Literatura

Tadeusz Boy-Żeleński

Literatura
Paweł Kozioł
Tadeusz Boy-Żeleński, fot. Danuta Łomaczewska/East News
fot. Danuta Łomaczewska/East News

Pisarz, krytyk literacki i teatralny, satyryk i publicysta, tłumacz literatury francuskiej. Urodził się 21 grudnia 1874 roku w Warszawie, rozstrzelany w nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku w czasie hitlerowskiej czystki lwowskiej inteligencji.

Był synem kompozytora Władysława Żeleńskiego i Wandy z Grabowskich, uczennicy i przyjaciółki Narcyzy Żmichowskiej. Rodzice pisarza prowadzili "dom otwarty", w którym gościli m.in.: Oskar Kolberg, Władysław Mickiewicz czy Ignacy Paderewski.

Żeleńscy przeprowadzili się do Krakowa w 1881 roku; przyszły satyryk uczęszczał tam do gimnazjum św. Anny, a następnie kontynuował naukę na studiach medycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Decyzję tę komentował następująco:

"Chowałem się w atmosferze sztuki i artyzmu, mimo to, nie bardzo wiem czemu, ukończywszy w Krakowie gimnazjum, znalazłem się na medycynie. Może to były sugestie nie tak dawnej jeszcze epoki pozytywizmu, że wszystkie studia nad człowiekiem trzeba zacząć od początku, od krajania trupów. Dość szybko zorientowałem się w omyłce, mimo to ukończyłem ten wydział z pewnym wysiłkiem woli co prawda, gdyż myśl uciekała mi wciąż w inne strony. Przyznam się zresztą, że w tej rozterce ducha przeważnie grałem w karty."

Do tych wyznań trzeba jednak odnosić się z rezerwą. O zainteresowaniu Boya medycyną świadczy fakt, że po uzyskaniu dyplomu w 1900 roku kilkakrotnie wyjeżdżał on na stypendia naukowe (Wrocław, Paryż). W 1901 roku rozpoczął pracę w Klinice Pediatrycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1902-1906 opublikował w fachowych czasopismach lekarskich kilkanaście prac naukowych z zakresu pediatrii, np. "O pojawieniu się ciałek szpiku kostnego (myelocytów) we krwi niemowlęcej" czy "O pasteryzacji mleka dla niemowląt". Założył też organizację Kropla Mleka, zajmującą się higieną żywienia, pielęgnacją i ochroną niemowląt. W latach 1908-1919 pracował jako lekarz kolejowy, choć najprawdopodobniej robił to tylko przez konieczność utrzymania stabilizacji materialnej. Z karierą lekarską definitywnie rozstał się w roku 1919.

Andrzej Makowiecki w biografii Boya-Żeleńskiego pisze o dwoistości charakteru pisarza, o "stałej oscylacji między trzeźwym życiowym realizmem, (...) a wyraźnymi tęsknotami 'cygana' przedkładającego ponad konwenanse zasadę swobody duchowej".

Z jednej strony Boy uczestniczy w życiu cyganerii, fascynuje się Stanisławem Przybyszewskim, a nawet pała młodzieńczą miłością do jego żony. Z drugiej - o potrzebie stabilizacji świadczy praca lekarza, ślub z Zofią Pareńską (1904), a także racjonalność i precyzja jego utworów. Ta dwoistość zdaje się konstytutywnym elementem osobowości pisarza.

W roku 1895 na łamach "Świata" ukazały się cztery sonety Boya-Żeleńskiego. Po latach bardzo się ich wstydził, ponieważ stanowiły one niezbyt udatną kalkę liryki młodopolskiej. Rzeczywistych początków jego kariery literackiej należy więc szukać gdzie indziej - w okresie działalności w kabarecie "Zielony Balonik" (1907-1912). Boy - tak brzmiał kabaretowy pseudonim - współtworzył słynne "Szopki". Jednak z kabaretem przy ulicy Floriańskiej kojarzą się przede wszystkim "Słówka" (1913). Jan Kott pisał w przedmowie do nich:

"Stały się świadectwem epoki i urosły do wielkiej satyry. Toteż nic dziwnego, że dopiero teraz zaczynamy odkrywać ich istotną literacką genealogię, ich prawdziwe miejsce historyczne. Słówka stają nagle obok dramatów Kisielewskiego: 'W sieci' i 'Karykatur', obok 'Moralności pani Dulskiej' i obok... 'Wesela'."

"Słówka" to rodzaj kroniki życia Krakowa z lat 1900-1910. Widać w nich olbrzymią wrażliwość Boya na zjawiska i wydarzenia współczesnego mu życia. Najczęściej komentowano teksty "krakowskie". Znajdziemy tam opis nieprzyjęcia witraży Wyspiańskiego do katedry, spór o zabytki, życie kawiarniane, kanonizację królowej Jadwigi, system gimnastyki Muellera i wiele innych ciekawostek, którymi żyło wtedy miasto. Przedstawia Boy Kraków widziany oczami karykaturzysty: miasto biedne, prowincjonalne, wypełnione pseudobohemą, zapominające o sprawach realnych, codziennych, zapatrzone w Ducha i Piękno, manifestujące pogardę dla przyziemności. Kraków ten postrzegany jest jako miasto paradoksu - szczycące się bogatym życiem intelektualnym, mające się za stolicę duchową, a jednocześnie myślące tradycyjnie i konwencjonalnie, żyjące plotkami. Jan Kott nazywa "Słówka" "pamfletem na Kraków i na całą modernę (...) bijącym celnie zarówno w kołtuństwo i połaniecczyznę, jak i w sam styl młodopolski".

Boy odrzucał też młodopolską koncepcję języka literackiego. Słowo powinno być dla niego wierne rzeczy, którą nazywa. "Słówka" postulują więc odrzucenie dekoracyjności i manieryzmu, a zwrot w stronę codzienności i prozy życia, uproszczenie formy, wreszcie - wprowadzenie do literatury języka potocznego. Krytyce poddane są za to modernistyczne wyobrażenia o wzniosłości twórcy, a zwłaszcza - wyobrażanie sobie jego życia na ich modłę. Jednak stosunek autora "Słówek" do Młodej Polski nie jest jednoznacznie negatywny. Choć wyśmiewał on pustą frazeologię, pozorny bunt, oderwanie od rzeczywistości oraz zapatrzenie w mistycyzm, to dostrzegał także pozytywne strony rewolucji modernistycznej. Odświeżyła ona mianowicie atmosferę intelektualną, twórczą i obyczajową, stwarzając klimat dogodny dla postępu. W tekście "O bardzo niegrzecznej literaturze polskiej i jej strapionej ciotce" wykpiona jest zarówno moderna, jak i konserwatyści w rodzaju Stanisława Tarnowskiego, któremu utwór przewrotnie jest dedykowany. Boy w swej satyrze dotyka przywar ogólnoludzkich, uniwersalnych. Celnie wychwycił to Kazimierz Koźniewski w szkicu "Za co powinniśmy kochać pana Tadeusza", pisząc, że autor

"Był, nadal jest i długo pozostanie szyderczym krytykiem pewnych stałych wad, pewnych stałych postaw człowieczych, wynikających z odwiecznych cech charakteru, jak również z rozmaitych światopoglądów." Nieco dalej Koźniewski dodawał: " 'Słówka' to literacki akt sprzeciwu wobec tych zacofanych, irracjonalnych, obłudnych, rozmaicie dewocyjnych postaw naszych oraz wywodzących się z nich obyczajów."

Za swoistą misję uważał Boy odkłamanie tematu erotyzmu. Wystąpił przeciwko jego pruderyjnemu obrazowi, pokazując także biologiczne, fizjologiczne oblicze. Erotyzm w wydaniu Żeleńskiego był jednak najwyższej klasy: elegancki, lekki i zabawny. Demistyfikacja obyczaju jest w "Słówkach" nierozerwalnie złączona z polemiką literacką. Wyraźny jest atak na ukształtowane w romantyzmie stereotypy i konwencje oraz na model kobiety, jaki obecny był w ówczesnych dziełach. W "Liście otwartym kobiety polskiej" tytułowa bohaterka tylko czeka, aż ktoś ją wreszcie rozbierze ze świętej aureoli i puklerzy cnoty. W "Replice kobiety" w humorystycznych wersach buntuje się pisarz przeciwko obrazowi kobiety-Polki, zawartemu w dziełach wieszczów, gdzie każda kobieta "bez bielizny, / Była symbolem Ojczyzny, / A łóżko ofiarnym stosem!".

Sprzeciw wobec stereotypów myślowych wyraża również język "Słówek". Badacze zgodnie podkreślają jego ogromne walory artystyczne: wielką swobodę językową, wzorową składnię, naturalny, płynny tok wypowiedzi, umiejętność syntezy i skrótu, a także aforystyczność. Wiele wierszowanych puent i celnych powiedzonek Boya weszło do języka codziennego, jak na przykład: "W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz" (zapożyczone przez Jana Brzechwę w wierszyku "Żuraw i czapla"), "Takie ma kobieta szanse, gdy się z wieszczem wda w romanse", "Każdy wrzeszczał o czym innym, jak zwykle w życiu rodzinnym". "Słówka" to także zabawa, gra związkami słów, rytmem i rymami. Praktykowane w nich obniżenie tonu wypowiedzi, sięganie po słowa potoczne, a nawet ordynarne, miało zbliżać literaturę do życia.

W kolejnym wydaniu "Słówek" (1918) znalazły się też utwory poważniejsze, przepełnione refleksją nad przemijaniem, kondycją człowieka w świecie, cechujące się nieraz gorzką ironią, smutkiem i bólem egzystencjalnym. W przedmowie "Od autora" Boy pisał, że obok tekstów dowcipnych znajdują się "wiersze jakieś inne, bardziej osobiste (...) nie kabaretowe, zabłąkane tu między innymi, zahukane i cokolwiek onieśmielone tym towarzystwem".

