Literatura

Olga Tokarczuk, "Prowadź swój pług przez kości umarłych"

Literatura
Thriller moralny, który do ostatniej strony trzyma w napięciu.

Akcja rozgrywa się w Kotlinie Kłodzkiej. Główną bohaterką jest Janina Duszejko - kiedyś inżynier mostów, dziś wiejska nauczycielka angielskiego, geografii i dozorczyni domów letniskowych. Jej pasją jest astrologia, a wielką miłością wszelkie zwierzęta. Gdy dzieje im się krzywda, Janina staje w ich obronie i upomina się o szacunek dla nich. Jak łatwo przewidzieć, nikt nie przejmuje się kobietą, która uważa, że świat jest odbiciem tego, co zapisane w gwiazdach, a w wolnych chwilach czyta Williama Blake'a.

W okolicy zaczynają umierać kłusownicy i krzywdziciele zwierząt. Seria zgonów rośnie. Janina ma teorię na temat motywu i sprawcy tych zbrodni, ale policja ignoruje ją, traktując jak nieszkodliwą dziwaczkę. Jednak Janina wie więcej, bo czyta w gwiazdach, jak w otwartej księdze...

Olga Tokarczuk to jedna z najpopularniejszych i poczytniejszych polskich pisarek, laureatka wielu prestiżowych nagród, w tym nagrody Nike 2008 (za Biegunów). Należy do najczęściej tłumaczonych polskich pisarzy.

Źródło: nota wydawcy - www.wydawnictwoliterackie.pl


Książka została nominowana do Nagrody Literackiej "Nike 2010".


  • Olga Tokarczuk
    Prowadź swój pług przez kości umarłych
    Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009
    123 x 197, 318 ss., twarda/miękka oprawa
    ISBN: 978-83-08-04398-1/978-83-08-04397-4
    www.wydawnictwoliterackie.pl



"Gazeta Wyborcza" prezentuje książki nominowane do nagrody "Nike 2010":

Przeciwko mężczyznom u władzy (w ich wielkich terenowych samochodach)
- kryminał Olgi Tokarczuk

"Solidarność ze zwierzętami, najsłabszym, najokrutniej traktowanym ogniwem łańcucha władzy, jest symbolem sprzeciwu wobec patriarchatu" - mówi pisarka.

W niewielkiej osadzie w Kotlinie Kłodzkiej giną mężczyźni. Wszyscy z zamordowanych byli zapalonymi myśliwymi. Półmafijne porachunki? A może zemsta zwierząt?

Powieść Olgi Tokarczuk korzysta z intrygi kryminalnej w stylu retro (rozwiązanie fabularne przypomina jedną z najsłynniejszych powieści Agathy Christie), ale też potwierdza, że kryminał to gatunek umożliwiający ukazanie społeczności i rządzących nią mechanizmów, dociekanie źródeł zła, idealne medium do przedstawienia problemów społecznych i politycznych.

Narratorka powieści Janina Duszejko jest outsiderką. Kobieta w średnim wieku, domorosła astrolożka i gnostyczka, ucząca angielskiego w lokalnej szkole i opiekująca się domami "miastowych" letników funkcjonuje w społeczności jako niegroźna wariatka, do momentu gdy wypowiada wojny myśliwym, wśród których są przedstawiciele miejscowej elity. Usiłuje pomóc policji w prowadzeniu śledztwa, a jednocześnie - za sprawą swych przekonań - sama staje się podejrzana.

Tokarczuk pokazuje społeczność tradycjonalistyczną, patriarchalną, katolicką, której elita - ksiądz, policjant, zamożny biznesmen - "jest w prawie" ważniejszym niż to zapisane w państwowych ustawach, ma monopol na słuszne poglądy. Nieliczni myślący inaczej żyją w podziemiu, nie mając dość odwagi, by wyrazić swoje zdanie, albo podlegają społecznemu ostracyzmowi. W trakcie kulminacyjnej sceny - jednej z najbardziej buntowniczych w polskiej literaturze współczesnej - bohaterka wkracza do kościoła, w którym odbywa się poświęcenie kaplicy ufundowanej przez myśliwych. Jej patronem jest św. Hubert, który został świętym dzięki temu, że zaprzestał zabijania zwierząt. Na pełne hipokryzji kazanie księdza, który nazywa myśliwych opiekunami przyrody, bohaterka reaguje okrzykiem: "Hej, ty, złaź stamtąd, no już!".

Prowadź swój pług przez kości umarłych - najbardziej zaangażowana powieść Tokarczuk - wzięła swój tytuł od Williama Blake'a, XVIII-wiecznego angielskiego poety i mistyka. Pisarka nie ogranicza się do społecznej krytyki. Chce nas wytrącić z dobrego samopoczucia, otworzyć oczy na powszechne cierpienie przyrody. I powtórzyć (utopijne?) marzenie o społeczności złożonej z ludzi kierujących się sercem i intuicją, której członkowie nie dążą do panowania nad innymi, ale zgodnie współdziałają, a państwo "przestaje być kajdanami, codzienną uciążliwością i pomaga ludziom realizować ich marzenia i nadzieje".


Rozmowa z Olgą Tokarczuk:

Juliusz Kurkiewicz: Dlaczego sięgnęła pani po kryminał?

Olga Tokarczuk: Czułam się wyczerpana po Biegunach, których pisanie było nieustannym ustanawianiem literackiej formy, co wymagało wielkiej koncentracji i wysiłku. Chciałam napisać coś prostego. Padło na kryminał, bo już kiedyś napisałam opowiadanie kryminalne i od lat nosiłam w głowie następny pomysł.

JK: To gatunek o bardzo ścisłych regułach.

- Przypomina foremkę do babki. Wiadomo - musi być ofiara, morderca i ktoś, kto odkryje zagadkę. Właściwie mamy tu już wszystko gotowe i wystarczy teraz włożyć w tę formę historię. I nie myliłam się - pisało mi się Pług bardzo dobrze, z radością. Idea książki pomyślanej z początku jako dość spokojna i melancholijna zagadka kryminalna w Kotlinie Kłodzkiej zaczęła się jednak trochę zmieniać od chwili powołania do życia Janiny Duszejko. Już mi się przedtem zdarzały takie dziwne rzeczy, że któraś z postaci nagle zaczynała rządzić całą fabułą.

JK: Za pośrednictwem tej postaci spiera się pani z współczesną Polską, pokazuje sposób, w jaki jedne poglądy są marginalizowane, a inne - uznane z góry za bezdyskusyjne. Chciała pani napisać książkę zaangażowaną?

- Literatura jest po to, żeby coś powiedzieć do ludzi. To wprawdzie wyrafinowany, ale jednak proces komunikacji. I tak starałam się zawsze pisać. Anna In w grobowcach świata, niektóre wątki w Domu dziennym, domu nocnym, wiele opowiadań też można by nazwać zaangażowanymi. Pług jest po prostu o wiele bardziej radykalny. Kryminał dał mi możliwość użycia takich środków, jakie byłyby ekstremalne i nienaturalne gdzie indziej. Poza tym swoje robi to, że akcja tej książki dzieje się tu i teraz - nie sposób więc uciec od aktualnych problemów. Sam temat zwierząt zawsze mnie poruszał. Pierwszy literacki tekst, który udało mi się opublikować, mój debiut, był opowiadaniem o trudnym stosunku ludzi do zwierząt (i zwierząt do ludzi). W jakimś więc sensie poruszam się wśród starych tematów.

JK: Scena w kościele to jedno z najmocniejszych oskarżeń Kościoła we współczesnej literaturze polskiej. Pług jest książką antyklerykalną?

- Kościół jest w niej częścią czegoś o wiele większego - mianowicie potężnego systemu władzy opartej na podziale ludzi na lepiej predestynowanych do rządzenia i tych "naturalnie" nie mających przyrodzonych zdolności do samostanowienia, a więc wykluczonych. Jest to system w dużej mierze oparty na przemocy, której znakiem w mojej książce jest polowanie na zwierzęta. System ten tak sprawnie funkcjonuje od wieków w języku, rytuałach, narracjach historycznych, w całej naszej kulturze, że stał się oczywisty i przestaliśmy go w ogóle dostrzegać. Moja bohaterka występuje przeciwko silnym mężczyznom u władzy (w ich wielkich terenowych samochodach), a broniąc zwierząt, staje za jednym zamachem w obronie kobiet, ludzi starszych, dziwaków, lesbijek i gejów, całej tej menażerii "obcych". Solidarność ze zwierzętami, najsłabszym, najokrutniej traktowanym ogniwem łańcucha władzy, jest symbolem sprzeciwu wobec patriarchatu.

Duszejko nie jest antyreligijna. Właściwie to ona jest bardzo religijna w tym pierwotnym znaczeniu religijności - szuka w świecie znaków wyższego sensu, ma potężne poczucie solidarności z całym stworzeniem i, paradoksalnie, kieruje się w życiu współczuciem. Jest tak dalece przeciwko Kościołowi, jak dalece Kościół staje po stronie patriarchalnej władzy. Myślę, że podobałby się jej Kościół, który bierze udział w Manifach i jest przeciwko wojnie w Afganistanie, a przy tym pomaga uchodźcom. Uwielbiałaby księży, którzy służą w Straży dla Zwierząt i pracują w schroniskach. No i płacą podatki na emerytury starszych ludzi, drogi i szpitale - jak my wszyscy.

JK: Duszejko jest też polską wersją wymyślonej przez Coetzeego Elizabeth Costello. Co panią zafascynowało w tej postaci?

- To, że Coetzee dał głos starszej kobiecie i przez to powstała wyrazista, absolutnie autonomiczna postać. To bardzo rzadkie w literaturze. W książkach o ważnych rzeczach mówią mężczyźni; filozofują, mają dylematy, wadzą się z Bogiem. Mówią i mówią. Postaci kobiece, o ile otrzymywały głos, opowiadały o miłościach, rodzinie. Kiedy kobieta zaczyna Mówić (przez duże M), brzmi to zupełnie inaczej niż powszechny dyskurs. Wydaje się to na początku dziwaczne i radykalne, wprawia w konfuzję. Lecz za chwilę zdajemy sobie sprawę, jak ważne rzeczy zostały nazwane. Wtedy to zaczyna brzmieć groźnie. Tak dzieje się w przypadku Elizabeth Costello. I za to ją kocham.

Ale jest jeszcze druga literacka matka mojej bohaterki - to Marion z "Trąbki do słuchania" Leonory Carrington. O ile Costello jest postacią tragiczną, o tyle Marion - komiczną. Chciałam, żeby w Janinie Duszejko współgrały i dopełniały się te dwa tony. W końcu to tylko kryminał.


Autor: Juliusz Kurkiewicz - wyborcza.pl, 15 lipca 2010

Podobne

Literatura Tadeusz Różewicz, "Matka odchodzi"

Książka Różewicza złożona jest z dokumentów rodzinnych, własnych wierszy poświęconych matce i szkicu...

Literatura Tadeusz Różewicz, "Nożyk profesora"

Na okładce książki Tadeusza Różewicza widnieje autentyczny obozowy nożyk przyjaciela poety, znanego...

Zobacz także

Teatr Och-Teatr w Warszawie

Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2010 roku w dawnym kinie Ochota przy ulicy Grójeckiej w Warszawie.

Teatr Teatr Polonia w Warszawie

Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2005 roku w dawnym kinie Polonia przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie.

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy