Kazimiera Iłłakowiczówna
rep. Andrzej Szypowski/EAST NEWS Kazimiera "Iłła" Iłłakowiczówna, lata 50.
Poetka, tłumaczka-poliglotka, osobisty sekretarz Józefa Piłsudskiego. Urodziła się w roku 1888 lub 1892 w Wilnie, zmarła w roku 1983 w Poznaniu.
Przestrzeń artystyczną Kazimiery Iłłakowiczówny ustanowiły: sztuka poezji, sztuka prozy kreacyjnej, sztuka dokumentu biograficznego, sztuka przekładu (poezji, prozy, dramatu), sztuka poematu scenicznego.
Przestrzeń życiową w szczególny sposób kształtowały lata dzieciństwa, lata studiów, lata posługi sanitarnej na froncie wschodnim pierwszej wojny światowej, lata pracy urzędniczej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, osobiste sekretarzowanie Józefowi Piłsudskiemu, lata pobytu w Siedmiogrodzie w czasie drugiej wojny światowej, wreszcie lata zesłańczego w istocie pobytu w Poznaniu, od roku 1947 do śmierci poetki w roku 1983.
Obie te przestrzenie istniały jakby obok siebie i wzajemnie w sobie się nie odbijały, co artystkę wyróżnia wśród pokoleniowych rówieśników, zwłaszcza plejadowego Skamandra. Iłłakowiczówna zawsze była osobna, zawsze stała z boku artystycznej bohemy, a równocześnie zawsze funkcjonowała w centrum życia państwowego i kreujących je osób. Sztukę słowa traktowała z życzliwą żartobliwością, o wiele mniej - dla niej - ważną, niż sztuka urzędniczej sprawności. Piękno praktyczne wedle Iłłakowiczówny ważniejsze jest niż piękno piękna jako takiego.
Istnieją zatem dwie Kazimiery Iłłakowiczówny: biograficzna i artystyczna. Fascynujące pod każdym względem. Nieprzystawalne, pewnie dlatego rzetelnie nieprzebadane.
Niesłychana biografia poetki. Wedle różnych źródeł urodziła się w roku 1888 lub 1892. tylko miejsce jest pewne: Wilno. Była nieślubną córką adwokata Klemensa Zana ze słynnej wileńskiej rodziny, tej z kręgu Mickiewicza. Ojciec i matka zmarli wnet po urodzeniu córki, tak więc maleńka Kazimiera zdana była na opiekę krewnych. Było to opiekuństwo wprawdzie bezrodzinne, ale rzetelne i zabezpieczone pod względem materialnym. Wykształcenie średnie zdobywała Iłłakowiczówna na Witebszczyźnie, potem na Łotwie, w Warszawie (pensja Cecylii Plater), w Genewie, w Oxfordzie. Maturę zdała w Petersburgu w roku 1910, zaś cztery lata później uzyskała absolutorium w zakresie filologii polskiej i angielskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Już w czasie studiów debiutowała wierszem Jabłonie w "Tygodniku Ilustrowanym" (miała lat 17), a potem tomem wierszy Ikarowe loty (miała lat 20). Objawiła się oto w życiu literackim i społecznym ukształtowana osobowość: uczennicy, studentki, sanitariuszki na froncie, prezesa studenckiej Bratniej Pomocy, korektorki, redaktorki w wydawnictwie, poetki, poliglotki dobrze rozeznanej w oryginałach literatur; rosyjskiej, angielskiej, niemieckiej, francuskiej, w latach późniejszych rumuńskiej i węgierskiej.
W epizodach Kazimiera Iłłakowiczówna opisała swoje wczesne lata w dwóch książkach napisanych prozą: w eseizującym zbiorze Z rozbitego fotoplastykonu (1957) i wspomnieniowym zbiorze Trazymeński zając (1968).
Po odzyskaniu niepodległości w oku 1918 poetka raca do Warszawy i zatrudnia się jako urzędniczka w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, zaś w maju 1926roku podejmuje pracę w Ministerstwie Spraw Wojskowych na stanowisku osobistego sekretarza Józefa Piłsudskiego. Fascynacja Marszałkiem uwyraźni się w trzech książkach Kazimiery Iłłakowiczówny: we wspomnieniach o Józefie Piłsudskim zatytułowanych Ścieżka obok drogi (1939), w tomach wierszy: Słowik litewski. Poezja (1936) i Wiersze o Marszałku Piłsudskim. 1912-1935 (1936).
Wzbudza podziw literacka aktywność poetki, która radośnie godzi obowiązki urzędnicze najwyższego państwowego szczebla z powołaniem poetyckim najwyższego lotu. Idą tu po sobie, ślad w ślad, takie podstawowe zbiory, jak Trzy struny (1917), Śmierć Feniksa (1922), Połów (1926), Płaczący ptak (1927), Popiół i perły (1930), Ballady bohaterskie (1934) - żeby wymienić najważniejsze.
Czym się ta poezja wyróżnia? Co jest jej nutą rozpoznawalną? W sferze treści znać wyraźną, silną wrażliwość na biedę, na rozumienie krzywdy prostych ludzi, rozumienie niekiedy aż sentymentalne, jakby podpatrzone u Konopnickiej. Jeden z tomów nazwała zresztą poetka Kolędy polskiej biedy. W Wigilię powrotu (1917). Ujmuje i zadziwia różnorodność tematyczna wierszy, szukających świadomie czytelnika zwyczajnego, aż dziecięco prostego. Są to często wiersze żarliwej wiary w Boga i wiernej wiary w Ojczyznę. Wiersze w posłudze Bogu zgromadziła poetka w zbiorze Wiersze religijne. 1912-1954 (1955), wiersze ojczyźniane zgromadzone są w zbiorach już wymienionych, ale także w zaskakujących poematach Gdzieśkolwiek jest - jeśliś jest - lituj mej żałości! (1921), Opowieść o moskiewskim męczeństwie. Złoty wianek (1927).
Postulat piękna praktycznego spełniła Iłłakowiczówna w popularnym zbiorze wierszy Obrazy imion wróżebne (pierwsze wydanie 1926, potem w wersji poszerzonej liczne wydania, aż do końca XX wieku) oraz w licznych, oryginalnych, niedocenionych jeszcze przez krytykę, utworach dla dzieci, z których już do klasyki należą Rymy dziecięce (1922), Czarodziejskie zwierciadełka. 50 wróżb wierszem (1928), Wesołe wierszyki (1934) i ich poszerzone wersje: Wiersze dziecięce (1959), Zwierzaki i zioła (1960).
Piękno praktyczne, żeby być użyteczne, unika nowatorstwa. Wybiera rzetelność rzemiosła i zrozumiałość. Kazimiera Iłłakowiczówna unika więc konsekwentnie modnych fajerwerków, uwagę twórczą skupiając na pracy nad prostotą. Ideałem prostoty i mądrości zdają się być dla poetki przypowieści ewangeliczne, niekiedy bajkowe sentencje Ezopa lub Krasickiego. Stąd radość i pogoda stylu. Łatwo Iłłakowiczównę rozpoznać po rytmie i melodyjności, po rymie i asonansie. W wierszu Powołanie wspomina poetka "Tygodnik Ilustrowany", w którym debiutowała a całość zaczyna się tak:
W kuchni jest czysto, pachnie mlekiem i chlebem,
któż by mógł zapamiętać, że chodzić do kuchni nie trzeba.
Oto i esencja Iłłakowiczówny: same konkrety, rytmiczność, asonansowy rym (chlebem - nie trzeba). Dowcipność, nawet przed boskim obliczem, pięknie uwyraźnia wiersz Dwa kościoły:
Kościół w Indrycy, drugi w Warnowiczach,
po dwóch stronach Dźwiny dwa święte oblicza,
dzwonnice dwie pytające jedna drugiej:
"Czy suma będzie krótka, czy nieszpory długie?"
Procesje kolorowe dwie, na które słońce praży,
i zarośnięte, rozgrodzone, dwa wielkie cmentarze.
Wiersze religijne zgromadziła poetka w obszernym zbiorze Ta jedna nić (1967). Utwory dla teatru w zbiorze Rzeczy sceniczne (1969), z których najciekawszym jest dramat Ziemia rozdarta o biskupie Nankerze. Czczonemu na Śląsku biskupowi poetka poświęciła piękny cykl wierszy Nancheriana, pokazujący kapłaństwo codzienne, robocze i anegdotyczne. Fabularna anegdotyczność jest charakterystyczną cechą liryki Kazimiery Iłłakowiczówny. W tej swojej właściwości okazuje się bliska Julianowi Tuwimowi.
W małym medalioniku trudno zmieścić całą wielkość sztuki Kazimiery Iłłakowiczówny. W miarę dobrze rozpoznana jest strona poetycka tej wielkości. Białą kartą okazuje się strona biograficzna tej wielkości. Aż dziw bierze, że nikt nie odkrył tak fascynującego tematu (a przecież tyle się pisze o Piłsudskim). Nie można jednak nie wspomnieć o stronie translatorskiej autorki Niewczesnych wynurzeń (1958). Iłłakowiczówna dała piśmiennictwu polskiemu bezcenne dzieła przekładowe. Przed wszystkim Annę Kareninę Lwa Tołstoja (od 1952 roku wielokrotnie wznawianą). Z klasyki niemieckiej lub po niemiecku pisanej przetłumaczyła dramat Fryderyka Schillera Don Karlos, infant hiszpański (1932), Egmonta J.W. Goethego, Rabin z Bacharach (1956), ponadto prozę GeorgaBüchnera Lenc (1956), Heinricha Bölla Chleb najwcześniejszych lat (1957), Friedricha Dürrenmatta Obietnica (1960), H.Doderera Każdy może być mordercą (1963).
Dwie poetyckie perły wyszlifowała Iłłakowiczówna z języka poezji. Dokładniej: odkryła i przetłumaczyła dla poezji polskiej poezję Węgra Andre Ady'ego (1943) i Amerykanki Emily Dickinson Poezje (1965).
Na ciemnej płycie mogiły Kazimiery Iłłakowiczówny na warszawskich Powązkach położone są dwie z białego marmuru rozchylone dłonie. Jakby dając i rozdając - same też na coś czekały. Jedna dłoń - życie. Druga dłoń - sztuka. Ostatni zbiór wierszy sygnowany ręką poetki nosi tytuł Odejście w tło, jego drugie wydanie nosi symboliczną datę roku 1981.
Nie odchodź w tło, czytelniku Iłły.
Autor: Marian Grześczak, grudzień 2006.
Podobne
Literatura Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
Poeta, urodzony 12 listopada 1962 roku w Wólce Krowickiej koło Lubaczowa...
Literatura Janusz Tazbir
Historyk, badacz dziejów kultury staropolskiej oraz reformacji i kontrreformacji w Polsce. Urodził...
Zobacz także
Sztuki wizualne Maria Poprzęcka "55 skarbów Polski"
Znakomita znawczyni i popularyzatorka sztuki profesor Maria Poprzęcka wybrała 55 najcenniejszych obiektów artystycznych znajdujących się w polskich zbiorach.
Sztuki wizualne Mirosław Bałka "Carrousel"
Gdy widz stanie pośrodku sali, w której wyświetlany jest film "Carrousel" ("Karuzela"), może mu się zakręcić w głowie. Wokół niego na ścianach wirują cztery projekcje.