Tadeusz Boy-Żeleński znany jest także jako znakomity, kongenialny wręcz tłumacz literatury francuskiej. O początkach swojej pracy translatorskiej pisał tak:

"Dręczyła mnie tęsknota za Paryżem, brakowało mi owego cudownego uśmiechu Francji, jej żartobliwej, a głębokiej mądrości, jej miłosnego powiewu. Zacząłem doznawać mglistej potrzeby, aby (...) stworzyć sobie w gabinecie sztuczną Francję, coś niby modne dzisiaj w medycynie 'sztuczne serce górskie'. Zacząłem tłumaczyć."

Literatura francuska, poza twórczością symbolistów, nie należała raczej do kręgu zainteresowania polskich modernistów. Boy, nieustannie pozostający w opozycji do upodobań Młodej Polski - zaczytywał się w oświeceniowych moralistach i satyrykach, w klasycznej komedii epoki molierowskiej, w realistycznej powieści XIX wieku. Tłumaczenia zaczął od pisarzy szczególnie mu bliskich: Moliera i Balzaca. Już w 1909 roku Teatr im. Słowackiego w Krakowie wystawił "Mizantropa" i "Małżeństwo z musu" Moliera w tłumaczeniu Boya; w tym samym roku ukazał się jego przekład "Fizjologii małżeństwa" Balzaca. W latach 1909-1912 pisarz przekłada całą twórczość Moliera, co zaowocowało sześciotomowym wydaniem "Dzieł" (Lwów 1912). Dwa lata później pisarz otrzymał za nie palmy Akademii Francuskiej. W tym samym roku przełożył "Żywoty pań swawolnych" Brantôma, co powtórnie przypięło Boyowi łatkę "gorszyciela" i "erotomana", pięć tomów Rabelais'go, pierwszy tom "Wyznań" Rousseau, "Komedie" Marivaux, "Rozprawę o metodzie" Kartezjusza oraz rozpoczął pracę nad "Próbami" Montaigne'a.

W czasie pierwszej wojny światowej, gdy pracował jako lekarz wojskowy, Boy powziął zamysł stworzenia własnej biblioteki przekładów: na kartach tytułowych tłumaczonych przez niego dzieł miał pojawiać się napis "Biblioteka Boya" i numer kolejnej pozycji. Takich tomów ukazało się ostatecznie ponad sto.

Już w 1922 w artykułach "Boy jako tłumacz" i "Oryginalność w przekładach Boya" Wacław Borowy zachwycał się tymi dokonaniami translatorskimi, zwracając uwagę na wkład Boya w popularyzację literatury francuskiej. Poza tłumaczeniami jest bowiem Boy autorem tekstów historyczno- i krytycznoliterackich oraz biografii pisarzy francuskich (m.in. "Studia i szkice z literatury francuskiej", "Molier. Życie i twórczość", "Balzac"). Przede wszystkim wskazywał jednak Borowy na artystyczne walory przekładów, na umiejętność oddania ducha dzieła. Genialność Boya polegała w opinii krytyka na tym, że potrafił stworzyć język i styl polskiego klasycyzmu dla oddania klasycyzmu francuskiego. Przekazywał sens dzieła nie tylko przez treść, lecz także rytm, melodię, brzmienie, szyk zdań. W 1958 roku Jan Błoński nazwał go "Szekspirem przekładu".

Od 1919 roku stał się Boy tłumaczem przede wszystkim Balzaca i Stendhala. Pod koniec "romansu z Francją", który trwał do roku 1939, ukazały się jeszcze m.in. "W poszukiwaniu straconego czasu" Prousta, "Król Ubu" Jarry'ego czy "Lochy Watykanu" Gide'a. Pozycje te odbiegają od wyraźnie nakreślonych preferencji literackich Biblioteki Boya. Ten wybierał bowiem głównie twórców wyznających klasyczną, przejrzystą formę oraz racjonalizm. Sięgał więc po francuskich encyklopedystów - Diderota, Woltera, Monteskiusza i Rousseau, twórców renesansowych, jak Villon czy Montaigne, po przedstawicieli XVII wieku - Kartezjusza, Pacala, Moliera, wreszcie po wielkich realistów - Balzaca i Stendhala.

Boy dość ostro oceniał literaturę polską. Jego szkice krytyczne pisane w latach 1927-1928 zostały zebrane w książce "Ludzie żywi". Znalazły się tam m.in. artykuły dotyczące takich twórców, jak Narcyza Żmichowska, Stanisław Przybyszewski, Stanisław Wyspiański czy Adam Mickiewicz. Boy miał świadomość wyczerpania się formuły tradycyjnej biografistyki, mającej przede wszystkim cele dydaktyczne, tworzącej z ludzi pomniki. Zamiast tego postulował odbrązowienie życiorysów. Zaznaczał, że

"literaturę, sztukę tworzą nie 'izmy', ale żywi ludzie, że samo ich istnienie bywa nieraz tworem artystycznym i że ratowanie przed falą niepamięci tych żywych istnień jest pierwszym zadaniem nas, współczesnych".

Swoim sensacyjnym artykułem "Romans Gabrieli" (1928) przypomniał czytelnikom postać Żmichowskiej. Tekst sugerujący jej związki erotyczne z kobietami wywołał burzę. Autor przewidział taki przebieg wypadków, pisał o nim już w zakończeniu artykułu, tłumacząc wybraną przez siebie drogę zwrócenia uwagi na Żmichowską tym, że "pochowaliście ją gorzej od Norwida, bo zaiste łatwiej się wygrzebać pisarzowi z kompletnego zapomnienia niż odwalić kamień grobowy takiej kanonizacji".

Po wzbudzeniu zainteresowania pisarką zabrał się autor "Słówek" do wydania wznowień jej książek: "Biała Róża" (1929), "Czy to powieść?" (1929), "Poganka" (1930). Cel uświęcił więc środki.

Dokonał także Boy rewizji legendy Przybyszewskiego. Jego postacią zajął się w szkicach "Blaski i nędze", "Kłamstwo Przybyszewskiego", "Poeta a pieniądz". Przywrócił Dagny należytą rangę inspiratorki Przybyszewskiego, której rolę autor "Dzieci Szatana", nie bez nacisku ze strony drugiej żony, systematycznie umniejszał. Drogą analizy stylistycznej wykazał Boy wyższość artystyczną początkowych utworów, z okresu małżeństwa z Norweżką, nad twórczością późniejszą. Powiedział również kilka mocnych słów na temat konfliktu z filistrem oraz mitu nędzy artysty, której winne być miało społeczeństwo. Żeleński, znający środowisko cyganerii z autopsji, pokazał po pierwsze, że to właśnie filister utrzymywał artystę, a po drugie, że jego trudna sytuacja materialna nie była winą obojętnego społeczeństwa, lecz skutkiem przyjętego trybu życia. Odkłamywanie legendy Przybyszewskiego miało jednak nie tylko destrukcyjny charakter. W szkicu "Smutny szatan" raz jeszcze podkreślił Boy jego rolę inspiratorską, olbrzymi wkład w odświeżenie atmosfery intelektualnej, przede wszystkim w zmianę poglądów na literaturę, w uwolnienie jej od obowiązku dydaktycznego czy patriotycznego.

Na szczególną uwagę zasługują jeszcze dwie biografie - Mickiewicza i Fredry. Praca nad pierwszą z nich zaczęła się w 1928 roku, kiedy Manfred Kridl zaproponował Boyowi napisanie wstępu do przygotowywanej przez siebie edycji "Dzieł" Mickiewicza. Żeleński zgodził się, a tekst przedrukował później pod tytułem "Mickiewicz a my" w zbiorze "Ludzie żywi". Dokonał tam Boy daleko idącej rewizji spojrzenia na postać wieszcza. Pisał, że narzucana w szkołach, podporządkowana dydaktyzmowi interpretacja jego dzieł niszczy autentyczny odbiór i oddziaływanie tej twórczości. Chciał odkłamać idealistyczny portret autora "Dziadów", ukazać nie pomnik, lecz człowieka. Postulował, aby "zwrócić Mickiewicza literaturze", następnie formułując kilka radykalnych zaleceń:

"Zburzyć wszystkie pomniki Mickiewicza, odlać z nich wielką armatę i nabić w nią pewną ilość jego komentatorów. Odełgać życie Mickiewicza, zbadać na nowo jego tajemnice i zakamarki, nie pod kątem 'krzepienia serc' i hipokryzji narodowej, ale pod katem istotnej prawdy. Napisać na nowo ten wzruszający i patetyczny żywot, w którym poeta poprzez namiętności, upadki i mękę, błądząc i kajając się i błądząc w samym swoim kajaniu, szedł do świętości. Amen."

Boya interesowały nie tyle dzieła Mickiewicza, ile jego życie, a zwłaszcza momenty wstydliwe, wcześniej przemilczane bądź, według autora "Słówek", fałszowane. Pobyt w Rosji interpretował Boy nie jako wygnanie, lecz jako przygodę turysty, czas spędzony w Śmielowie w Poznańskiem w trakcie powstania listopadowego - jako okres zabaw i romansów. Pod lupą znalazł się również okres, w którym poeta znajdował się pod wpływem towianizmu, kiedy to miał mieć romans z Xawerą Deybel.

Sprzeciw wobec posągowego traktowania biografii wieszcza sprawił, że Boy wszedł w konflikt z ówczesną mickiewiczologią. Przedmowa do "Dzieł" sprowokowała ożywioną dyskusję o granicach biografistyki i spowodowała lawinę oskarżeń o szarganie świętości i o zwykłe plotkarstwo. Nie zniechęciło to Boya - wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej zainteresowało tematem. Pisarz skupił na związkach Mickiewicza z towiańszczyzną i na samej postaci Andrzeja Towiańskiego. Publikowane w "Wiadomościach Literackich" szkice na ten temat złożyły się ostatecznie na wydaną w 1930 roku książkę "Brązownicy". Boy, opierając się na relacjach współczesnych, obalił mit świętości Towiańskiego, prezentując go jako człowieka zarażającego swoich zwolenników "mistyką bezczynu".

Z Boyem polemizował m.in. Stanisław Pigoń w artykule "O brązach, brązownikach i brązoburcy". Obalił w nim wiele tez autora, jednak zastanawiał się przede wszystkim nad tym, czy kampania Mickiewiczowska wniesie coś nowego do badań nad wieszczem i jak właściwie ocenić jej rolę kulturotwórczą. Historycy literatury zarzucali Żeleńskiemu spłycenie postaci Mickiewicza do roli kobieciarza, człowieka o dwuznacznym stosunku do powstania i uległego towiańczyka. Jednak zdaniem Marii Janion:

"Bezsporną jest na pewno jedna zdobycz kampanii o Mickiewicza żywego - zerwanie z prymitywnym schematem wielkości na rzecz przekonywającego ukazania tragicznych sprzeczności w jego życiu i twórczości."

W przypadku Mickiewicza Boy skupił się na biografii, pomijając niemal zupełnie interpretację dzieł (wyłączając szkic o "Panu Tadeuszu": "Robak cywilny i wojskowy"). Odwrotnie było w przypadku tekstów na temat Aleksandra Fredry. W latach 1933-1934 Żeleński ogłaszał w "Wiadomościach Literackich" artykuły dotyczące polskiego komediopisarza, następnie wydane w książce "Obrachunki fredrowskie". Jest to publikacja stricte historycznoliteracka, informacje biograficzne należą tu do rzadkości. Wyraził tu Boy swój sprzeciw wobec ukazywania Fredry jako pisarza - patrioty ukazującego piękno Polski szlacheckiej, w czym widział poważne niebezpieczeństwa natury ideowej. Na drodze wnikliwej analizy utworów wykazał, że świat autora "Męża i żony" daleki jest od wszelkich cnót patriotycznych i obyczajowych. Jednak nie zgadzał się także na interpretację Fredry jako kogoś, kto w pełni świadomie poddawał świat szlachecki ostrej i bezwzględnej krytyce. Na takie stanowisko, zdaniem Boya, nie pozwalały kreacje komediowe. Batalia o Fredrę zakończyła się sukcesem autora "Ludzi żywych". Książkę wysoko ocenili tacy badacze literatury, jak Julian Krzyżanowski i Jan Lorentowicz. Do dziś jest ona uznawana za "najdojrzalszą książkę krytyczną" Boya.

Żeleński był również recenzentem teatralnym. Działalność tę rozpoczął od sprawozdania dla "Czasu" z wystawienia "Świętoszka" w roku 1919. Wtedy też podjął współpracę z redakcją krakowskiego dziennika, gdzie utworzył stałą rubrykę recenzji teatralnych. Funkcjonowała ona do 1922 roku, a jej owocem są trzy pierwsze tomy "Flirtu z Melpomeną". Wyraźne jest tam przede wszystkim założenie, że o wartości przedstawienia teatralnego decyduje wartość tekstu literackiego. Boy źle oceniał stawianie zbyt wysoko roli inscenizacji, światła, oprawy muzycznej. Nie był też zwolennikiem reformy i odnowy teatru, które to przekonanie często stawało się tematem polemik.

W 1920 Uniwersytet Poznański zaproponował Żeleńskiemu objęcie katedry romanistyki, jednak przedłużające się formalności zdecydowały w 1922 roku o przeprowadzce autora "Brązowników" do Warszawy, gdzie został kierownikiem literackim Teatru Polskiego (1923-1924). Ponadto do 1939 był recenzentem teatralnym "Kuriera Porannego" (z przerwą w latach 1931-1934, kiedy współpracował z "Ilustrowanym Kurierem Codziennym"). Praca ta przyniosła kolejne tomy "Flirtu z Melpomeną", które ukazywały się do 1932 roku, a było ich aż 18. Jan Kott określił je jako "dziennik Boya w osiemnastu tomach", wskazując tym samym na ich dokumentarną wartość. Kolejne książkowe wydania recenzji teatralnych to m.in. "Okno na życie" (1933), "Romanse cieniów" (1935), "Murzyn zrobi..." (1939).

Kwestią niezwykle dla Boya istotną był repertuar teatralny. Często krytykował on Towarzystwo Krzewienia Kultury Teatralnej za niedostateczną dbałość o dobór sztuk wystawianych w teatrach polskich. Był przy tym zwolennikiem teatru klasycznego, "życiowego", przesyconego rzeczywistością. Uważał, że jego funkcji nie jest w stanie przejąć wielki dramat romantyczny. Mimo to doceniał Witkacego i należał do entuzjastów jego twórczości. Gdy większość krytyki, a czasem nawet aktorów, ostro atakowała autora "Szewców" za rzekomą bezsensowność jego dzieł, Boy wraz z Karolem Irzykowskim dostrzegł prawdziwy talent i stawał w obronie prawa do twórczych eksperymentów.

Krytyka teatralna Żeleńskiego często zamieniała się w literaturę. Dużo tam refleksji na tematy pozateatralne, społeczne czy ogólnoludzkie, wiele "przymierzania sztuki do życia". Sztuka budziła w autorze szereg refleksji na temat obyczajowości, prawodawstwa, Kościoła, przypominała różne anegdoty, realne sytuacje. Stąd Andrzej Stawar nazywa recenzje Boya "beletrystyką na tematy sceniczne". Andrzej Makowiecki z kolei, podkreślając ich ciągłą popularność, mówi, że autor "Flirtu z Melpomeną" "napisał wielką książkę o sobie samym, o własnej przygodzie intelektualnej", a jego teksty "funkcjonują jakby niezależnie od sztuk recenzowanych, żyją własnym życiem, są same literaturą i teatrem".

Lata 1930-1931 przyniosły porcję nowych felietonów o tematyce krakowskiej, m.in. "Legenda 'Zielonego Balonika' z perspektywy ćwierćwiecza", "Prawy brzeg Wisły", "Pański Kraków", "Zakrystia", "Na początku była chuć", "Odwet Stańczyka". Weszły one w skład publikacji "Znaszli ten kraj?..". wydanej w 1932 roku. Boy tworzy tam swoją prywatną "legendę Młodej Polski". Na mitotwórczy charakter tej książki zwraca uwagę Roman Zimand w swych "Trzech studiach o Boyu". Wyróżnia tam trzy mity: Krakowa z przełomu XIX i XX wielu, epoki Młodej Polski i "Zielonego Balonika". Znajdują one odbicie w trójczłonowej kompozycji tomu. Część pierwsza, z perspektywy opozycji pokoleniowych, pokazuje stary, "pański" Kraków i początki modernistycznej rewolucji. Druga przedstawia tę rewolucję. Uwaga skupia się tu na Przybyszewskim jako rewelatorze przemian. Część trzecia dotyczy finalnego okresu Młodej Polski, kiedy działał "Zielony Balonik". "Znaszli ten kraj" dalekie jest jednak od syntetycznego ujęcia dziejów epoki. Tomasz Weiss pisze, że jest to "przede wszystkim próba utrwalenia przez świadka i uczestnika szeregu epizodów i szczegółów, spostrzeżeń i sylwetek związanych ze środowiskiem artystycznym Młodej Polski". Opowieść Boya ma charakter pełnej dygresji gawędy, stwarzającej iluzję spontanicznych wspomnień. Kolejną jej cechą jest anegdotyczność: mamy historię o tęsknocie Mycielskiego za habsburską monarchią, o "portkach" hrabiny Tarnowskiej, o dziwactwach Lutosławskiego, o podróży poślubnej Sienkiewicza, o pracownikach redakcji "Czasu" i wiele, wiele innych. Zdaje się autorowi "Słówek" przyświecać to samo założenie, co w "Ludziach żywych" - ukazanie autentycznych ludzi, prawdziwego życia, ocalenie od zapomnienia tych "żywych istnień".

W tym samym roku, kiedy ukazał się szkic "Mickiewicz a my", w "Kurierze Codziennym" opublikowano również artykuł "Biedna prababka" zapowiadający inną Boyowską kampanię - dotyczącą obyczajowości, moralności, określaną nieraz jako "walka z Ciemnogrodem". Szkic dotyczył kościelnego prawa małżeńskiego i rozpętał burzę. W ślad za nim w roku 1929 ukazywały się kolejne felietony, takie jak "Rozerwalna nierozerwalność", "Kościelne bigamie", "Dziewice konsystorskie". Weszły one do wydanego w tymże roku tomu "Dziewice konsystorskie". Zajął się w nim Boy tematem prawa małżeńskiego, które wymagało ujednolicenia na terenie całego kraju, oraz problemem rozwodów. Postulował wprowadzenie prawa cywilnego dla spraw małżeństw, a także przeprowadził ostrą krytykę kościelnych unieważnień małżeństwa.

Artykuły te wywołały falę sprzeciwów ze strony Kościoła i środowisk katolickich. Ale Boy na tym nie poprzestał. W kolejnym cyklu felietonów zajął się kwestią świadomego macierzyństwa i prawem kobiety do przerywania ciąży. Przedstawił szereg argumentów przeciwko wielodzietności: negatywny wpływ na zdrowie kobiety, przyczynianie się do nędzy rodziny, a pośrednio również do alkoholizmu, demoralizacji, wzrostu przestępczości. Wskazywał na konieczność brania pod uwagę sytuacji materialnej matki i rodziny oraz na potrzebę akcji promującej świadome macierzyństwo. Uwagi Boya spotkały się z szerokim odzewem społecznym. Poparło go wielu liberalnych pisarzy i publicystów, choć ważniejszy jest rzeczywisty efekt kampanii, a mianowicie otwarcie pierwszej w Polsce poradni świadomego macierzyństwa oraz pojawienie się dodatku do "Wiadomości Literackich" - "Życie Świadome".

Publicystyczna kampania obyczajowa Boya ma swoją kontynuację w latach 1931-1932, kiedy na łamach "Wiadomości Literackich" ukazuje się cykl felietonów skierowanych przeciwko postawom i praktykom kleru. Wchodzą one w skład książki pod prowokacyjnym tytułem "Nasi okupanci". Boy ukazał zagrożenia wynikające ze zwierzchnictwa Kościoła we wszystkich dziedzinach życia społecznego, zarzucił mu zajmowanie stanowiska niehumanitarnego, ciasnotę poglądów, hamowanie postępu, jak również interesowność i materializm. Jak podsumowuje Andrzej Makowiecki,

"moralistyka Boya (...) miała przede wszystkim charakter praktycystyczny. (...) Operując kryteriami pożytku społecznego i zdrowego rozsądku wspieranego humanitaryzmem, usiłował Boy zakwestionować skostniałe normy moralne, tamujące postęp w dziedzinie prawa i ograniczające swobodny rozwój ludzkiej osobowości".

Od roku 1931 zaostrzyły się polemiki przeciwko Boyowi. Stał się on obiektem ataków właściwie wszystkich opcji politycznych. Wielką kampanię przeciwko pisarzowi, znaną pod hasłem "likwidacji Boya", rozpoczęły nowo powstałe pisma nacjonalistyczne: "Zet" i "Gazeta Literacka". Znacznie poważniejszymi przeciwnikami byli jednak Stanisław Ignacy Witkiewicz i Karol Irzykowski. Pierwszy zarzucał Żeleńskiemu spłycanie, "wulgaryzację" myśli ludzkiej, a także pomijanie problematyki estetycznej i filozoficznej na rzecz sensacji i plotek. Drugi w książce "Beniaminek. Rzecz o Boyu-Żeleńskim" powtarzał podobne zarzuty, krytycznie wyrażając się na temat "robienia z historii literatury wielkiego plotkarium" oraz braków warsztatu teoretyczno-literackiego.

Pomimo tych ogólnokrajowych ataków na pisarza, nie tracił on oparcia w stałych czytelnikach, zwłaszcza w kręgach "Wiadomości Literackich". Otrzymywał też dowody oficjalnego uznania: w 1933 roku dostał Nagrodę Literacką Warszawy, został też członkiem Polskiej Akademii Literatury, a w roku 1934 rząd francuski odznaczył go komandorią Legii Honorowej.

Po roku 1935 wyraźnie osłabła działalność publicystyczna Boya. Nadal był krytykiem teatralnym, dojrzalszym historykiem literatury ("Obrachunki fredrowskie" 1935, antologia "Młoda Polska" 1939), biografistą. Pisarstwo jego nadal jednak wzbudzało emocje; zdarzało się nawet, że czytelnicy reagowali zarzutami znajdującymi swój finał na sali sądowej.

Gdy wybuchła II wojna światowa pisarz wyjechał do Lwowa, gdzie na tamtejszym uniwersytecie (przemianowanym na Uniwersytet im. Iwana Franki) objął katedrę romanistyki. Kontynuował tam swe wcześniejsze formy aktywności literackiej: tłumaczył, pisał recenzje i teksty publicystyczne, jednak brakowało im dawnej ostrości. Artykuły publikował w "Czerwonym Sztandarze", w 1941 wszedł w skład redakcji "Nowych Widnokręgów". Po zajęciu Lwowa w czerwcu 1941 roku przez wojska niemieckie został wraz z innymi przedstawicielami inteligencji lwowskiej aresztowany i rozstrzelany w nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku na Wzgórzach Wóleckich.

Do dziś pozostaje Boy - pisarz, lekarz, publicysta, krytyk teatralny i literacki, historyk literatury, tłumacz - twórcą czytanym i popularnym, uwielbianym i znienawidzonym, ale na pewno wzbudzającym emocje.

Autor: Paweł Kozioł, listopad 2010


Bibliografia

Prace własne (literackie, krytyczno- i historycznoliterackie):

  • "Igraszki kabaretowe", Kraków 1908.
  • "Piosenki i fraszki 'Zielonego Balonika'", Kraków 1908.
  • "Triumfy nadpowietrzne pana Rajchamana. Wielka feeria awiatyczno-wokalna na jeden głos z towarzyszeniem kilku aeroplanów". Z repertuaru warszawskiego "Momusa", Warszawa 1910.
  • "Nowe piosenki. Seria 3". Z archiwum "Zielonego Balonika" w Krakowie i "Momusa" w Warszawie, Lwów 1910.
  • "Gdy się człowiek robi starszy... Wierszyków porcja czwarta", Kraków 1911.
  • "Szopka krakowska 'Zielonego Balonika'" (współautor Witold Noskowski), Kraków 1911.
  • "Szopka krakowska 'Zielonego Balonika' na rok 1912" (współautor Witold Noskowski), Kraków 1912.
  • "Słówka. Zbiór wierszy i piosenek z 16-ma melodiami w tekście", Lwów 1913.
  • "Markiza i inne drobiazgi", Kraków 1914.
  • "Słońce jesienne. Tryptyk", Kraków 1915.
  • "Z mojego dzienniczka. Akord smutku", Kraków 1917.
  • "Flirt z Melpomeną. (Wieczór pierwszy - Wieczór dziesiąty)", Warszawa-Kraków 1920-1930.
  • "Studia i szkice z literatury francuskiej", Kraków 1920.
  • "Nowe studia z literatury francuskiej", Kraków 1922.
  • "Molier", Warszawa 1924.
  • "Pani Hańska", Lwów 1925.
  • "Brewerie", Warszawa 1926.
  • "Mózg i płeć. Studia z literatury francuskiej", Seria 1-3, Warszawa 1926-1928.
  • "Plotki, plotki...", Warszawa 1927.
  • "W Sorbonie i gdzieindziej. Wrażenia paryskie", Warszawa 1927.
  • "Dziewice konsystorskie", Warszawa 1927.
  • "Ludzie żywi", Warszawa 1929.
  • "Pijane dziecko we mgle", Warszawa 1929.
  • "Brązownicy", Warszawa 1930.
  • "Marzenie i pysk", Warszawa 1930.
  • "Piekło kobiet", Warszawa 1930.
  • "Słowa cienkie i grube", Warszawa 1931.
  • "Znasz-li ten kraj?... Cyganeria krakowska", Warszawa 1932.
  • "Jak skończyć z piekłem kobiet? Świadome macierzyństwo", Warszawa 1932.
  • "Nasi okupanci", Warszawa 1932.
  • "Zmysły... zmysły...", Warszawa 1932.
  • "Okno na życie. Wrażenia teatralne", Warszawa 1933.
  • "Ludzie i bydlątka. Wrażenia teatralne", Warszawa 1933.
  • "Śmiech, uśmiech i zgroza", Warszawa 1933.
  • "Wakacje z prydumką", Warszawa 1933.
  • "Balzak", Lwów 1934.
  • "Obiad literacki", Lwów 1934.
  • "Obrachunki fredrowskie", Warszawa 1934.
  • "Reflektorem w serce. Wrażenia teatralne", Warszawa 1934.
  • "Nieco mitologii", Warszawa 1935.
  • "Romanse cieniów. Wrażenia teatralne", Warszawa 1935.
  • "Perfumy i krew. Wrażenia teatralne", Warszawa 1936.
  • "Marysieńka Sobieska", Lwów 1937.
  • "Krótkie spięcia. Wrażeń teatralnych seria szesnasta", Warszawa 1938.
  • "Murzyn zrobił... Wrażeń teatralnych seria siedemnasta", Warszawa 1938.
  • "Proust i jego świat", Warszawa 1958.
  • "1001 noc teatru. Wrażeń teatralnych seria osiemnasta", Warszawa 1975.

Wydania zbiorowe i wybory tematyczne:

  • "Pisma", red. Henryk Markiewicz, t. 1-29, Warszawa 1955-1992.
  • "Listy", oprac. Barbara Winklowa, Warszawa 1972.
  • "Szkice o literaturze francuskiej", wybór: Wanda Balicka, przedmowa: Maciej Żurowski, t. 1-2, Warszawa 1956.
  • "O Krakowie", oprac. Henryk Markiewicz, Kraków 1968.
  • "O Wyspiańskim", oprac. Stanisław Witold Balicki, Kraków 1973.
  • "Reflektorem w mrok. Wybór publicystyki", oprac. Andrzej Z. Makowiecki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1978.
  • "Romanse cieniów. Wybór recenzji teatralnych", oprac. Józef Hen, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987.

Omówienia:

  • Wacław Borowy, "Boy jako tłumacz", Warszawa 1922.
  • Józef Hen, "Błazen - wielki mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim", Iskry, Warszawa 1998.
  • Henryk Markiewicz, "Boy-Żeleński", wyd. Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2001, seria "A to Polska właśnie".
  • Wojciech Natanson, "Boy-Żeleński", Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1983.
  • Barbara Winklowa, "Boyowie Zofia i Tadeusz Żeleńscy", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001.
  • "Boy we Lwowie", red. Barbara Winklowa, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 1992.

Podobne

Literatura Janusz Tazbir

Historyk, badacz dziejów kultury staropolskiej oraz reformacji i kontrreformacji w Polsce. Urodził...

Literatura Maria Nurowska

Maria Nurowska ur. w 1944 we wsi Okółek w Suwalskiem; ukończyła filologię polską i słowiańską na...

Zobacz także

Film "Przewodnik do Polaków"

Pięć filmów dokumentalnych o polskim rocku, modzie, zabawkach, himalaizmie i seksie w czasach PRL-u tworzy "Przewodnik do Polaków"...

Sztuki wizualne Maria Poprzęcka "55 skarbów Polski"

Znakomita znawczyni i popularyzatorka sztuki profesor Maria Poprzęcka wybrała 55 najcenniejszych obiektów artystycznych znajdujących się w polskich zbiorach.

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy