Film

Xawery Żuławski

Film
Konrad J. Zarębski
Reżyser, scenarzysta a także aktor i operator urodził się 22 grudnia 1971 roku w Warszawie.

Xawery Żuławski, gala Paszportów "Polityki", Warszawa, 12 stycznia 2010, fot. Marek Dusza
Jego ojcem jest Andrzej Żuławski - reżyser filmowy i pisarz o światowej sławie, matką - Małgorzata Braunek, znana aktorka, która w latach 80. zrezygnowała ze sceny i filmu, by poświęcić się buddyzmowi (jest sensei polskiej sangi Związku Buddyjskiego Kanzeon). Po rozstaniu rodziców Żuławski wychowywał się w domu matki, ale jako kilkunastolatek wyjechał do Paryża, gdzie mieszkał i tworzył jego ojciec. Wyjazd do Francji na czas dojrzewania był bardzo szczęśliwą decyzją. Młody Żuławski odzyskał kontakt z ojcem - postacią o wielkim potencjale intelektualnym. Swoje relacje z nim tak wspomina po latach w wywiadzie z Anną Stefopulos dla "Twojego Stylu" (nr 7/2009):
"Ojciec nie oczekiwał ode mnie partnerstwa, choć boleśnie obnażał moje niedostatki i ujawniał, jak mało jeszcze wiem. To był jego sposób na pobudzenie ambicji i mobilizację do samodzielnego myślenia. Teraz, gdy mam już cztery dychy, nasze stosunki się zmieniły. Nie ma skrajnych emocji. Swoje potyczki z tatą przeżywają młodsi przyrodni bracia. Ojciec już taki jest - wychodzi z założenia, że to, co cię nie zabije, to cię wzmocni."
Jednocześnie formował swój własny punkt widzenia na świat - w sposób odmienny niż jego rówieśnicy mieszkający w Polsce czasu stanu wojennego. Uczęszczając początkowo do szkoły międzynarodowej, a następnie do francuskiego liceum zetknął się z przejawami kultury młodzieżowej, które w naszym kraju zyskały prawo głosu dopiero po roku 1989 i transformacji ustrojowej. Po powrocie do kraju Żuławski zdaje egzamin dojrzałości w warszawskim Liceum im. Tadeusza Reytana.

Kontakt z ojcem rozwinął w nim zainteresowanie filmem. W roku 1990 uczestniczy w realizacji kręconego we Francji i w Polsce filmu Błękitna nuta Andrzeja Żuławskiego - opowieści o finale związku Fryderyka Chopina z George Sand, który jednocześnie wyznacza koniec aktywności twórczej wielkiego kompozytora. W roku 1991 zostaje przyjęty do łódzkiej Szkoły Filmowej. Studiuje reżyserię razem z Mariuszem Frontem, Grzegorzem Packiem i Arturem Urbańskim, równolegle na Wydziale Operatorskim studiują Bartosz Prokopowicz i Arkadiusz Tomiak. Piotr Szulkin, jeden z jego nauczycieli, wymienia go wśród swoich najzdolniejszych studentów. Świadectwem roli, jaką Xawery Żuławski odegrał w procesie kształcenia - czy raczej poznawania możliwości kina przez swoich kolegów - jest scena na tarasie Pałacu Kultury z filmu Portret podwójny Mariusza Fronta, gdzie grupa studentów Filmówki dyskutuje o obrazie kręconym przez bohatera, alter ego reżysera.

Jak każdy student Żuławski kręci kilka etiud, terminuje na planie filmowym (m.in. jako asystent reżysera i wykładowcy Szkoły Filmowej Mariusza Grzegorzka przy oryginalnym filmie Rozmowa z człowiekiem z szafy), próbuje własnej twórczości (kręcąc m.in. relację z festiwalu w Berlinie Wiadomość od Jimmiego, której współreżyserem jest Artur Urbański). W roku 1995 kończy studia i podejmuje starania o debiut fabularny: na swoją szansę czekać musiał aż 10 lat. W tym czasie kręci kilka reklamówek, uczestniczy - tym razem jako pracownik pionu operatorskiego - w realizacji Wierności Andrzeja Żuławskiego, jest II reżyserem cenionego filmu telewizyjnego Bellissima Artura Urbańskiego. Wkrótce potem rozpoczyna prace nad Chaosem, które trwają - z przerwami powodowanymi szukaniem producenta i środków na realizację - około pięciu lat.

