Film

Robert Gliński

Film
Małgorzata Fiejdasz
Robert Gliński na planie filmu "Świnki", fot. Marta Gostkiewicz/Monolith Films
Reżyser filmowy (także dokumentalista) i teatralny, scenarzysta, doktor habilitowany sztuki filmowej. W latach 1989-91 członek Komitetu Kinematografii. Od jesieni 2005 roku kierownik artystyczny Studia Filmowego Indeks istniejącego przy Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Urodził się 17 kwietnia 1952 roku w Warszawie.

Zanim w 1979 roku ukończył reżyserię na Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, studiował architekturę na Politechnice Warszawskiej. Zaczynał od filmu dokumentalnego, ale - jak sam wspomina:
"Wymaga on potwornej cierpliwości, pokory, czekania na to, co będzie niepowtarzalne i prawdziwe. Gdy byłem młody, zawsze chciałem tę rzeczywistość naginać" (www.stopklatka.pl).
Zabłysnął dopiero pełnometrażowym debiutem fabularnym Niedzielne igraszki (1983), które wyprodukowało Studio im. Karola Irzykowskiego (Gliński był jednym z jego założycieli). Czarno-biały film o wymowie antytotalitarnej z miejsca trafił na półkę. Przeleżał blisko pięć lat, ale wytrzymał próbę czasu - Międzynarodowa Federacja Krytyków Filmowych przyznała Niedzielnym igraszkom nagrodę FIPRESCI podczas Festiwalu w Mannheim. Do dziś najciekawsze filmy Glińskiego to historie realistyczne, często dotykające problemów jednostki uwikłanej w historyczną zamieć. Taki był film Wszystko co najważniejsze (1992), nakręcony na podstawie autobiograficznych wspomnień Oli Watowej i nagrodzony Złotym Lwem na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Jego sukces zdyskontował dopiero dramat Cześć Tereska (2001), w przejmujący sposób oddający samotność i zagubienie nastolatki z warszawskiego blokowiska. Posypały się laury: Złoty Lew, kolejna nagroda FIPRESCI oraz Orły za najlepszą reżyserię i scenariusz.

W 2001 roku Robert Gliński otrzymał "Paszport Polityki", rok później - doroczną nagrodę Ministra Kultury i Sztuki w dziedzinie filmu (wraz z Wojciechem Marczewskim), a w 2006 roku - list gratulacyjny od Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

W 2000 roku zrealizował (pod pseudonimem Robert Lehman) trzy pilotażowe odcinki komediowego serialu telewizyjnego Izabela.

Gliński wyreżyserował ponad 30 sztuk teatralnych, większość dla Teatru Telewizji. W 2003 roku był nominowany do "Feliksów Warszawskich", dorocznej nagrody teatralnej za najlepsze dokonania artystyczne na warszawskich scenach.

Sanatorium Gorkiego, niezrealizowany scenariusz filmowy, napisany wraz z Dżamilą Ankiewicz-Nowowiejską o wydarzeniach w Kozielsku 1939-40, opublikował "Dialog" (nr 12, 2002).

Jest reżyserem wszechstronnym. Mówi o sobie:
"Mój temperament jest taki, że pociągają mnie różne rzeczy. Jak robię dramat psychologiczny, to już myślę o filmie muzycznym. Dla kontrastu" (za Onet.pl).
I rzeczywiście, w dorobku fabularnym Roberta Glińskiego znajdziemy zarówno film science-fiction (Superwizja), komedię (Kochaj i rób co chcesz), jak i dramat (Cześć Tereska). Reżyserskie rozterki najlepiej oddaje nagrodzona w Gdyni Srebrnym Lwem autotematyczna komedia Glińskiego z 1988 roku Łabędzi śpiew. Główny bohater, scenarzysta, nie wie, na jaki gatunek filmowy się zdecydować. Tę samą historię widzi jako musical, film miłosny albo ponury dramat. U zarania jego twórczej męki leży dylemat: zarabiać na filmie pieniądze, cieszyć się uznaniem szerokiej widowni czy, nie dbając o grosz, słuchać wyłącznie tego, co mu w duszy gra? Takie pytania musiał sobie zadawać sam Gliński, którego ambitny debiut Niedzielne igraszki wyprodukowany w 1983 roku przez "zaangażowane" Studio im. Karola Irzykowskiego przeleżał kilka lat na półce. Miejscem akcji jest kamieniczne podwórko, na którym dzień po śmierci Stalina obserwujemy bawiące się dzieci. Głównym prowodyrem zabaw jest grubasek Józek udający delegata "na sam pogrzeb". Uwiarygodniwszy się ojcowskimi medalami, imiennik generalissimusa zaczyna rozdawać karty w grze. Komenderuje: "Naprzód marsz", wznieca konflikty, sieje intrygi. Siła rażenia tych "zabaw" jest śmiertelna - zaszczuta przez dzieci dziewczynka ginie z ich rąk pogrzebana żywcem w piasku.
"Jeśli chodzi o 'Niedzielne igraszki' to był to okres, w którym zaczęły powstawać filmy o stalinizmie i o ile pamiętam, to żaden z nich, poza pana filmem zrealizowanym tak delikatnie, przy pomocy tak oszczędnych środków, bez pokazywania ubeckich kazamatów, jak w 'Matce Królów' czy w 'Przesłuchaniu', nie oparł się stereotypom" - mówił Zbigniew Benedyktowicz podczas rozmowy z Robertem Glińskim ("Kwartalnik Filmowy" nr 1, 1993).
Niedzielne igraszki doceniono także za granicą. Nowojorskie Museum of Modern Art wybrało film do cyklu "New Directors/New Films" series. Publicystka "The New York Times" Janet Maslin wprawdzie uległa urokowi czarno-białych zdjęć (film nakręcono na enerdowskiej, silnie kontrastowej taśmie), ale też zwracała uwagę, że akcja jest przewidywalna, bo na przykład od momentu kiedy dzieci przygarniają ulicznego kotka, wiadomo, że jego godziny są policzone ("Totalitarianism, Indoors and Out", "New York Times", 13.03.1988).

Po drugim, krótkim filmie fabularnym (Rośliny trujące nakręcone dla Telewizji Polskiej w 1985) rozgrywającym się tuż po październikowej odwilży, wyglądało na to, że Gliński znalazł swój temat. Czy rzeczywiście tak było? I tak, i nie. Tak, bo - jak przyznawał we wspomnianym wywiadzie dla "Kwartalnika Filmowego" "(...) mnie interesuje pewien styk pomiędzy historią a losem indywidualnym człowieka". Nie - bo Gliński, podobnie jak jego scenarzysta z Łabędziego śpiewu, nigdy nie był konsekwentny w wyborze filmowych tematów i stylów. O ile jednak Łabędzi śpiew, zza którego przebijała błazeńska mina Jana Peszka, dostrzeżono w Gdyni, o tyle następny film - utrzymana w konwencji science-fiction Superwizja - przeszedł bez echa. Zawiniła m.in. wtórność pomysłów - nietrudno skojarzyć kontrolowanych przez specsłużby telemaniaków, uzależnionych od kojącej superwizji, chociażby z bohaterami Fahrenheita 451 Raya Bradbury'ego.

Po latach Gliński zapytany przez internautę, czy odważyłby się zrealizować Harry'ego Pottera, stwierdził:
"w polskich warunkach realizacja filmu o magii jest zadaniem niewykonalnym. Nie ma takich 'armat' i pieniędzy" (czat zorganizowany przez redakcję "Polityki", 29.01.2002).
To samo dotyczyło Superwizji.

Na szczęście budżet następnego filmu, Wszystko co najważniejsze, pozwolił na to, by kazachstańskich stepów, gdzie w czasie II Wojny Światowej zostaje wywieziona do sowchozu główna bohaterka filmu Ola Watowa, nie udawały nadmorskie trawy. Film rozpoczyna zmontowana jak teledysk kronika z końca lat 30. XX wieku. Obyczajowe scenki rodzajowe przeplatają się z wiecami i przemówieniami polityków, których rządy doprowadzą wkrótce do wojny. Odnosi się wrażenie, że to wszystko dzieje się gdzieś obok, poza życiem Oli Watowej, "szczęśliwej żony przy mężu", która nagle zostaje wrzucona do tygla historii.
"Pokazuję ludzki los, któremu nie musimy się ślepo poddawać. Możemy nim kierować, wpływać na to, jak żyjemy. Nadrzędnym imperatywem jest wiara. Obojętnie w co - w miłość, w Boga, w ocalenie. Bez wiary nie wygramy z losem."
Ta wypowiedź Roberta Glińskiego ("Tygodnik Powszechny", 15.11.2004) padła wprawdzie przy okazji późniejszych Wróżb kumaka, ale można ją odnieść również do innych filmów.

Zgodnie z zasadą sinusoidy, po Wszystko co najważniejsze były: dramat obyczajowy i komedia. Pierwszy, Matkę swojej matki (1996) reżyser nazwał "opowieścią o podkradaniu uczuć". Krytycy byli mniej subtelni w swoich ocenach.
"(...) Trójkąt córka, matka przybrana i matka biologiczna jest sklecony nieporadnie, więc by jakoś wybrnąć z sytuacji, autorzy musieli sięgnąć w finale po zupełnie niepasujący tu pistolet, który strzela niczym strzelba u Czechowa" - pisał Jacek Szczerba w relacji z Gdyni rozpoczynającej się od słów "To był najgorszy od lat festiwal" ("Gazeta Wyborcza", 23 październik, 1996).
Nie lepiej było z Kochaj i rób co chcesz (1997), komedią obyczajową rozgrywającą się na polskiej prowincji w środowisku twórców i fanów disco-polo. Zamysł był interesujący: poprzez historię ambitnego organisty, który zostaje gwiazdą disco-polo opisać nowe zjawisko kulturowe, jakie zyskało w Polsce miliony fanów. Tadeusz Sobolewski nazwał film "bajką o miłości, karierze, o szansach, jakie się dziś otwierają przed chłopakiem z prowincji" ("Gazeta Wyborcza", 27 kwietnia 1998). Ale dodawał też:
"Polskie kino nie umie udźwignąć amerykańskiej bajki. Mit sukcesu przeradza się we własną parodię".
Zarzucał (nie on jeden) filmowi "stylistyczne niezdecydowanie" i brak ironii, co sprawiło, że Kochaj i rób co chcesz zamiast być "obnażeniem wszechpanującego kiczu", stał się "reklamą disco-polo". Warto wspomnieć, że dialogi do filmu wyszły spod pióra Michała Arabudzkiego, który wcześniej zrealizował z Marią Zmarz-Koczanowicz dokument o disco-polo Bara-bara. Taka współpraca mogła sugerować, że powstanie coś więcej niż błaha komedia z miłosnym podtekstem. Zwłaszcza, że Gliński przywiązuje dużą wagę do realiów: rozgrywającego się w środowisku byłych górników Benka nakręcił według scenariusza reporterskiej pary Piotra i Ireny Morawskich, twórców dokumentalnej telenoweli o Śląsku Serce z węgla.
"Jednym z obowiązków filmowca jest udokumentowanie współczesności, jaka nas otacza" - mówił Gliński na czacie w redakcji "Polityki".
Dokumentacja do filmu o Katyniu, który miał być kolejnym po Kochaj i rób co chcesz, trwała aż dwa lata. Pomysł podsunął producent Lew Rywin, scenariusz Las napisał Cezary Harasimowicz. Wiosną 1999 roku, gdy miał już paść pierwszy klaps, Rywin
"oświadczył, że nie będziemy robić tego filmu, ponieważ Andrzej Wajda zamierza robić film o Katyniu" - relacjonował Robert Gliński na www.stopklatka.pl (październik 2000). "Co więcej, Wajda uważa, iż tylko on powinien zrobić taki film, a jeśli tak jest w rzeczywistości, to nie będziemy w stanie zdobyć pieniędzy na tę produkcję".
Gliński nie porzucił tematu. W lipcu 2002 roku pojawiły się zapowiedzi, że zrealizuje wreszcie swoją fabułę, tym razem pod tytułem "Sanatorium Gorkiego" według scenariusza Dżamili Ankiewicz-Nowowiejskiej.

Determinacja przydała się przy najgłośniejszym i bez wątpienia najlepszym dziele w dorobku Glińskiego, Cześć Tereska (2001): scenariusz Jacka Wyszomirskiego odrzuciło ośmiu producentów. W rezultacie ekipa, w znacznej mierze złożona z debiutantów, pracowała przez pewien czas za darmo, kręcąc po jednej scenie tygodniowo, a reżyser osobiście odwoził bohaterki z planu do domu.
"To oczywiście było piekielnie męczące, ponieważ zamiast skupiać się na filmie, bawiłem się w szofera. Z drugiej strony taka improwizacja i takie chałupnicze warunki dają coś niepowtarzalnego, taką czystość, spontaniczność, prawdę i to widać w filmie" - mówił w wywiadzie dla Stopklatki, dodając: "Jest takie powiedzenie 'low budget', a ja dla naszej produkcji wymyśliłem powiedzenie 'no budget'."
Realizacyjne męki ukróciły pieniądze z TVP.

W Cześć Tereska najlepiej zaprocentowała reżyserska pokora w stosunku do rzeczywistości. Czarno-białe zdjęcia (nie było pieniędzy na dopracowanie scenograficznych szczegółów w kolorze, co zresztą doskonale wpisało się w surową stylistykę filmu) kręcono na warszawskim blokowisku przy ulicy Ostrobramskiej, gdzie operator (Petro Aleksowski) podpatrzył długim obiektywem wiele scen, np. kloszarda walczącego cierpliwie z wiatrem przewracającym mu pustą puszkę, którą chce zdeptać. W roli blokersów wystąpili młodzi ludzie z podobnych osiedli, zaś główne bohaterki zagrały dziewczyny z ośrodka wychowawczego. Dialogi były w znacznej mierze improwizowane:
"Ustalaliśmy temat, podrzucałem im zasadę konfliktu (...) i własnym językiem starali się to wszystko opowiedzieć" - mówił Gliński w wywiadzie dla Stopklatki.
Przyznawał, że bardzo zależało mu na zrobieniu tego filmu.
"Nurtowało mnie, dlaczego dzieci zabijają. Jesteśmy przyzwyczajeni, że zbrodnię popełnia się dla pieniędzy, z miłości, z zazdrości, z ideologii. A dzieci zabijają bez powodu. Gdyby głębiej poszukać, oczywiście przyczyny się znajdą" - wyznawał ("Gazeta Wyborcza", dodatek krakowski, 28.09.2001).
Co ciekawe, kiedy dramat Glińskiego wchodził na ekrany, w polskich kinach królował Quo vadis i Wiedźmin z gigantycznymi, jak na krajowe warunki, budżetami oraz francuska, pogodna Amelia. Historia polskiej Tereski, nastoletniej "morderczyni bez powodu", wzbudziła wiele emocji. Wśród głosów zachwytu pobrzmiewały też wątpliwości:
"Czy obraz świata wielkomiejskich bloków nie jest tu nazbyt czarny?" - pytał Jacek Szczerba ("Gazeta Wyborcza", 28.09.2001).
Odtwórczyni głównej roli, Aleksandra Gietner, o której późniejszych konfliktach z prawem rozpisywała się prasa, miała swoje zdanie na ten temat:
"Prawdziwe życie jest jeszcze gorsze niż to, co widać na ekranie" ("Polityka", 26.01.2002).
Po tym sukcesie w karierze filmowej Glińskiego nastąpiły cztery lata przerwy, nie licząc dwóch filmów telewizyjnych.
"Gdy szukam środków na produkcję, często mam wrażenie, że będę kręcić swój debiut. Nieważne, czy robię ósmy czy dziewiąty film, za każdym razem jest ta sama mordęga" - mówił w wywiadzie dla "Przeglądu" (11.08.2004).
Kolejny swój film zapowiadał jako "europejski". Propozycja przyszła z Niemiec - Günter Grass życzył sobie, by jego Wróżby kumaka zekranizował polski reżyser. Zdjęcia kręcono w Gdańsku, Wilnie, Neapolu, a scenariusz wyszedł spod polsko-niemieckiego pióra (Paweł Huelle, Cezary Harasimowicz, Klaus Richter).
"Jest tu współczesność i historia, która ma wpływ na żyjących dziś ludzi" - mówił Gliński zastrzegając, że "historia jest w tej opowieści jedynie tłem", a jego założeniem było pokazania jej "strzępów" poprzez indywidualny los człowieka ("Kino", nr 09/2005).
Zdaniem Małgorzaty Sadowskiej z "Przekroju" wyszło wręcz odwrotnie:
"Miłość jest jedynie tłem dla publicyzujących rozważań o losach jednostek i narodów (...), a kochankowie nie rozmawiają, lecz bez przerwy toczą ważkie dysputy. Szkoda, że Robert Gliński poprzestał na poprawnej ekranizacji (...) dziś nie opowiada się w kinie tak statycznie i tak grzecznie, by nie powiedzieć: nudno" - pisała Sadowska ("Przekrój", 39/2005).
Czy Glińskiemu udało się znaleźć odpowiednią formę, by opowiedzieć historię 29-letniego górnika, który mając w kieszeni odprawę z kopalni próbuje na nowo ułożyć sobie życie? Czy tragikomiczny Benek powtórzy sukces brytyjskiego Goło i wesoło?

Utrata niewinności, inicjacja w dorosłe życie to powracający motyw w twórczości reżysera.
"Interesuje mnie człowiek, jego uczucia, myśli, lęki (...). W przypadku młodych ludzi te problemy i sprawy występują ze zwielokrotnioną intensywnością" - tłumaczył Gliński (czat z 23.10.2001).
Wiosną 2008 roku ruszą zdjęcia do kolejnego filmu reżysera z młodymi ludźmi w głównych rolach. Tytułowe Świnki to nastolatki (zarówno dziewczyny, jak chłopcy) z miasteczek zachodniego pogranicza, prostytuujące się za gadżety, kosmetyki... Autorka scenariusza Joanna Didik pochodzi z polsko-niemieckiego Gubina, w którym paradokumentalne zdjęcia ma zrealizować operator filmu Cześć Tereska. Najwyraźniej Gliński doszedł do tego samego wniosku co scenarzysta w Łabędzim śpiewie, że "chociaż życie jest powieścią idioty, to pisze najlepsze scenariusze".

Kinowa premiera Świnek odbędzie się 20 maja 2011 roku (przyp. red.).


Filmografia

Etiudy szkolne (realizacja):
  • 1976 - Brama
  • 1976 - Dwoje bez sternika
  • 1977 - Gorączka mleka, współpraca reżyserska
  • 1977 - Siły na zamiary
  • 1977 - Wolna sobota, współpraca reżyserska
  • 1978 - Pies.
Filmy dokumentalne (realizacja):
  • 1979 - To także Berlin West (realizacja z Pawłem Piterą)
  • 1979 - Nadobnisie i koczkodany dla TVP
  • 1981 - My się nie boimy
  • 1981 - Szewc, także scenariusz
  • 1982 - Dziewczyna z mgły
  • 1982 - Dwójka bez sternika
  • 1987 - Ja, Żyd, także scenariusz
  • 1987 - Więzień nr 94287
  • 1987 - Nr 181970
  • 1994 - W Nowym Jorku jak w teatrze, także scenariusz
  • 2003 - Dziewczęta z ośrodka, scenariusz Jacek Wasilewski, telenowela dokumentalna
  • 2004 - Pisklak, także scenariusz z Jackiem Wasilewskim.
Filmy fabularne (reżyseria):
  • 1983 - Niedzielne igraszki ("Sunday Pranks"), także scenariusz z Grzegorzem Torzeckim.
    Czarno-biały dramat, inspirowany sztuką Poobiednie igraszki Romy Mahieu z 1976 roku (zasadnicza różnica polega na tym, że w sztuce w roli dzieci występowali dorośli) oraz - jak twierdzą wtajemniczeni - Wiórami Krystyny Kofty. Dzień po śmierci Stalina. Mieszkańcy warszawskiej kamienicy wychodząc z domu robią znak krzyża przed podwórkową kapliczką. Schizofrenia tamtych czasów jest widoczna w dziecięcych zabawach, od których śmiech więźnie w gardle. Józek, syn partyjnego dygnitarza czeka na samochód służbowy, który zawiezie go "na wypoczynek". Chłopiec wykorzystuje okazję, by podreperować swój podwórkowy autorytet i oznajmia dzieciom, że jest delegatem na pogrzeb (w domyśle: Wielkiego Wodza). Aby uwiarygodnić siebie, kradnie ojcu komunistyczne ordery. "Jak ten półkownik w gazecie" - komentuje jego wygląd dziecięca kompania. Żądza władzy i splendorów zgubi jednak Józka. Połakomi się na inne "nieprawomyślne" medale, przypięte do piersi kolegi i ściągnie na swoich rodziców UB. Zanim to jeszcze nastąpi, będzie inicjował zabawy, w których - jak w krzywym zwierciadle - dostrzeżemy komunistyczną ideologię z całym jej bagażem sztucznych póz i rytuałów (jak podczas pogrzebu kotka, nad którego grobem Józek wygłasza mowę pożegnalną). Nie zabraknie też "winnego". Będzie to stojąca z boku koleżanka, na którą dzieci urządzą śmiertelną nagonkę.
    Nagrody:
    1984 - Nagroda publiczności na Konfrontacjach Filmowych "Młodzi za i przed kamerą" w Białymstoku;
    1986 - "Wawrzyn" tygodnika "Radar" za umiejętność kreowania rzeczywistości w filmie Niedzielne igraszki oraz w spektaklu teatru telewizji Szkoda słońca;
    1987 - Nagroda Dziennikarzy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni; Grand Prix na Festiwalu "Młode Kino Polskie" w Gdańsku; Nagroda za debiut reżyserski na Koszalińskich Spotkaniach Filmowych "Młodzi i Film"; Dukat Filmowy, Międzynarodowa Katolicka Nagroda Filmowa oraz Nagroda FIPRESCI na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Mannheim;
    1989 - Złota Taśma przyznawana przez Koło Piśmiennictwa Stowarzyszenia Filmu Polskiego.

  • 1985 - Rośliny trujące ("Poisonous Plants"), także scenariusz według powieści Krzysztofa Kąkolewskiego "Notatka".
    Półgodzinny film fabularny zrealizowany dla TVP, którego akcja rozgrywa się tuż po "odwilży". Główny bohater - dziennikarz Adam (w tej roli Bogusław Linda) zostaje wysłany na prowincję, by napisać reportaż. Obraz polskiej wsi w oczach młodego, wrażliwego reportera wygląda jednak zupełnie inaczej niż w głowie redaktora zamawiającego tekst.

  • 1988 - Łabędzi śpiew ("Swan Song"), scenariusz Bolesław Michałek.
    Komedia autotematyczna z serii "filmowiec pogrążony w twórczej niemocy". Ale trudno być Fellinim (patrz: 8 1/2) w Polsce, gdy naokoło jest ponuro, słońca jak na lekarstwo, stary samochód wciąż się psuje, a dentysta żąda astronomicznej kwoty za naprawienie bolących zębów. Stefan Dziedzic (Jan Peszek) jest scenarzystą jednego udanego filmu. Jak powielić ten sukces? Roją mu się kolejne scenariusze - a to musical, a to sensacja, a to melodramat. "To ma być na festiwal czy na kasę?" - pyta kolega reżyser, trafnie diagnozując dylemat Dziedzica, który w końcu dochodzi do wniosku, że chociaż "życie jest powieścią idioty", to pisze najlepsze scenariusze.
    Nagrody:
    1988 - Srebrne Lwy Gdańskie na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni;
    1989 - Nagroda Przewodniczącego Komitetu Kinematografii.

  • 1990 - Superwizja ("Supervision"), także scenariusz z Ewarystem Giżewskim.
    Groteskowe science-fiction powielające schemat antyutopii: bezwolne społeczeństwo kontrolowane przez służby bezpieczeństwa kontra jednostka próbująca "ocalić" ludzkość. Robert (Jan Nowicki), jeszcze niedawno uzależniony od superwizji - telewizyjnego obrazu dającego ludziom kojącą iluzję rzeczywistości, próbuje wyrwać innych telemaniaków z letargu.

  • 1992 - Wszystko co najważniejsze ("All That Really Matters"), scenariusz Dżamila Ankiewicz-Nowowiejska.
    Film nakręcony według wspomnień Oli Watowej (w jej roli Ewa Skibińska) zaczynających się od słów: "Wszystko co najważniejsze w moim życiu wiąże się z Aleksandrem" (w filmie Krzysztof Globisz). Poznajemy ich oboje, gdy wraz z synkiem Andrzejem są już we Lwowie. Uciekli tam z Warszawy przed Niemcami wiedząc, że ciąży na nich żydowskie pochodzenie i komunizujące poglądy Aleksandra, poety-futurysty. "Mimo wszystko wierzę, że Słowianie są lepsi niż Niemcy" - mówi w filmie Wat. Myli się. Wkrótce wraz z innymi polskimi pisarzami zostaje aresztowany przez NKWD, zaś jego żona z dzieckiem wywieziona do sowchozu w kazachstańskich stepach, co równa się wyrokowi śmierci głodowej. Tylko miłość do męża i nadzieja na ponowne spotkanie sprawi, że Ola, delikatna dama i ozdoba warszawskich salonów literackich wyprowadzi siebie i syna z azjatyckiej gehenny. "Poznałem śmiech diabła. Widziałem go. To był diabeł historii" - podsumuje potem Wat. Polski kandydat do Oscara w kategorii filmu zagranicznego.
    Nagrody:
    1992 - Grand Prix "Złote Lwy Gdańskie" dla najlepszego filmu, nagroda dziennikarzy, wyróżnienie za zdjęcia dla Jarosława Szody i dźwięk dla Mariusza Kuczyńskiego i Krzysztofa Jastrząba (pierwszy raz w Polsce dokonano zgrania w systemie Dolby Stereo) na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni;
    1994 - Brązowa statuetka Leliwity na Festiwalu Najciekawszych Polskich Filmów Fabularnych w Tarnowie; Nagroda pokojowa na Festiwalu Kina Środkowej i Wschodniej Europy w Trieście;

  • 1996 - Matka swojej matki ("Mother of her own mother"), także scenariusz z Joanną Żółkowską.
    Dramat psychologiczny. Alicję (Maria Seweryn) poznajemy w przededniu matury i wyjazdu do USA, gdzie ma dołączyć z matką (Joanna Żółkowska) do ojca. Jest uczennicą konserwatorium. Jej gra na skrzypcach nie zadowala jednak nauczycielki, "brakuje w niej serca, duszy". Pozbawiona emocji wydaje się też sama Alicja, piątkowa uczennica z dobrego domu, dla której największym dylematem jest to, jak wywieźć za ocean papugę w klatce. Przypadkowe odkrycie, że została adoptowana burzy poukładane życie osiemnastolatki i wyzwala w niej nieznane dotąd emocje: od bólu i żalu po nienawiść. Dziewczyna odnajduje biologiczną matkę - niezrównoważoną mitomankę i niedoszłą gwiazdą big-beatu (Krystyna Janda w roli łudząco podobnej do alkoholiczki w filmie Kochankowie mojej mamy) - i wraz z nią wyrusza w podróż nad morze. Gdy wróci, nie będzie już śladu po grzecznej uczennicy, a dawne życie rodzinne ulegnie ruinie.

  • 1997 - Kochaj i rób co chcesz, scenariusz i dialogi Michał Arabudzki.
    Ambitny młody organista Sławek (Rafał Olbrychski) nie dostaje zagranicznego stypendium i wraca do rodzinnego Kaliszewa. Tam czeka na niego rozczarowana rodzina i narzeczona, córka lokalnego biznesmena, która ciągnie go do ołtarza. Sławkowi marzy się coś więcej niż los statecznego ojca rodziny na łasce finansowej teścia. Godzi się zastąpić muzyka w zespole gwiazdy Samanti (Katarzyna Bujakiewicz) i tak trafia do disco-polowego show-biznesu, w którym odnosi sukces. Nie przeszkadza mu to w komponowaniu koncertu organowego.
    Nagrody:
    1999 - Orzeł, Polska Nagroda Filmowa za najlepszy dźwięk i montaż.

  • 2001 - Cześć Tereska ("Hi, Tessa"), także scenariusz z Jackiem Wyszomirskim.
    Rozgrywający się w blokowisku czarno-biały dramat. Ola (Aleksandra Gietner z otwockiego domu wychowawczego) ma 15 lat i sprawia wrażenie Panny Nikt z głośnej na początku lat 90. książki Tomka Tryzny. Też jest cicha, zamknięta, samotna, pochodzi z ubogiej, choć nie biednej rodziny (mama krawcowa, ojciec policjant, który po pijackiej awanturze ląduje na bezrobociu). Jedyne, co ją wyróżnia z przeciętności to marzenie, by zostać projektantką mody. Gdy nie dostaje się do liceum plastycznego, trafia do szkoły krawieckiej. Tam, zamiast szlifować swój ewidentny talent, szuka towarzystwa. Trafia pod skrzydła obrotnej koleżanki Renaty (w tej roli Karolina Sobczak, także z domu wychowawczego), która swoją naukę zasad życia zaczyna od: "tu wszyscy kradną". Droga od pierwszego papierosa i łyku taniego wina do pierwszego ciosu zadanego alkoholizującemu się portierowi-kalece, u którego Tereska jako mała dziewczynka czekała po szkole na mamę, jest usłana cierpieniami, zawiedzionymi nadziejami i ogromnym pragnieniem akceptacji, by nie rzec - miłości. Dobroć i naiwność wykorzystana raz przez chłopaka, który gwałci Tereskę, dwa przez Renatę, która okrada koleżankę, przeradza się w (samo)agresję i prowadzi do zbrodni.
    Nagrody:
    2001 - Wielka Nagroda Jury "Złote Lwy Gdańskie", nagroda dziennikarzy oraz Złoty Klakier - nagroda publiczności dla reżysera najdłużej oklaskiwanego filmu, Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni; Nagroda im. Krzysztofa Kieślowskiego dla najlepszego filmu europejskiego, Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Denver.
    Nagrody:
    2002 - Orzeł, Polska Nagroda Filmowa za: najlepszą reżyserię, najlepszy scenariusz dla Jacka Wyszomirskiego, dla najlepszego filmu roku, za główną rolę męską dla Zbigniewa Zamachowskiego oraz nagroda publiczności; Paszport "Polityki"; Złota Taśma przyznawana przez Koło Piśmiennictwa Stowarzyszenia Filmowców Polskich; Złota Kaczka tygodnika "Film"; Nagroda Specjalna organizatorów Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Filmowej "Prowincjonalia" we Wrześni; Złoty Jańcio, nagroda główna podczas Przeglądu Filmowego "Prowincjonalia" w Słupcy koło Konina; "Maszkaron" - nagroda publiczności (Tarnowska Nagroda Filmowa) na Festiwalu Najciekawszych Polskich Filmów Fabularnych w Tarnowie; nagroda organizatorów im. Juliusza Burskiego, Lubuskie Lato Filmowe w Łagowie; Syrenka Warszawska, nagroda Klubu Krytyki Filmowej SDP; nagroda publiczności dla najlepszego filmu polskiego, Lato Filmowe w Kazimierzu Dolnym; Nagroda Specjalna Jury, Nagroda FIPRESCI, Don Kichote na Festiwalu w Karlowych Warach; Srebrny Delfin dla najlepszego reżysera, Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Troi; Golden Lily, Festiwal GoEast w Wiesbaden; nagroda za reżyserię, Międzynarodowy Festiwal Filmowy W Setubal (Portugalia).

  • 2004 - Długi weekend ("Holiday weekend"), scenariusz Jarosław Sokół.
    Komediodramat zrealizowany dla TVP. Kawaler (Krzysztof Globisz) i samotna bibliotekarka po czterdziestce (Joanna Żółkowska) wygrywają w programie "Randka w ciemno" wyjazd do pięciogwiazdkowego hotelu w długi weekend. Ona w zapiętej pod szyję bluzce czytuje "Tygodnik Powszechny"; on, wesołek z orkiestry wojskowej kupuje "Nie", co w połączeniu z mundurem dyskwalifikuje go w oczach Marty. Dla niej, dawnej opozycjonistki, Krzysztof nawet dyrygując orkiestrą nosi na barkach całe zło stanu wojennego i kwalifikuje się do szufladki z napisem "zły". "Dobry" natomiast jest poeta z solidarnościowym rodowodem, który zamieszkał właśnie w hotelu i któremu towarzystwo natrętnej wielbicielki wyraźnie ciąży. Pod wpływem działań bibliotekarki-aktywistki hotelowa społeczność dzieli się na dwa obozy - tych którzy chcą czcić 1 maja i 3 maja. "Najwyższy czas spojrzeć na historię z dystansem i podać sobie ręce" - mówił Gliński podczas festiwalu w Gdyni (za PAP, 14.09.2004).
    Nagrody:
    2005 - Nagroda w Międzynarodowym Konkursie Produkcji Telewizyjnej w Chicago.

  • 2005 - Krajobraz w: Solidarność, Solidarność, także scenariusz.
    Fabularyzowany dokument dla Telewizji Polskiej, jeden z cyklu 13 filmów realizowanych przez różnych reżyserów z okazji 25-lecia Solidarności. "Wyjątkowo celna wydawała mi się etiuda Roberta Glińskiego: japońska wycieczka oprowadzana po Stoczni zarastającej zielskiem, przypominającej jakieś historyczne ruiny, w których buszują dzikie koty; tekst przewodnika nie jest tłumaczony, nie rozumiemy go. Trudno o trafniejszą metaforę - pamięć o 'Solidarności' wyeksportowaliśmy do historii, dla nas samych ta idea jest już niepojęta, nie mamy do niej dostępu, jakbyśmy sami byli Japończykami" - relacjonował Tadeusz Sobolewski z festiwalu w Gdyni ("Gazeta Wyborcza", 14 wrzesień 2005).

  • 2005 - Wróżby kumaka lub Unkenrufe, koprodukcja polsko-niemiecka ("The Call of the Toad"), scenariusz Cezary Harasimowicz, Paweł Huelle, Klaus Richter.
    Miłosne story dwojga doświadczonych przez historię i zmagających się ze stereotypami na temat polsko-niemieckich relacji sześćdziesięciolatków według prozy Güntera Grassa. Jest 1989 rok. W Polsce dogorywa socjalizm, w Niemczech wali się mur. Na gdańskim jarmarku wpadają na siebie Aleksandra Piątkowska, konserwator zabytków (dynamiczna Krystyna Janda przypalająca papierosa od znicza pod pomnikiem stoczniowców) i Alexander Reschke, profesor historii sztuki (Matthias Habich). Ona w dzieciństwie należała do ZMP, on do Hitlerjugend. Jego rodzice pochodzili z Gdańska, który musieli opuścić po wojnie, jej z Wilna, w którym nie zostali zgodnie z ostatnią wolą pochowani. Para wdowców postanawia zagrać na nosie historii i założyć Polsko-Niemiecko-Litewskie Towarzystwo Cmentarne, dzięki któremu ostatni żyjący z pokolenia ich rodziców mogliby zostać pochowani w miejscu urodzenia. O ile jednak Polka i Niemiec dzięki inteligenckiemu dystansowi potrafią zachować poczucie humoru na swój temat ("pochodzę z plemienia barbarzyńców", droczy się Aleksandra), o tyle w wymiarze społecznym ciężko jest pokonać wzajemne uprzedzenia. Tytułowy kumak to żaba, której rechot (w tradycji niemieckiej złowroga przestroga) brzmi w filmie jak szyderczy śmiech historii, o którym pisał Wat. Grass pochwalił film za ironię, z jaką Gliński ukazał polsko-niemieckie relacje, choć jak zauważał: "wszystkie odniesienia, retrospektywy, czy to związane z czasami Hitlerjugend czy też młodzieżowej organizacji socjalistycznej; wszystko to wydaje się być sztuczne, jak gdyby ubrane w pewien kostium" (relacja PAP z konferencji prasowej poprzedzającej premierę filmu, 11.05.2005).
    Nagrody:
    2006 - specjalna Nagroda Jury festiwalu "Love is Folly" w Warnie.

  • 2007 - Benek, scenariusz Piotr i Iwona Morawscy.
    Tragikomedia. Benek (Marcin Tyrol, rodowity Ślązak) stracił pracę w kopalni, dostał górniczą odprawę. Teraz musi pokonać własny strach, nieśmiałość i znaleźć nowy zawód "na górze".

  • 2009 - Świnki, koprodukcja polsko-niemiecka, scenariusz: Joanna Didik, Robert Gliński.
    Bohaterem filmu jest Tomek, szesnastoletni chłopak żyjący z rodzicami i siostrą w bloku tuż przy granicy polsko-niemieckiej. Pewnego dnia Tomek poznaje tajemnicę swojego szkolnego kolegi, Ciemnego. On i kilku innych nastoletnich chłopców sprzedają się za pieniądze niemieckim pedofilom. Dziewczyną Tomka jest Marta. Aby spełnić jej marzenia i kaprysy, Tomek próbuje zarabiać pieniądze. Szybko okazuje się, że w przygranicznym miasteczku jedynym sposobem na pewny zarobek jest robienie tego samego co Ciemny.
Współpraca reżyserska, epizodyczne role:
  • 1979 - Mysz, współpraca reżyserska
  • 1980 - Misja (serial telewizyjny), współpraca reżyserska
  • 2003 - Superprodukcja, reż. Juliusz Machulski, jako on sam
  • 2005 - Wróżby kumaka, mężczyzna wychodzący z sex-shopu.
Ponadto wyreżyserował sztuki teatralne następujących autorów:
  • 1990 - Halo, to ja (Tom Kempinski), Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie, premiera 17 marca
  • 1992 - Mein Kampf (George Tabori), Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie, premiera 19 grudnia
  • 1992 - Kontrabasita (Patrick Süskind), Teatr Ateneum w Warszawie
  • 1994 - Antygona w Nowym Jorku (Janusz Głowacki), Teatr Nowy w Poznaniu, premiera 21 stycznia
  • 1994 - Czytadło (Tadeusz Konwicki), Teatr Ateneum w Warszawie, premiera 23 kwietnia
  • 1994 - Nieszpory Ludźmierskie, Teatr Muzyczny im. Baduszkowej w Gdyni, premiera 24 września
  • 1995 - Żywa maska (Luigi Pirandello), Teatr Ateneum w Warszawie, premiera 30 marca
  • 1996 - Romans (Emilian Kamiński), Teatr Powszechny w Warszawie, premiera 19 grudnia
  • 1998 - Łysa śpiewaczka (Eugene Ionesco), Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, premiera 14 października
  • 2000 - Sie kochamy (Schisgal Murray), Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, premiera 30 stycznia
  • 2000 - Dziennik panny służącej (Octave Mirbeau), Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, premiera 23 września
  • 2001 - Królowa piękności z Leenane (Martin McDonagh), Teatr Nowy w Poznaniu, premiera 21 kwietnia oraz Teatr Dramatyczny w Warszawie, premiera 19 października 2002
  • 2006 - I to mi zostało, opieka reżyserska nad monodramem Krystyny Feldman, na podstawie jej opowieści biograficznej "Krystyna Feldman albo Festiwal tysiąca i jednego epizodu" spisanej przez Tadeusza Żukowskiego, Teatr Nowy im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu, premiera 16 grudnia.
Sztuki wyreżyserowane dla Teatru Telewizji:
  • 1985 - Szkoda słońca (Jacek Janczarski)
  • 1986 - Goniec śmierci (S.S. Van Dine)
  • 1988 - Hymn (Gyorgy Schwajda)
  • 1990 - Krótka noc (Władysław Terlecki)
  • 1990 - Na pełnym morzu (Sławomir Mrożek)
  • 1991 - Odchodzić (Tom Kempinski)
  • 1992 - Psalmy Dawida
  • 1992 - Bajki, czyli obraki z dziecinnego pokoju (Aleksander Fredro), spektakl dla dzieci
  • 1993 - KochaneK (Harold Pinter)
  • 1993 - Każdy w bunkrze na swoim cukrze (Miron Białoszewski), widowisko poetyckie
  • 1993 - Kolęda wigilijna (Charles Dickens)
  • 1993 - Mein Kampf (George Tabori)
  • 1993 - Pat (Pavel Kohout)
  • 1995 - Maria Stuart (Fryderyk Schiller)
  • 1996 - Farsa z ograniczoną odpowiedzialnością (Władysław Zawistowski)
  • 1996 - Dla Julii (Margareta Garpe)
  • 1997 - Księga raju (Icyk Manger)
  • 2001 - Posłuszna wdowa (Keith Waterhouse).
Autor: Małgorzata Fiejdasz, sierpień 2007.

Podobne

Film Jerzy Hoffman

Film

Reżyser filmowy. Urodził się 15 marca 1932 roku w Krakowie...

Film Andrzej Czeczot

Film, Sztuki wizualne

Rysownik, malarz, scenograf, ilustrator. Urodził się 27 października 1933 roku w Krakowie. Zmarł w Warszawie 9 maja 2012 roku.

Zobacz także

Sztuki wizualne Maria Poprzęcka "55 skarbów Polski"

Znakomita znawczyni i popularyzatorka sztuki profesor Maria Poprzęcka wybrała 55 najcenniejszych obiektów artystycznych znajdujących się w polskich zbiorach.

Sztuki wizualne Mirosław Bałka "Carrousel"

Gdy widz stanie pośrodku sali, w której wyświetlany jest film "Carrousel" ("Karuzela"), może mu się zakręcić w głowie. Wokół niego na ścianach wirują cztery projekcje.

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy