepszą książkę podróżniczą roku; w 3. edycji Nagrody im. księdza Józefa Tischnera zdobyła nagrodę w kategorii "publicystyki lub eseistyki na tematy społeczne, która uczy przyjmować 'nieszczęsny dar wolności' ". W maju została nominowana do Nagrody Nike 2003.
Wojciech Jagielski jest laureatem licznych nagród - Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Nagrody Fundacji Pruszyńskich, a także Nagrody im. Dariusza Fikusa.
Autor: Bartłomiej Szleszyński, Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, kwiecień 2003
Twórczość:
- "Dobre miejsce do umierania" ze wstępem Ryszarda Kapuścińskiego, Wydawnictwo Historia i Szuka, Seria z Piramidą, Warszawa 1994,
- "Modlitwa o deszcz", W.A.B., Warszawa 2002,
- "Wieże z kamienia", W.A.B., Warszawa 2004,
- "Nocni wędrowcy", W.A.B., Warszawa 2009,
- "Wypalanie traw", SIW Znak, Kraków - maj 2012.
Ważniejsze artykuły:
- Andrzej Skworz, "Bez litości" ("Press", listopad 2009)
- Paweł Średziński, "Wywiad: Wojciech Jagielski" (portal afryka.org 06.2008)
Portret Wojciecha Jagielskiego: Na wyżynach reportażu
Ukończył Liceum im. Władysława IV w Warszawie. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od grudnia 1986 roku pracował w Polskiej Agencji Prasowej. W 1991 roku przeszedł do "Gazety Wyborczej", dla której pisze do dziś [red.: do początku 2012]. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Laureat Nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Nagrody "Rzeczpospolitej" im. Dariusza Fikusa. Nominowany do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego i Nagrody Nike 2010. Mieszka w Zalesiu Górnym pod Warszawą.
Na koniec podstawówki dostał "49 opowiadań" Ernesta Hemingwaya. Egzemplarz, ze stosowną dedykacją, ma w bibliotece do dziś.
- Dzięki tej książce stworzyłem sobie obraz Afryki - mówi Wojciech Jagielski. - Potem, gdy myślałem o ruszeniu w podróż, od razu przychodził mi na myśl ten właśnie kierunek. Myślę, że Hemingway mógł mieć wpływ na wybór, jakiego w życiu dokonałem.
W szkole średniej czytywał przede wszystkim pisarzy amerykańskich. Najpierw Johna Steinbecka, wszystko po kolei. Potem Faulknera. Też wszystko. Następnie Dos Passosa. Jeśli chodzi o Hemingwaya, to jego najukochańszą książką stało się "Słońce też wschodzi". Nie wraca do tej powieści. Boi się rozczarowania.
Studiował nauki polityczne, ale gdy po ogłoszeniu stanu wojennego wprowadzono obowiązek uczęszczania na wszystkie zajęcia, wybrał indywidualny tok nauki. W ten sposób trafił na afrykanistykę. Zaczął podróżować w strony, które tak bardzo go ciekawiły. Uświadomił sobie, jak wiele stereotypowych wyobrażeń o Afryce ciąży na myśleniu Europejczyków. Pojął, że plaga AIDS i rzezie to tylko fragment tamtejszej rzeczywistości.
Już wtedy za swego mistrza uważał Ryszarda Kapuścińskiego.
- Zobaczyłem, że znakomicie rozumie Trzeci Świat - wspomina. - Po mistrzowsku wyławiał szczegóły i wykorzystywał je do przedstawienia jasnego i porywającego obrazu całości. Zwróciłem uwagę, że nie ma spaczenia europocentrycznego, ale też nie stara się być bardziej afrykański od Afrykańczyków.
Na trzecim roku studiów Jagielski podjął się napisania artykułu o rewolucji w Iranie. Na biurku położył "Szachinszacha" i "Rewolucję w imię Allaha" Wojciecha Giełżyńskiego. Był przekonany, że dzieło Kapuścińskiego będzie podstawowym źródłem informacji, a drugi reportaż - zaledwie uzupełnieniem.
Podczas lektury podkreślał ołówkiem istotne informacje dotyczące dat i nazwisk. Nagle okazało się, że książka Giełżyńskiego została zakreślona niemal od pierwszej do ostatniej strony. Z "Szachinszacha" nie wziął zaś nic. To wtedy uświadomił sobie, że twórczość Kapuścińskiego daje syntezę wydarzeń, które odmieniły świat. Dąży do wielkiej metafory.
"Cesarza" nigdy nie odbierał jako książki o Etiopii. Od początku wydawało mu się, że to genialna przypowieść o władzy.
Uważa, że trzeba mierzyć wysoko. Imponowało mu, że Kapuściński, obywatel komunistycznej Polski, należy do grona najlepszych reporterów na świecie. Doszedł do wniosku, że jeśli ma zostać dziennikarzem, to tylko takim.
Po studiach przez krótki czas pracował w telewizji, potem zaś w Polskiej Agencji Prasowej. Chciał się tam zajmować Afryką, ale zwierzchnicy nie byli przesadnie zainteresowani tym kontynentem. Zdecydował, że odtąd jego drugą specjalizacją stanie się Kaukaz.
W czerwcu 1989 roku został wysłany na trzymiesięczny staż do Moskwy. Gdy wrócił, usłyszał, że chciałby z nim rozmawiać Kapuściński. Pomyślał, że mistrza ciekawi pierestrojka i głasnost. Poczuł się ważny - będzie mógł podzielić się z Kapuścińskim własnymi przemyśleniami. Tymczasem reporter wypytywał, jak otrzymać wizę i ile kosztuje przejazd moskiewskim metrem. Planował bowiem podróż opisaną później w "Imperium".
Tak wyglądało ich pierwsze spotkanie. W grudniu 1994 roku Kapuściński opublikował w "Gazecie Wyborczej" recenzję debiutu Jagielskiego, zbioru reportaży "Dobre miejsce do umierania":
"Strony tej książki pełne są niezwykłych opisów, przejmujących obrazów, zdumiewających danych (jak np., że na jednego zabitego człowieka wypadało 13 500 wystrzelonych pocisków! albo że za jednego oficera-jeńca strona przeciwna dawała 200 litrów benzyny lub pięć kobiet-zakładniczek!).
Jagielski pokazuje wszystkie kontrasty, absurdy i dramaty historii współczesnej - pisze o tym, jak Czeczenia, aby uratować niepodległość Inguszów, ogłosiła niepodległość, nie mając własnego państwa, o tym, jak pacjenci domu obłąkanych w Czermenie, właśnie dzięki wojnie zaczęli żyć życiem normalnych ludzi.
Jeden z ludzi spotkanych przez autora mówi mu, że właśnie tam, na Zakaukaziu, dojdzie do ostatecznej wojny między cywilizacją europejską i azjatycką, między chrześcijaństwem a islamem. Będzie to, zdaniem tego człowieka, wojna ostatnia."
W 1991 roku Jagielski zaczął pracę w dziale zagranicznym "Gazety Wyborczej" (choć teksty zamieszczał tam od lipca 1989). Z początku również tam nikogo nie interesowała Afryka. Wszystko zmieniło się 10 kwietnia 1993 roku, gdy polski emigrant Janusz Waluś zamordował Chrisa Haniego, przywódcę komunistycznej opozycji i prawdopodobnego następcę Nelsona Mandeli. Ponieważ Waluś nie chciał strzelać człowiekowi w plecy, zawołał: "Mister Hani!", po czym czterokrotnie pociągnął za spust. Twierdził, że w ten sposób bronił RPA przed komuną. Wkrótce potem "Gazeta Wyborcza" posłała Jagielskiego do RPA. Nagle okazało się, że Afryka to nie tylko Waluś i można tam znaleźć także inne ciekawe tematy.
Jagielski mówi o sobie: jestem przedstawicielem ginącego gatunku, mamutem. Twierdzi, że kiedyś od dziennikarza wymagano znawstwa. Dziś natomiast, gdy obowiązuje coraz krótsza forma wypowiedzi, zbyt wielka wiedza stanowi przeszkodę, zbyteczne obciążenie. Przeszkodą jest też zbyt "wąska" specjalizacja. "Bo cóż to jest te 50 afrykańskich krajów? - ironizuje. - Na co komu potrzebny człowiek, który ma o nich coś konkretnego do powiedzenia?"
Oczywiście, zainteresowania Jagielskiego są szersze. Biegną dwutorowo: z jednej strony Czarny Ląd, z drugiej zaś Kaukaz i Azja Środkowa.
Do tej pory, gdy przystępował do pracy nad książką, stawiał sobie pytanie: o czym ona ma jeszcze traktować? Za każdym razem starał się dostrzec istotne przesłanie, uniwersalną prawdę.
Poświęconą Afganistanowi "Modlitwę o deszcz" (2002) pomyślał jako opowieść o ludziach niszczących wszystko, z czym się nie zgadzają. To również rzecz o cenie, którą trzeba zapłacić za radykalizm. Ryszard Kapuściński ocenił:
"Znakomita, przejmująca i piękna książka! Jagielski osiągnął wyżyny reportażu, które zdobył pasją, wytrwałością, wiedzą, talentem i sercem. Pokazał dramat Afganistanu jako dramat świata, w którym, choć na różny sposób, przecież uczestniczymy wszyscy."
W 2004 roku opublikował historię czeczeńską - "Wieże z kamienia". Zainspirowała go inskrypcja wyryta na kamieniu: "Nie będzie bohaterem ten, kto myśli o konsekwencjach". Napisał więc o Maschadowie, polityku sparaliżowanym wyobrażeniami o następstwach swoich poczynań, i Basajewie, który o te sprawy w ogóle się nie martwił.
Książka doczekała się przekładu na angielski. W grudniu 2009 pochlebną recenzję zamieścił "The Economist". W obszernym artykule "Krwawy zakątek" podkreślono, że reporter unika stereotypów, a jego zasługą jest świetna znajomość świata, o którym pisze. Podczas gdy większość dziennikarzy w Czeczenii spędza zaledwie kilka chwil, Jagielski żył tam tygodniami. Dzielił los cywilów i wślizgiwał się na organizowane pod nosem rosyjskich oddziałów potajemne spotkania z przywódcami partyzantki.
Wojciech Jagielski długo nosił się z myślą o napisaniu książki afrykańskiej. Chciał zmierzyć się z tematem dziecięcych armii, ale zorientował się, że to plan nierealny. Takie książki już powstały a ich autorami są dzieci, które przeszły przez wojenny koszmar.
W efekcie wydał "Nocnych wędrowców" (2009) - znakomite wielowątkowe dzieło, które należy uznać za powieść faktu. Jagielski mówi o Ugandzie, o władzy i szaleństwie. Opowiada o przywódcy Bożej Armii Josephie Konym, który twierdzi, że został opętany przez duchy. I byłym tyranie Idim Aminie, który kazał tytułować siebie "panem wszystkich istot".
"Nocni wędrowcy" to najwybitniejsza książka w dorobku pisarza.
- Niektóre opowieści są tak nośne, że nie muszę się starać, aby uczynić z nich alegorie - twierdzi reporter. - Teraz pracuję nad książką o RPA. O człowieku, który żyje na stadionach, czyli tam, gdzie rozgrywa się wszystko, co naprawdę istotne. Uwolnienie Mandeli świętowano wiecem na stadionie. Na stadionie żegnano Chrisa Haniego. Wnuczka Mandeli zginęła w wypadku, gdy wracała ze stadionu po koncercie inaugurującym tegoroczne Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Na stadionach rozgrywa się historia Południowej Afryki. I o tym będzie moja książka.
Autor: Bartosz Marzec, lipiec 2010
Podobne
Literatura Janusz Tazbir
Historyk, badacz dziejów kultury staropolskiej oraz reformacji i kontrreformacji w Polsce. Urodził...
Literatura Maria Nurowska
Maria Nurowska ur. w 1944 we wsi Okółek w Suwalskiem; ukończyła filologię polską i słowiańską na...
Zobacz także
Film "Przewodnik do Polaków"
Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u tworzy "Przewodnik do Polaków"...
Sztuki wizualne Maria Poprzęcka "55 skarbów Polski"
Znakomita znawczyni i popularyzatorka sztuki profesor Maria Poprzęcka wybrała 55 najcenniejszych obiektów artystycznych znajdujących się w polskich zbiorach.







