Film

Marek Koterski

Film
Małgorzata Fiejdasz
Reżyser filmowy (także dokumentalista) i teatralny, scenarzysta, dramaturg. Urodził się w Krakowie 3 czerwca 1942 roku. Po wojnie wraz z rodzicami i starszym bratem zamieszkał we Wrocławiu.

Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie równolegle studiował (choć nie skończył) historię sztuki. Był kierownikiem literackim i recytatorem w akademickim Teatrze Poezji "Sylaba", publikował recenzje naukowe i eseje, m.in. w "Poezji", "Odrze", "Zagadnieniach rodzajów literackich", "Litterariach", "Rocznikach naukowych Uniwersytetu Wrocławskiego", "Konfrontacjach". Jego literacki debiut to opowiadanie o śmierci Zbigniewa Cybulskiego Zaczerpnąć dłonią wydrukowane w 1967 roku we wrocławskim almanachu młodych "Pomosty".

Zdobywszy doświadczenie jako asystent u reżyserskiej pary Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego, Koterski założył własny eksperymentalny Teatr Otwartej Sceny. Po studiach - asystent w Katedrze Teorii Literatury u prof. Jacka Trzynadlowskiego, pod kierunkiem którego napisał pracę magisterską ("Dramat a teatr"). Zrezygnował jednak z kariery naukowej i ze stypendium doktoranckiego we Francji, by pod wpływem swojej pierwszej wielkiej miłości Eli pojechać w 1966 roku do Warszawy i razem z nią (bez rezultatu) zdawać na wydział malarski ASP. Przez rok był wolnym słuchaczem w pracowni malarskiej prof. Eugeniusza Eibischa, próbował też dostać się na reżyserię teatralną na PWST. Za namową kolegi, operatora Edwarda Kłosińskiego w 1967 zdał do szkoły filmowej w Łodzi (dyplom z wyróżnieniem w 1977 roku). Zrealizował kilkanaście filmów średnio- i krótkometrażowych w łódzkiej Wytwórni Filmów Oświatowych, ale jako fabularzysta debiutował dopiero po czterdziestce mając za sobą lata asystentur przy cudzych filmach. Może dlatego do dziś trzyma się żelaznej zasady, że reżyseruje (także w teatrze) tylko swoje teksty. Zazwyczaj pisze je w formie sztuki teatralnej, którą przerabia na scenariusz. Jego dramaty publikował "Dialog:: Społeczność (nr 3, 1986), Życie wewnętrzne (nr 8, 1986), Nienawidzę (nr5/6, 1991) Kocham (nr 11, 1997), Nas troje (nr 2, 1998), Dzień świra (nr 8, 2000). Cztery sztuki Koterskiego (Dzień świra, Dom wariatów, Życie wewnętrzne, Nienawidzę) ukazały się też w formie książkowej ("Dzień świra", Świat Literacki 2002) i były nominowane do Nagrody Literackiej Nike w 2003 roku. Marek Koterski opublikował też w miesięczniku "Kino" kilka felietonów pod tytułem "Zapiski psychopaty" (01-03 i 05, 1994).

Członek Rady Artystycznej Studia im. Karola Irzykowskiego (1988-1989), jeden z założycieli Towarzystwa Autorów Teatralnych, pierwszego stowarzyszenia, które skupia w Polsce dramatopisarzy. Jego sztuka Życie wewnętrzne została przetłumaczona przez Karolinę Bikont na język niemiecki ("Innenleben") i opublikowana w "Anthologie Polnischer Dramen der Gegenwart" (Wydawnictwo ADiT, 2000).

Najbardziej utytułowanym filmem w dorobku Koterskiego pozostaje Dzień świra - jego scenariusz powstał na podstawie sztuki autora pod tym samym tytułem. Koterski napisał sztukę trzynastozgłoskowcem na konkurs Teatru Telewizji i otrzymał jedną z głównych nagród. Wkrótce posypały się kolejne, m.in. Złote Lwy na 27. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (2002), a rok później doroczna Nagroda Ministra Kultury w dziedzinie filmu. W 2005 roku Dzień świra otrzymał nagrodę Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych "Don Kichot" dla najlepszego polskiego filmu ostatniego sezonu. Reżyser został uhonorowany "Wielkim FeFe" za całokształt twórczości podczas Felliniady (Warszawa, 2004).

Mimo że Marek Koterski należy do pokolenia reżyserów "kina moralnego niepokoju", jego bohater filmowy nigdy nie starał się ulepszać rzeczywistości, za bardzo był pogrążony w świecie własnych neuroz, lęków i frustracji. We wszystkich filmach jest to właściwie ta sama osoba, alter ego reżysera - Adam/Michał Miauczyński, starzejący się z filmu na film (w debiutanckim Domu wariatów ma 33 lata, we Wszyscy jesteśmy Chrystusami - 66) inteligent starający się przeżyć z marnej pensji. Mieszka w bloku samotnie lub z byłą żoną, wiecznie tęskni za idealną miłością jak z "Mistrza i Małgorzaty", rzuca od jutra palenie. To nerwus złorzeczący bliźnim, pechowiec, któremu mimo wygórowanych ambicji nie udaje się zrobić kariery, cierpiący na bezsenność numeroman.

Marek Kondrat, który zagrał Miauczyńskiego w trzech filmach, określił go mianem potwora, który naznaczył go na całe życie.
"Koterski powiedział mi, że jego bohatera nie można zagrać, że to jest po prostu przeżycie. Stawiał mnie na bardzo cienkim ostrzu, z którego można było spaść albo się przepołowić. U niego groteska z prawdziwym dramatem obcują przez bardzo cienką ścianę, bo tak wygląda nasze życie. Uświadomił mi to kiedyś taksówkarz, który oglądał 'Dzień świra' i film skojarzył mu się z pewną sytuacją. Samochód jadący przed nim potrącił kota. Nieszczęsne zwierzę zwijało się w konwulsjach, a dookoła stała grupka ludzi i śmiała się, bo on takie dziwne ruchy wykonywał. Ów taksówkarz uchwycił istotę filmu Marka." (Z Markiem Kondratem rozmawiali Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski, relacja ze spotkania w klubie "Goście Gazety", Gazeta Wyborcza 3.06 2006)
Sam Koterski tak charakteryzował Adasia:
"Niezborny i przegrany, dosyć nawet sympatyczny polski mazgaj i nieudacznik będący bardziej produktem zdarzeń niż ich kreatorem, niemal po obłomowsku bierny, ale pełen pretensji do życia." (Rzeczpospolita 01-02.04.1995)
Zanim jednak narodził się Adaś, Koterski zrealizował w latach 1975-86 kilkanaście filmów dokumentalnych dla łódzkiej Wytwórni Filmów Oświatowych. One także były pozbawione publicystycznego zacięcia, często dotyczyły tematyki teatralnej.
"Nasze filmy różniły się od tych robionych w warszawskiej WFD, były bardziej impresjami filmowymi niż filmami społecznymi" - mówił reżyser w rozmowie z Katarzyną Bielas. I dodawał: "Już przy pierwszym moim filmie dokumentalnym (...) narastało we mnie przekonanie, że dokument to kreacja, i to kreacja o tyle nieuczciwa w swej prawdzie, że widz ex definitione spodziewa się kliszy z życia. A przeciecz najwięksi klasycy polskiego dokumentu robili duble." (Gazeta Wyborcza, 7.11.2002)
Ostatnie filmy krótkometrażowe dla WFO są już inscenizowane. Jednak dopiero w filmach fabularnych Marek Koterski dotknął tego, co było dla niego najistotniejsze - rodzinnej traumy, problemów osobistych. Początkowo podchodził do nich z całą powagą. Dopiero w Porno i Nic śmiesznego dorzucił ironię i swoiste poczucie humoru, osiągając najpełniej w Dniu świra efekt tragikomiczny.

Pytany o swój debiut, zawsze podkreślał, że nastąpił on po roku absolutnej zapaści, kiedy zamierzał już rozstać się z życiem artystycznym, bo miał dość bycia drugim reżyserem i nie widział się w roli dokumentalisty. Pewnego dnia, paląc wieczorem papierosa w uśpionym domu poczuł, że coś mu siada na ramieniu i dosłownie zaczyna dyktować Dom wariatów. Nazwał to "kumulacją traumy". Scenariusz powstał w trzy tygodnie. W roli 33-letniego Miauczyńskiego (nazwisko wzięło się stąd, że gdy Koterski prosił o coś matkę, odpowiadała mu: "Nie miaucz") reżyser obsadził Marka Kondrata. Jego ojca zagrał Tadeusz Łomnicki, który podczas prób zaproponował Koterskiemu, by ten po kolei odegrał każdą z ról. Reżyser przyznaje, że miało to dla niego znaczenie autoterapeutyczne, a swoimi filmami odgania prześladujące go demony: nieszczęśliwe dzieciństwo, przegrane małżeństwo, przegapioną pierwszą miłość, chorobliwe ambicje, nałogi.

Ile w Miauczyńskim jest Koterskiego? Autobiograficzne wątki można mnożyć w nieskończoność - niektóre podsuwa sam Koterski obsadzając np. syna w roli latorośli Adasia. Stosuje konsekwentnie zasadę: "Żeby mówić o sobie trzeba zostawić cały wstyd w domu". W Domu wariatów odzwierciedlającym chorą atmosferę w jego rodzinie (przyrównuje ją do "Upadku domu Usherów" Edgara Allana Poe) nawet scenografia została żywcem przeniesiona z willi Koterskich na wrocławskim Biskupinie.

W Nic śmiesznego Miauczyński jest drugim reżyserem, a jego film nosi ten sam tytuł, co debiutanckie opowiadanie Marka Koterskiego (Zaczerpnąć dłonią). Bohater Ajlawju jeździ pociągiem relacji Łódź - Wrocław, czyli porusza się po dobrze znanej Koterskiemu trasie (Ela, pierwsza i największa miłość, którą wspomina we wszystkich filmach, była z Wrocławia, on studiował w Łodzi). Reżyser przyznaje się do chorobliwej, nieobcej Miauczyńskiemu ambicji zaszczepionej przez matkę.
"Zawsze chciałem być kimś, o sukcesie marzyłem przez całe życie. Jako nastolatek założyłem nawet zeszyt opatrzony moim nazwiskiem i tytułem 'Utwory wybrane'. Nic w nim nie napisałem" - mówił w Łagowie, podczas Lubuskiego Lata Filmowego w 2006 roku reżyser.
Jak twierdzi Tadeusz Sobolewski:
"Jego życiopisanie jest ekshibicjonizmem pozornym. Twórca 'Dnia świra' sprowadza siebie do poziomu absolutnej przeciętności, po to by każdy mógł się w jego bohaterze odnaleźć." Zdaniem Sobolewskiego "nie mieliśmy w naszym kinie po Kieślowskim autora tak konsekwentnego". (Gazeta Wyborcza, 20. 04. 2006)
Co na to reżyser?
"Od początku żywię się sobą przy budowaniu tej postaci" - przyznaje. "Nie wszystko jednak przeżyłem z tego co przeżył Adaś. I myślę, że coraz bardziej różnimy się z Adasiem. Ale Adaś jest wygodnym medium dla wyrażenia mego bólu, strachu, wstydu." (wypowiedź na czacie Onet.pl z 24.06.2002)
Najtrafniejsze wydaje się określenie, które reżyser przytoczył za Markiem Hłaską przy okazji premiery Dnia świra - zmyślenieprawdziwe.

Rozliczywszy się w Domu wariatów ze swoją toksyczną rodziną, Koterski poddał w Życiu wewnętrznym analizie nieudane małżeństwo dwojga obojętnych sobie ludzi. Sportretował Miauczyńskiego jako agresywnego "wampira blokowego" raniącego swoją żonę i pogrążonego w świecie niespełnionych fantazji erotycznych. A potem wykonał woltę.
"Na konferencji prasowej w Gdyni, po pokazie 'Życia wewnętrznego' zapytano mnie, czy to jest mój sposób na kino. Odpowiedziałem, że to sposób na jeden film, a następny będzie przebojem kasowym." (Film, nr 12, 1998 w rozmowie z Krzysztofem Demidowiczem). I dalej: "Miałem dość mówienia: zobaczcie, mój film jest taki mądry, taki ambitny, a dlaczego tylko jedna kopia. (...) Gdybym kiedyś nie zaryzykował, to ciągle tkwiłbym w 'Życiu wewnętrznym'. Głaskany przez krytykę, byłbym więźniem jednego filmu."
Tak powstało Porno z siedemnastoma historiami erotycznymi zakompleksionego Adasia. Krytycy kręcili nosami, widzowie walili do kin drzwiami i oknami.
"We mnie jest sporo z inteligenta, ale też kucharki. Lubię słuchać Beethovena, ale często wzruszam się przy disco-polo" zwierzał się reżyser "Super Expressowi" (28 listopada 1996).
Kolejne filmy - Nic śmiesznego I Ajlawju stanowiły próbę pożenienia inteligenta z kucharką. Mezalians nie zadowolił do końca nikogo. Cezary Pazura, który w obu komediach zagrał główną rolę, odebrał Adasiowi jego inteligencką twarz, czyniąc zeń błazna mrugającego do publiczności okiem: "jestem fajtłapa, ale swój chłop." Nic śmiesznego podobało się młodej widowni, ale puryści językowi byli załamani ilością wulgaryzmów, a wielbiciele "wczesnego Koterskiego" humorem jak z bawarskich komedii erotycznych. Co ciekawe, w Dniu świra wulgaryzmów było równie dużo, ale ich funkcja dużo czytelniejsza. Warto wspomnieć w tym momencie, że Marek Koterski, z wykształcenia polonista, od początku swojej fabularnej kariery eksperymentował z językiem filmowych postaci. Nie chodzi nawet o to, że Miauczyński nigdy nie pamięta jak ma powiedzieć: "tę" czy "tą", co odzwierciedla jego życiowe niezdecydowanie. Pozostałe osoby zwracają się do siebie językiem potocznym, często mylą szyk zdania. Po raz pierwszy różnice między słowem mówionym a pisanym Koterski dostrzegł spisując blisko tysiąc stron wywiadów z bohaterami swojego filmu dokumentalnego Społeczność. W kolejnym dokumencie Polski bohater współczesny dotarło do niego, jak bardzo jesteśmy więźniami klisz słownych i gotowych banalnych sformułowań. Z dialogów filmowych u Koterskiego często wieje taką nieautentycznością, która pokrywa emocjonalną pustkę pomiędzy bohaterami. Wspomniane przekleństwa to chyba jedyna sfera autentyczności w komunikacji między bohaterami.

Andrzej Wajda wspominał, że podczas sesji poświęconej w jego szkole filmowej "bohaterowi naszych czasów" któryś z młodych filmowców dostrzegł go w dwóch filmach - Psach Pasikowskiego i Dniu świra Koterskiego.

Miauczyński przestał być postrzegany jako wykonawca dziwacznych gagów. Duża w tym zasługa Marka Kondrata, który uczynił z Adasia współczesnego obywatela Piszczyka (nawiasem mówiąc Zezowate szczęście Andrzeja Munka to ulubiony film Marka Koterskiego).

Ewa Mazierska dostrzega w Miauczyńskim osobnika pokroju Harvey'a Pekara, znanego Amerykanom żydowskiego autora autobiograficznych komiksów, w których opisuje z gorzkim poczuciem humoru swoje nieudaczne codzienne życie. ("Marek Koterski, czyli rzecz o braku harmonii" w: "Marek Koterski", Filmoteka Narodowa, październik 2006). Również reżyser uważa, że śmiech, ironia, absurd są jak poręcz, której trzyma się idąc przez życie. Drugą poręczą jest idealizm, który nakazuje mu realizować tylko autorskie projekty - reżyseruje swoje teksty w teatrze, przerabia je na scenariusze filmowe i przenosi na ekran.

Po sztuki Marka Koterskiego sięgają też chętnie inni autorzy. Życiem wewnętrznym debiutowała w 1989 roku w kaliskim Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego Anna Augustynowicz, która wyreżyserowała potem dwie jednoaktówki Koterskiego Kocham. nas troje (powstały na bazie Ajlawju) w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (1998). Te same jednoaktówki w warszawskim Teatrze Ochota reżyserował Jan Bratkowski (2000). Dużym powodzeniem cieszył się wśród twórców monodram Nienawidzę wystawiany m.in. w Teatrze Bagatela w Krakowie (reż. Krzysztof Orzechowski, 1991) oraz przez Teatr im. Wandy Siemaszkowej z Rzeszowa. Tomasz Man, który wyreżyserował w Teatrze Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni (premiera 17 lutego 2006 roku) Dzień świra, przyznał, że dla niego to dzieło na miarę Kartoteki. Co ciekawe, tego samego porównania niespełna dziesięć lat temu użyła odnośnie Życia wewnętrznego Kalina Zalewska w "Twórczości" (8/1988).

Co dalej stanie się z everymanem stworzonym przez Marka Koterskiego? Czy po Wszyscy jesteśmy Chrystusami, w którym ocalił swojego bohatera od nałogu i dał mu nadzieję dzięki synowskiej miłości, reżyser odwróci kamerę od siebie i skieruje ją na innych? W końcu to siódmy film fabularny w karierze reżysera, który, tak jak Miauczyński, przyznaje się do numeromanii. A siódemka zawsze była szczególną cyfrą w jego życiu.

Filmografia

Etiudy szkolne - scenariusz i reżyseria:
  • 1969 Jeżeli stopnieje śnieg
    Etiuda dokumentalna. Statyści na planie filmowym. Czytają gazetę, nudzą się, obserwują aktorów. Ale dla "lepszego świata", czyli paru ujęć w filmie są w stanie przyjechać nawet z odległych zakątków Polski.

  • 1972 Ech
    Etiuda dokumentalna. Izba wytrzeźwień, miejsce ludzkiego upodlenia. Ciała pijanych mężczyzn są wleczone, oblewane zimnym prysznicem, przypinane pasami. Bełkot i przekleństwa mieszają się z pogadanką instruktora, że tylko trzy narody tak ostro piją - Rosjanie, Finowie i Polacy. I nikt nie wie dlaczego.

  • 1972 Sen na każdy dzień, także montaż. Etiuda fabularna.
Filmy dokumentalne zrealizowane w Wytwórni Filmów Oświatowych w Łodzi - scenariusz i reżyseria:
  • 1975 Lekka tkliwość
    Pełna oddania praca chirurga dr. Jerzego Szybejko z wrocławskiego szpitala.

  • 1976 Naprzód, także montaż.
    Działalność teatru amatorskiego Sylaba 68. Młodzi żeglarze z Zespołu Szkół Zawodowych Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu z zapałem recytują zaangażowane strofy poetyckie.

  • 1976 V Międzynarodowy festiwal festiwali teatrów studenckich
    Fragmenty spektakli prezentowanych podczas festiwalu. "Do dziś, gdy widzę Frania Mułę z Teatru Stu, jak recytuje na tle pochodni, mam dreszcz na plecach. Nas wtedy wszystko obchodziło" - mówił o tym filmie Marek Koterski podczas Lubuskiego Lata Filmowego w 2006 roku.

  • 1977 Dziwny świat Thomasa Puckey'a
    Sztuka angielskiego performera, uczestnika międzynarodowego pleneru artystycznego "Osetnica 76" ukazana na tle życia wiejskiego. Puckey, którego narzędziem ekspresji jest ciało, wije się, drepcze w dziwaczny sposób, wali głową w mur - dosłownie i w przenośni, albowiem okoliczne dzieciaki i chłopi przyglądają się temu z kompletnym niezrozumieniem.

  • 1978 Teatr - reżyser i aktor
    Kulisy powstawania spektaklu Sen srebrny Salomei Juliusza Słowackiego w Teatrze Narodowym w Warszawie. Reżyser Adam Hanuszkiewicz wyciska z aktorów (zwłaszcza z Grażyny Szapołowskiej) siódme poty.

  • 1978 Teatr - reżyser i tworzywo

  • 1979 Na to wszystko trzeba popatrzeć z tej drugiej, pogodniejszej strony
    Portret aktora Romana Kłosowskiego i jego przygotowania do kolejnych ról teatralnych, m.in. Szwejka.

  • 1980 Szczęście
    Marek Koterski czyta z offu fragmenty pamiętników dziewczyn z poprawczaka. Zeszyty wyklejane zdjęciami z kolorowych czasopism kontrastują z ponurymi historiami. Na marginesie: dowiadujemy się, że jeszcze w czasie studiów reżyser realizował tu film, ale okazało się, że nakręcił go na naświetlonej już taśmie, co "zraziło go do tego tematu na jakiś czas".

  • 1981 Przyszłość
    Towarzyszymy w codziennym życiu mieszkańcom pierwszego w Polsce ośrodka terapeutycznego dla narkomanów, który założył w Głoskowie Marek Kotański. Reżyser rozmawiał z uzależnionymi przez dziewięć miesięcy. "Chciałem pokazać, że do leczenia tych ludzi potrzeba czegoś, czego oni nie mają - cierpliwości" - mówił.

  • 1982 Przyczyny narkomanii, dokument inscenizowany
    Wypowiedzi młodych ludzi mogą sprawiać wrażenie osobiste, w rzeczywistości reżyser wykorzystał fragmenty broszury o narkomanii i notatek z Głoskowa.

  • 1984 Polski bohater współczesny
    Maturzyści z Łodzi opowiadają jak wyobrażają sobie bohatera polskiego filmu. Zamiast szczerości - popis sztucznej elokwencji.

  • 1986 Pieśń wojenna, dokument inscenizowany
    Siedmioletni syn Marka Koterskiego, Michał (po raz pierwszy na ekranie u ojca) bawi się żołnierzykami w wojnę. "Nasi wygrali, ale niektórzy Polacy przegrali" - komentuje.
Filmy fabularne (scenariusz i reżyseria):
  • 1984 Dom wariatów ("The House of Fools")
    Do zaryglowanego jak forteca domu rodzinnego przyjeżdża w odwiedziny 33-letni Adaś (Marek Kondrat). Jest wieczór, matka przygotowuje kolację, ojciec szykuje się do snu. Ale pomiędzy banalnymi dialogami o herbacie ("Ile słodzisz?") i zdawkowymi rozmowami ("Z ciebie to się kawał chłopa zrobiło!") czai się napięcie. Ojciec (Tadeusz Łomnicki) nad wyraz pedantycznie, po raz kolejny składa spodnie i strzepuje o piec skarpety. Liczy bilety tramwajowe. Matka (Bohdana Majda) koncentruje się na tym, czy "otworzyć rybkę", czy nie. Syn składa starannie papierową serwetkę. Każdy pogrążony jest w świecie własnych rytuałów. "Gdybym musiał odpowiedzieć najkrócej o czym jest 'Dom wariatów', powiedziałbym, że to sztuka o niczym, ale to nic wypełnia jej bohaterom życie" - mówił w wywiadzie dla Katarzyny Bielas Marek Koterski (Gazeta Wyborcza, Duży Format, 7.11.2002). Zauważyć, że między członkami rodziny panuje pustka emocjonalna to mało. Toksyczne stosunki pomiędzy domownikami doprowadzają bratową Adasia do samobójczej próby, on sam odjeżdża karetką pogotowia.
    Nagrody:
    1985 - Nagroda im. Wojciecha Wiszniewskiego (od dziennikarzy) dla "najciekawiej zapowiadającej się indywidualności twórczej" oraz nagroda za debiut reżyserski w kategorii "film pełnometrażowy" na Koszalińskich Spotkaniach Filmowych "Młodzi i Film"; "Wawrzyn" przyznawany przez tygodnik "Radar".

  • 1986 Życie wewnętrzne ("Inner Life")
    Nieudane małżeństwo Michała Miauczyńskiego (Wojciech Wysocki), mieszkańca obskurnego bloku, w którym grasuje "wampir" molestujący kobiety. Można by rzec, że małżonkowie rozumieją się bez słów. Gdy mąż wraca z pracy, żona podaje mu kubeł ze śmieciami, on wręcza jej gazetę. Jedząc razem kolację, patrzą tępo w ekran telewizora, na którym migają obrazy z obozu koncentracyjnego. Kładą się spać. Miauczyński jest sfrustrowany tkwieniem w związku bez miłości, brakiem seksu, który odreagowuje fantazjami erotycznymi, własną niemocą (bezskutecznie próbuje rzucić palenie). Cierpi na bezsenność. Rozdźwięk pomiędzy niespełnionymi ambicjami, wyśnionym życiem i rzeczywistością jest źródłem agresji, wiecznego napięcia i pretensji do świata. Miauczyński upatruje winę we wszystkich, tylko nie w sobie. Upokarza żonę. Nie umie zaprzyjaźnić się, bo jak mówi: "Ja bym chciał z tobą, tylko żebyś ty był inny." Zamiast spacerować po Paryżu i oddychać pełną piersią, musi tłumaczyć się jak uczniak milicjantom, którzy legitymują go, gdy wychodzi na nocną przechadzkę. Czy to on jest blokowym wampirem?
    Nagrody:
    1987 - wyróżnienie jury i nagroda ZW ZSMP w Słupsku dla najlepszego filmu na Koszalińskich Spotkaniach Filmowych "Młodzi i Film"; Nagroda Klubu Krytyki Filmowej SDP "Syrenka Warszawska" dla filmu fabularnego; Srebrne Lwy Gdańskie za reżyserię dla Marka Koterskiego i Brązowe Lwy za montaż dla Mirosławy Garlickiej na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

  • 1989 Porno
    Pomysł na film zrodził się podczas jednej z bezsennych nocy, kiedy Marek Koterski nie mogąc zasnąć, zaczął wspominać kobiety swojego życia. Podobnie czyni bohater filmu, Michał (Zbigniew Rola) leżąc obok obojętnej mu żony. Siedemnaście historii miłosnych, a raczej erotycznych, gdyż dotyczą głównie kobiecych wad, przez które nie dane było zaznać bohaterowi satysfakcji seksualnej, prowadzi do smutnej pointy: bohater przegapił szczęście, wypuszczając z rąk swoją pierwszą miłość, cnotliwą Asię. Sam Koterski przyznawał, że w sferze uczuciowej to film pornograficzny. Nakręcił go, bo pragnął udowodnić sobie, że nie jest wyłącznie reżyserem hermetycznych, parateatralnych dzieł przyswajanych przez wąskie elity, lecz umie połączyć "klasę z kasą". Zdaniem krytyków wyszła hybryda - ani film komercyjny ani artystyczny. Siła tytułu i golizny na ekranie była jednak tak wielka, że na Porno poszło do kin ponad milion Polaków, czyniąc film najczęściej oglądanym w 1990 roku.

  • 1995 Nic śmiesznego
    Komiczno-tragiczny monolog reżysera-nieboszczyka, Adama Miauczyńskiego (Cezary Pazura), który leżąc w kostnicy wspomina swoje pechowe życie. Sporządza bilans czterdziestolatka: "Humanista bez łaciny i greki. Nieprzeczytana Biblia, ledwie zaczęty Proust i Joyce, dom niezbudowany, drzewo nie zasadzone." Czego Miauczyński się nie dotknął, to mu nie wychodziło. Mimo wielkich ambicji i dwóch fakultetów, przez wiele lat pracował jako drugi reżyser popełniając dyskwalifikujące go gafy - nawet most wybuchał na planie nie wtedy, kiedy trzeba. Kiedy wreszcie przyszła pora na spóźniony debiut, wszyscy wokół jakby sprzysięgli się przeciw reżyserowi: kolega operator zrezygnował z robienia zdjęć, aktorka się upiła, rekwizytor był niezdarny. Ciąg często niewybrednych skeczy, jak wybuchający na planie wychodek czy przygody erotyczne pełnego kompleksów Adama, przypadł do gustu głównie młodym widzom, którzy zakładali w Internecie strony z najlepszymi ich zdaniem tekstami z Nic śmiesznego.

  • 1999 Ajlawju
    Komedia miłosna podszyta egzystencjalnymi rozterkami Adama Miauczyńskiego (Cezary Pazura). On i ona (Katarzyna Figura) razem studiowali, potem ich drogi rozeszły się. Czy jako czterdziestolatkowie po przejściach, mieszkający ze swoimi eks-małżonkami w innych miastach mogą być jeszcze szczęśliwi? Próbują, ale ranią się, rozmijają. Adama - niespełnionego poetę i krytyka literackiego trapią neurozy, Gosię gubi pociąg do kieliszka. Daleko im do miłości jak w "Mistrzu i Małgorzacie", o której śni główny bohater. " 'Ajlawju' to więcej niż film. To wypowiedź totalna. Wykrzyczana, wyśmiana, wypłakana" - mówił "Filmowi" Marek Koterski (czerwiec 1999). Recenzenci wytykali niedostatki dramaturgiczne, raziły wulgaryzmy. "Gdyby opowiedzieć fabułę 'Ajalwju' językiem, jakiego używa się konsekwentnie w filmie, mogłaby ona brzmieć następująco: Adam Miauczyński, p... inteligent, mający kompleksów od ch... spotyka przypadkiem Gosię, kobietę nieźle pop..., z którą kiedyś minęli się w życiu niespostrzeżenie, a teraz spojrzeli sobie w oczy i po prostu, k... stwierdzili, że się kochają i ch..." - pisał Zbigniew Pietrasik w "Polityce".

  • 2002 Dzień świra ("Day of the Wacko")
    Czyli dzień z życia polskiego inteligenta, 44-letniego Adama Miauczyńskiego (Marek Kondrat), któremu doskwiera rzeczywistość. Upokarzająco niska pensja nauczycielska stawia go na z góry przegranej pozycji w świecie gospodarki rynkowej i czyni obywatelem drugiej kategorii. Miauczyński nie kupi sobie samochodu, nie wyprowadzi się z akustycznego bloku i pewnie nie zakocha się ponownie, chociaż jest rozwiedziony. Wszystko go złości, mierzi, wkurza - reklamy telewizyjne, kłótnie polityków, paplanina kobiet w przedziale pociągu. Nie wychodzi mu ani rzucanie palenia ani napisanie wiersza. Jak żyć w takim stanie? Popija siedmioma łykami prozac, odlicza siedem garstek płatków śniadaniowych, miesza kawę do siedmiu. Z pasją numeromana próbuje uporządkować chaos wokół siebie. Jest wściekły i zmęczony, a to dopiero początek dnia. Mottem do napisania sztuki Dzień świra, która stała się podstawą scenariusza filmu była myśl Sławomira Mrożka z Małych listów: "Najtrudniej jest przeżyć następne pięć minut. Życie - to jest następne pięć minut. Najczęściej trzeba coś przełożyć z miejsca na miejsce, a potem z powrotem na to samo miejsce, wstać, usiąść, pójść, zareagować. A jednak nie ma innego życia, jak tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia." (za: "Dzień świra", Świat Literacki, 2002)
    Nagrody:
    2002 - Grand Prix "Złote Lwy" dla najlepszego filmu, Nagroda Stowarzyszenia Filmowców Polskich za twórcze przedstawienie współczesności i nagroda za dźwięk dla Marii Chilareckiej na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni; "Złota Rybka" dla najlepszego polskiego filmu podczas Ińskiego Lata Filmowego; "Złoty Granat" na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu; Nagroda Stowarzyszenia "Kina Polskie" (Srebrny Bilet) za wysokie wyniki frekwencyjne; 2003 - Polska Nagroda Filmowa "Orzeł" w kategorii najlepszy scenariusz; Tarnowska Nagroda Filmowa - nagroda specjalna jury młodzieżowego za scenariusz do filmu na Festiwalu Najciekawszych Polskich Filmów Fabularnych w Tarnowie; 2006 - "Złoty Sierp" dla najlepszej komedii ostatniego dziesięciolecia na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Komediowych w Lubomierzu.
    Ponadto sztuka Dzień świra, na podstawie której powstał scenariusz do filmu, została nagrodzona w konkursie Teatru Telewizji.

  • 2006 Wszyscy jesteśmy Chrystusami ("We're All Christs")
    Reżyser rozlicza z alkoholizmu Adasia Miauczyńskiego (Marek Kondrat), tym razem jest to 66-letni kulturoznawca. Lata nałogu zrujnowały jego małżeństwo, syn (Michał Koterski) w chwilach największej złości życzył ojcu śmierci. W tym filmie "wszyscy są Chrystusami", bo cierpią (nawzajem zadając sobie cierpienie). Ale Miauczyński od kilku lat już nie pije, co pozwala mu zbliżyć się do syna. To właśnie jego miłość uratowała go od zapicia się na śmierć, ocaliła jako człowieka i wyzwoliła z dziedzicznego nałogu, przenoszonego z pokolenia na pokolenie (w przypadku syna alkohol zastąpiły narkotyki). "Spojrzenie na życie polskiego nieudacznika przez pryzmat 'Pasji' nie jest ani religijnym koniunkturalizmem, ani bluźnierstwem. To jeden z najoryginalniejszych i najdojrzalszych polskich filmów" - pisał Tadeusz Sobolewski w tekście "Ewangelia według Adasia Miauczyńskiego". I dodawał: "Najpierw trzeba było wyrzucić z siebie najgorszą prawdę: o rodzinie w 'Domu wariatów', o sobie - w kolejnych pięciu filmach, aby w tym siódmym wyjść z poniżenia. Terapia dobiegła końca?" ("Gazeta Wyborcza", 20.04.2006).
    Nagrody:
    2006 - "Złota Rybka" dla najlepszego filmu polskiego na festiwalu Ińskie Lato Filmowe; Grand Prix - Nagroda jury (statuetka Leliwity) oraz nagroda jury młodzieżowego (Tarnowska Nagroda Filmowa) na Festiwalu Najciekawszych Polskich Filmów Fabularnych w Tarnowie; nagroda indywidualna za reżyserię oraz Nagroda Stowarzyszenia Filmowców Polskich za "twórcze przedstawienie współczesności" na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Współpraca reżyserska, II reżyser, epizodyczne role:
  • 1971 Uciec jak najbliżej, reż. Janusz Zaorski, II reżyser, rola działacza młodzieżowego;
  • 1974 Chleba naszego powszedniego, reż. Janusz Zaorski, współpraca reżyserska;
  • 1974 Opowieść w czerwieni, reż. Henryk Kluba, współpraca reżyserska;
  • 1975 Grzech Antoniego Grudy, reż. Jerzy Sztwiertnia, II reżyser;
  • 1976 Olśnienie, reż. Jan Budkiewicz, mężczyzna na stacji benzynowej;
  • 1990 Seszele, reż. Bogusław Linda, doktor Janik;
  • 1984 Dom wariatów, Ktoś.
Ponadto napisał i wyreżyserował sztuki teatralne:
  • 1987 Życie wewnętrzne, Teatr Współczesny w Warszawie
    Nagroda Ayckbourne'a i Fraya za najlepszą sztukę wystawioną w 1987 roku w Polsce.

  • 1992 Nienawidzę, Teatr Współczesny we Wrocławiu
    Nagroda na Festiwalu Małych Form w Szczecinie

  • 1996 Zęby, Teatr Dramatyczny w Warszawie
    Bohater - inteligent pokroju Miauczyńskiego (Wojciech Wysocki) doczekał się wolności, ale co mu po niej, skoro nie ma czym gryźć.

  • 1998 Dom wariatów, Teatr Ateneum w Warszawie

  • Dla Teatru Telewizji: Społeczność (1987, na podstawie zapisków dokonanych przy realizacji filmu dokumentalnego) oraz Nas troje (2000, o małżonkach tkwiących w trójkącie z telewizorem, od którego nie mogą oderwać oczu).

Autor: Małgorzata Fiejdasz, listopad 2006.

Podobne

Film Weiser

Film

Film fabularny w reżyserii Wojciecha Marczewskiego z 2001 roku.

Film Pół serio

Film

Film fabularny w reżyserii Tomasza Koneckiego z 2000 roku.

Zobacz także

Teatr Och-Teatr w Warszawie

Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2010 roku w dawnym kinie Ochota przy ulicy Grójeckiej w Warszawie.

Teatr Teatr Polonia w Warszawie

Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2005 roku w dawnym kinie Polonia przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie.

Odnośniki do innych działów bazy wiedzy