Chaos to opowieść o trzech braciach, szukających różnych sposobów na życie - jeden z nich pracuje w wielkiej korporacji, drugi próbuje życia na własną rękę, handlując na bazarze, trzeciego, najmłodszego, pociąga subkultura punka i alterglobalizmu. Pójście tropem każdego z nich pozwala Żuławskiemu na nakreślenie wielowymiarowego obrazu współczesności - z perspektywy polskiej, choć nie tylko. Mamy więc trzy różne drogi życiowe, ale także odmienne obrazy rodziny, refleksję na temat relacji między ojcem i synem, drapieżny kapitalizm i ruch antyglobalistyczny - wszystko ukazane nazbyt może chaotycznie, lecz w sposób pozwalający widzowi odnaleźć na ekranie ogół bodźców atakujących go na co dzień. Co wybrać, za czym się opowiedzieć, przeciwko czemu protestować? Na te pytania Xawery Żuławski odpowiedzi nie szuka, oczekuje natomiast, że każdy z jego widzów znajdzie ją sam - na użytek oglądanego filmu, ale i na użytek własny, po wyjściu z sali kinowej.

Krytycy nie byli dla Chaosu zbyt łaskawi. Na łamach "Kina" (nr 9/2006) Tomasz Jopkiewicz pisał:
"Trzeba przyznać, że Żuławski ma oko do satyrycznego skrótu, od czasu do czasu potrafi zdobyć się na podszytą celnym szyderstwem puentę, jak chociażby w rozmowie ojca - nawróconego alkoholika - z trzema synami. Ale problem w tym, że ta gorzka ironia sprawia wrażenie jakby narzuconego samemu sobie ograniczenia. Jakby nie odpowiadała temperamentowi twórcy, co chwila wymyka mu się spod kontroli. Więcej: granica pomiędzy kpiną a wywodami serio nieustannie się zaciera i doprawdy nie zawsze wygląda to na celowy i przemyślany zabieg. Być może autor postanowił być za wszelką cenę subiektywny i emocjonalny, a dystans narzucał sobie z dużym wysiłkiem, który odczuwa także widownia. Ten sposób na kino jest piekielnie trudny: jak nie zgubić gorących emocji i jednocześnie nie narazić się na śmieszność? Żuławski, może instynktownie, a może i poprzez zapatrzenie w kino swego ojca, wybiera drogę nieustannego dystansowania się od tego, co pokazuje. Sercem jest po stronie punków, gotowych wyjść na ulicę? Zatem wstawia do filmu scenę debaty o tym 'co robić' pomiędzy przedstawicielami różnych subkultur. Lecz okazuje się, że żadnego programu nie mają, to tylko pozerstwo i dawno zużyte hasła. Taką taktykę stara się stosować Żuławski konsekwentnie i z uporem godnym lepszej sprawy, nie umiejąc jednocześnie intelektualnie zdystansować się od swoich bohaterów i ich perypetii."
Z drugiej jednak strony Chaos jest filmem niezwykle dynamicznym, montowanym z pasją, prowokującym i pulsującym energią. Dla części obserwatorów polskiego kina film Żuławskiego jest wzorcem, do którego dążyć będzie młode polskie kino, z kolei dla historyków rodzimej kinematografii - odwołaniem się do wzoru, jakim jest Trzecia część nocy, debiut Andrzeja Żuławskiego, która przełamywała obowiązujący kanon traktowania w kinie doświadczeń II wojny światowej. Film wyróżniono na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni nagrodami za debiut i za kostiumy, a na festiwalu "Młodzi i Film" w Koszalinie uhonorowano Grand Prix. Wcielający się w rolę Nikiego (czyżby alter ego reżysera?) Mariusz Brzozowski dzięki Chaosowi zdobył popularność, która zaprocentowała wkrótce nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego, przyznaną przez publiczność.

Warsztatowe zalety Chaosu - ale i umiejętność wtopienia się w modne subkultury - zadecydowały o powierzeniu Żuławskiemu adaptacji głośnej powieści Doroty Masłowskiej Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną. Zadanie okazało się tyleż pociągające, co piekielnie trudne - od próby przeniesienia książki na ekran odstąpił właśnie doświadczony Jan Jakub Kolski. We wspomnianym wywiadzie Żuławski przyznaje, co zadecydowało o podjęciu wyzwania:
"Film jest bardzo komiksowy, bo jako chłopak byłem zafascynowany kulturą komiksu. Do dziś potrafię wydać ostatnie pieniądze na jakieś świetne wydanie. W jaki sposób przekłada się to na 'Wojnę...'? Kamera 'wywala' sceny kawa na ławę, jak na rysunku. Również scenografia temu służy. Postanowiłem, że tam, gdzie oglądamy akcję oczami autorki i słyszymy jej monolog, świat będzie w kolorach biało-czerwonych. Tak akcentuję polskie widzenie rzeczywistości, bo przecież książka jest o polskości, [takiej jak ją postrzegali Gombrowicz i Witkacy]. Dorocie [Masłowskiej] blisko do twórczości dwudziestolecia międzywojennego, czyli polskiego abstrakcjonizmu. W specyficzny, odrealniony sposób opowiada o tym, co Polakom się we łbach międli: romantyzm pomieszany z chamstwem, współczesność z przeszłością. Lęki i obsesje historyczne. Do tego język, który pisarka stworzyła na potrzeby literatury."
Z drugiej strony warto zajrzeć do autorskiej eksplikacji Żuławskiego, gdzie pisze:
"To film o wyobraźni i o jej sile sprawczej. Może wszyscy jesteśmy wytworami czyjejś wyobraźni? Autorka z nudów wymyśla bohatera Silnego. I jego świat, który powstaje przed nim, jest budowany, 'rodzi się'. Silny porusza się w nim jak 'cudzoziemiec' jak przybysz z innej planety. Kreacja Silnego, jest wiarygodna, wierzymy w jego istnienie. Świat przedstawiony Silnemu od początku jawi się jako małe polskie miasto, nudne i puste w nocy, tym niemniej w rytmie, w działaniu Silnego dzieje się strasznie dużo. Na końcu w podświadomości zostaje zadane pytanie, po co to wszystko? Po co tworzenie? Pisanie? Robienie filmów?"
Niezależnie, czy na Wojnę polsko-ruską patrzy się jak na film o akcie tworzenia (co sugeruje cytowana wyżej eksplikacja), czy też jak na "pierwszy film dresiarski" (co sugeruje część recenzentów, idąc za określeniem ukutym przez krytykę literacką odnośnie powieści Masłowskiej), film Żuławskiego znów okazuje się zjawiskiem świeżym, dynamicznym i energetycznym. Na łamach "Kina" (nr 6/2009) Sebastian Jagielski stwierdza:
"Choć 'Wojna polsko-ruska' jest wierną adaptacją książki, to Żuławski zaskakuje reżyserską inwencją, sposobem prowadzenia aktorów, wycieczkami - często nader niebezpiecznymi - w stronę kiczu (który kampem bynajmniej tu nie jest), inspiracjami Monty Pythonem, ale i poetyką gier komputerowych, formalnymi i inscenizacyjnymi pomysłami oraz narracyjnymi zapętleniami. Od zapętleń zresztą swój film rozpoczyna, utrudniając widzowi przeprawę przez i tak zagmatwany świat głównego bohatera, Silnego (popisowa kreacja Borysa Szyca, bez wątpienia najlepsza w jego dotychczasowej karierze), którego halucynacyjno-narkotykową eskapadę zamyka w filmie otwierający książkę epizod nadmorski. Takie rozwiązanie narracyjne z jednej strony porządkuje materiał, tworząc klamrę dla opowieści o niespełnionej miłości dresiarza i małomiasteczkowej puszczalskiej, z drugiej zaś, paradoksalnie, jeszcze bardziej zaburza linearność narracji, pozbawiając widza błogiej pewności co do tego, które wydarzenia miały miejsce 'naprawdę', a które są tylko narkotykowymi majakami bohatera."
Rozgłos powieści sprzyja rozgłosowi filmu. Ale Żuławski potrafił się uwolnić od presji pierwowzoru, tworząc obraz będący nie tyle przekładem prozy Masłowskiej na język filmu, ile głosem własnym reżysera, inspirowanym powieścią. Na festiwalu w Gdyni film nagrodzono Srebrnymi Lwami, nagrodę zdobył Borys Szyc za kreację, wyróżniono też kostiumy i dźwięk. Ale obserwatorów twórczości Xawerego Żuławskiego bardziej od nagród interesują pochlebne opinie Andrzeja Żuławskiego o filmie syna. To najlepszy dowód na to, że ród Żuławskich, ród pisarzy, malarzy i filmowców - tak ważny dla polskiej kultury od przeszło stu lat - nie tylko zachował ciągłość, ale też będzie miał coś ważnego do powiedzenia w kolejnym stuleciu.


Filmografia

Etiudy:
  • 1992 - Obserwacja, reżyseria;
  • 1992 - Wniebowstąpienie, reżyseria;
  • 1993 - Naświeżo, reżyseria;
  • 1994 - Krótki, reżyseria;
  • 1994 - Smród (reż. Artur Urbański), współpraca reżyserska.
Filmy dokumentalne:
  • 1993 - Wiadomość od Jimmiego, współrealizacja z Arturem Urbańskim.
Filmy fabularne:
Autor: Konrad J. Zarębski, październik 2009

Xawery Żuławski został laureatem Paszportu "Polityki" 2009 w dziedzinie filmu, za Wojnę polsko-ruską, ex aequo z Borysem Lankoszem (Rewers).

Podobne

Film Weiser

Film

Film fabularny w reżyserii Wojciecha Marczewskiego z 2001 roku.

Film Pół serio

Film

Film fabularny w reżyserii Tomasza Koneckiego z 2000 roku.

Zobacz także

Teatr Och-Teatr w Warszawie

Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2010 roku w dawnym kinie Ochota przy ulicy Grójeckiej w Warszawie.

Teatr Teatr Polonia w Warszawie

Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2005 roku w dawnym kinie Polonia przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie.

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy