Krzysztof Krauze
Krzysztof Krauze, fot. Piotr Bławicki / East News
Reżyser i scenarzysta filmowy. Urodził się w 1953 roku w Warszawie.
Ukończył wydział operatorski szkoły filmowej w Łodzi, myśląc jednak od początku o wykonywaniu zawodu reżysera. W latach 1978-83 związany był ze Studiem Małych Form Filmowych SE-MA-FOR w Łodzi. Na początku lat 1980. zdecydował się na emigrację, ale nie zdoławszy zaistnieć w swoim zawodzie, powrócił do kraju. W latach 1983-85 związany ze Studiem im. Karola Irzykowskiego, a potem do 1995 z Zespołem Tor. Na początku lat 90. realizował filmy reklamowe. Przez pewien czas był członkiem rady programowej telewizyjnego Studia Debiutów im. Andrzeja Munka oraz Rady Artystycznej Studia im. Irzykowskiego. Od 2001 roku Krzysztof Krauze jest członkiem Europejskiej Akademii Filmowej. Od 2007 członkiem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Filmowców Polskich. W roku 2008 objął funkcję przewodniczącego Rady Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
Krzysztof Krauze jest laureatem wielu znaczących nagród filmowych. Jest wśród nich Polska Nagroda Filmowa "Orzeł" przyznana podwójnie, za reżyserię i scenariusz filmu Dług w 2000 roku i powtórnie w roku 2007 (wspólnie z żoną Joanną Kos-Krauze) za reżyserię filmu Plac Zbawiciela. Są Złote Lwy Gdańskie za Dług, przyznane na Festiwalu Filmów Polskich w Gdyni w 1999 i kolejne Złote Lwy za Plac Zbawiciela w 2006. Jest także m.in. Nagroda Główna festiwalu w Karlowych Warach w roku 2005 za reżyserię filmu Mój Nikifor.
Począwszy od ogromnego sukcesu zrealizowanego w roku 1999 Długu Krzysztof Krauze stał się jednym z najbardziej cenionych reżyserów średniego pokolenia. Zanim jednak zjednał sobie widownię tą surową, bliską rzeczywistości i wstrząsającą fabułą, kręcił filmy dokumentalne, krótkometrażowe, a w czasie gdy był związany z łódzką wytwórnią Se-Ma-For realizował filmy w różnych technikach animacyjnych.
Po przerwie, spowodowanej blisko dwuletnim pobytem na emigracji, zrealizował, w cieszącym się pewną niezależnością Studiu im. Irzykowskiego, godzinny film dokumentalny o Zbroszy Dużej zatytułowany Jest, który zdaniem reżysera ma w jego dorobku znaczenie wyjątkowe.
Rzecz traktuje o pielgrzymce ze wsi Zbrosza Duża spod Grójca, udającej się do Częstochowy na spotkanie z przybyłym do Polski w 1983 papieżem. Pielgrzymi idąc, wspominają wydarzenia, jakie miały miejsce w ich wsi w czasach gomułkowskich, kiedy to doszło tam do zbezczeszczenia najświętszego sakramentu przez milicję i SB.
Podczas zdjęć nie obyło się bez kłopotów. Po trudnych rozmowach z władzami Krzysztofowi Krauzemu udało się film dokończyć. Opowieść o ludziach ze Zbroszy Dużej ujrzała światło dzienne zapewne dlatego, że kończyła się na roku 1972 i nie obejmowała już momentu powstania tam Solidarności Wiejskiej w 1976. Ale i tak film czekał na emisję aż 5 lat.
Jest uhonorowany został w 1984 nagrodą podziemnej Solidarności i nagrodą paryskiej "Kultury". W rozmowie z Barbarą Hollender ("Rzeczpospolita" 25.11.1999), reżyser wspomina, że film ten stał się dla niego przepustką do cenionego zespołu TOR, kierowanego przez Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Zanussiego. W Torze w roku 1988 powstał pełnometrażowy debiut fabularny Krauzego Nowy Jork - czwarta rano.
Jest to przepełniona życzliwością dla ludzi komedia, jak to często określano, w stylu czeskim. Sam reżyser przyznawał się do takiego powinowactwa, mówiąc o swoim filmie, że
"zbliżony jest do komedii czeskiej w sposobie myślenia o ludziach, nie zaś w samej konwencji. Ten sposób myślenia zaś ma źródła literackie - Capek, Hasek, Vancura, Hrabal. W ich cieple, pogodzie, wyrozumiałości tkwi siła, której nam dziś potrzeba." (rozmowa Ewy Czeszejko-Sochackiej "Kino" nr.3/1989)
W tym samym wywiadzie mówił: "Nie wiem, czy chcę opowiadać o mrocznej stronie ludzkiej natury, po to, żeby dowiedzieć się, że za tym kryje się pustka. Wolę zajmować się tym, co uważam za warte ocalenia."
Filmem Nowy Jork - czwarta rano Krauze zwrócił uwagę zarówno krytyki, jak i życzliwej mu publiczności. Ale w środowisku zawodowym spotkał się, jak wspomina w cytowanej rozmowie z Barbarą Hollender, ze słowami krytyki, które wziął sobie do serca, kierunek obrany w pierwszej swojej fabule uznając za nietrafny.
" 'Nowy Jork...' obejrzało sporo ludzi, w Gdyni dostałem nagrodę za debiut, ale dla mnie to była katastrofa. Ludzie, na których opinii mi zależało, zachowali dużą rezerwę. Spytałem Krzyśka Kieślowskiego, dlaczego pozwolił mi ten film zrobić. Odpowiedział, że nie chciał go zatrzymać, bo bał się, że coś we mnie pęknie. I tak pękło. Przez 8 lat nie stanąłem za kamerą. Ale ja wierzę, że wszystko w życiu człowieka dzieje się po coś. Zacząłem rozumieć dlaczego wyszedł mi 'Jest'. Tam było dotknięcie prawdy. I to jedyna droga. Trzeba się do tej prawdy dogrzebywać. Nawet najbardziej wykreowany film musi ją nieść." - mówił Krzysztof Krauze, formułując tym samym swoje artystyczne credo.
Tak oto ten bardzo wymagający wobec samego siebie reżyser, sukces swój uznał za porażkę. Do realizacji filmów dokumentalnych powrócił dopiero w 1992, a kolejny film fabularny nakręcił w 1996.
Bez wątpienia twórca Nowego Jorku był wobec siebie zbyt surowy. W rzeczywistości film Krauzego do dziś zachował pełen wdzięku "hrabalowski" humor i specyficzne ciepło. Jego bohaterowie, żyjący w świecie trochę jak z bajki, w którym marzenia się spełniają, wciąż są zabawni i sympatyczni. Mimo całej umowności, Nowy Jork zawierał też jakąś prawdę o polskiej rzeczywistości lat 80., na krótko przed przemianami ustrojowymi. Oddawał charakterystyczny dla tamtych lat stan ducha społeczeństwa, marazm w świecie pozbawionym nadziei, w którym marzenia znaczą aż tak wiele.
W kolejnych fabułach Krzysztof Krauze porzucił jednak tę poetykę i zdecydowanie postawił na wyniesione z filmu dokumentalnego "dogrzebywanie się do prawdy". Pozostał także przy filmie dokumentalnym. Zrealizował m.in. dokumenty Departament IV, film o nękaniu kościoła katolickiego przez służby specjalne PRL, którą to tematykę poruszył już w Jest. A także dwa filmy, Kontrwywiad i Spadł, umarł, utonął, podejmując tematykę, którą potem rozwinął w fabule Gry uliczne. W Grach ulicznych sięgnął po autentyczne wydarzenie, głośne, upozorowane na wypadek, zabójstwo polityczne dokonane w latach 70. przez tajne służby PRL na działaczu opozycji, krakowskim studencie Stanisławie Pyjasie. W fabule filmu wydarzenie to staje się przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez dwóch młodych dziennikarzy w latach 90.
"W obawie przed 'martyrologicznym' tematem, próbowałem ten film 'odmłodzić'. A on miałby większą siłę, gdyby był opowiedziany prościej" - powiedział Barbarze Hollender reżyser, już po bezprecedensowym sukcesie późniejszego Długu.
Miał na myśli formalne zabiegi stosowane w Grach ulicznych, mające trafić w gust młodego widza. Krauze twórczo wykorzystał w tym filmie wiele ze swoich doświadczeń warsztatowych, nie tylko rodem z filmu dokumentalnego, ale i z animacji, a nawet z języka reklamy, którą zajmował się w początkach lat 90., nie kręcąc wówczas filmów.
Obrazy wykorzystujące animację i język reklamy stanowią w Grach ulicznych sekwencje komentujące myśli bohatera. Krytyka - podobnie zresztą jak sam reżyser w przytoczonej wyżej wypowiedzi - dostrzegła w tych zabiegach nieprzystającą do tematu postmodernistyczną stylizację.
Porównując Gry uliczne i późniejszy Dług pisał Krzysztof Ociepa:
"To co stanowiło o oryginalności 'Gier ulicznych' wśród obrazów podejmujących problem rozrachunków z przeszłością, przesądziło o niepowodzeniu wśród publiczności. Krzysztof Krauze wyciągnął naukę z niepowodzenia - jego następny film, 'Dług' (1999), to utwór pod wieloma względami podobny do 'Gier ulicznych', ale jednocześnie od nich różny. Reżyser porzucił poetykę intertekstualnego kolażu na rzecz prostej rekonstrukcji zdarzeń." ("Opcje" nr 6/2000)
Dziś jednak trudno ocenić obiektywnie, czy to wyłącznie zbyt skomplikowany, by nie rzec artystowski, rodzaj języka, jakim przemawia twórca filmu odbiera autentyzm Grom ulicznym, czy dzieje się tak, przede wszystkim, z przyczyn pozaartystycznych. Krzysztofowi Krauzemu jako twórcy Gier ulicznych przydarzyła się bowiem rzecz raczej rzadko spotykana. Oto autentyczna, a niewyjaśniona sprawa, wokół której snuł spekulacyjnie fikcyjną fabułę, w dużej mierze stała się po latach sprawą wyjaśnioną. Czarny charakter, policyjny agent o pseudonimie Ketman, działający w kręgu krakowskiej opozycji w latach 70. i 80. jest dziś osobą znaną z imienia i nazwiska. Działalność Ketmana została nie tylko ujawniona, ale i w akcie skruchy przez niego samego publicznie potwierdzona. Wobec opublikowanych wyznań prawdziwego agenta, filmowe spekulacje w duchu political fiction, po prostu tracą rację bytu. Prawdziwe śledztwo w sprawie Stanisława Pyjasa i działającego w jego kręgu agenta SB przez całe lata, aż do skutku, prowadził dziennikarz, którego motywowała nie zawodowa ambicja, jak młodych bohaterów filmu Krauzego, ale rówieśnik i przyjaciel zamordowanego.
Dług, podobnie jak poprzedni film, dotyczy wydarzeń autentycznych, akcja jego jednak toczy się w jednej płaszczyźnie czasowej, w latach 90. I jest analizą rodzących się współcześnie negatywnych - co trzeba podkreślić - porażających amoralizmem postaw, przy jednoczesnym zaniku poprzednio obowiązujących wartości.
Film opowiada o znanej z relacji prasowych, prawdziwej zbrodni, winni której zapłacili za swój czyn wysokimi wyrokami. Reżyser, a zarazem współscenarzysta filmu, postarał się o zachowanie autentyzmu w przedstawianiu wydarzeń, portretów psychologicznych bohaterów, a także tła społecznego. Zwraca uwagę staranność w opisie wydarzeń. Krzysztof Krauze korzystał m.in. z bezpośredniej relacji skazanych w tej sprawie. Paradokumentalna surowość formy i prostota zabiegów formalnych, m.in. zimna kolorystyka kadrów, w bezpośredni sposób wynika z ciężaru samego tematu.
"Ścisłe przyleganie do siebie rzeczywistości filmowej i naszego wyobrażenia o rzeczywistości pozaekranowej jest - mim zdaniem - jednym z powodów sukcesu filmu" - napisał Krzysztof Ociepa.
Krzysztof Krauze pokazał się jako wnikliwy obserwator współczesnej Polski, a w niej młodego pokolenia, które zachłysnęło się możliwościami, jakie zdają się rysować się przed nim za sprawą przemian ustrojowych. Jedynym impulsem, jaki może pobudzić do działania dwóch młodych ludzi z filmu Dług jest pieniądz.
"Przecież to oni są beneficjentami dzisiejszych czasów, takim jak oni wydaje się nawet, iż cały nowy ustrój powstał z myślą o nich właśnie. Nie mają kompleksów, nie oglądają się wstecz, gdzie w czasie przeszłym dokonanym zostało pokolenie ich rodziców, którzy znają na pamięć obszerne fragmenty 'Pana Tadeusza', ale nie wiedzą czym różni się akcja od obligacji"
- pisał Zdzisław Pietrasik o bohaterach Długu, a zarazem o ich pierwowzorach, młodych mężczyznach, skazanych na wiele lat więzienia i o całym pokoleniu im podobnych młodych ludzi, którzy lekkomyślnie odrzucili wartości przechowywane przez ojców. ("Polityka" nr 47/1999)
Bohaterowie Krauzego, pchani pragnieniem osiągnięcia finansowego sukcesu bez oporów wdają się w interesy z gangsterem. Ta pochopna decyzja sprowadza na nich kłopoty, których się nie spodziewali. Człowiek, który miał im pomóc w sfinansowaniu dochodowego przedsięwzięcia, wkrótce zamienia się w bezwzględnego egzekutora fikcyjnego długu, grożącego im śmiercią. Biznesmeni decydują się zamordować swego prześladowcę, stają się tacy jak on.
Dług zaowocował lawiną artykułów, dyskusji prasowych i internetowych. Ten jeden z ważniejszych filmów współczesnych, stał się pretekstem do szerszej dyskusji o polskiej rzeczywistości po przemianach roku 1989. O Długu, odpowiadając na ankietę tygodnika "Polityka", krytyk filmowy Lech Kurpiewski napisał, że jest to "thriller i moralitet w jednym", a zarazem "zapis stanów lękowych dzisiejszych Polaków" ("Polityka" nr1/2000).
Reżyser zbierał pochwały, ale też zarzucano mu, że wybiela zbrodniarzy, szuka pokrętnych usprawiedliwień dla ich czynu. Dług Krzysztofa Krauzego jest filmem wielowarstwowym. Można odczytywać go jako trzymający w napięciu thriller o dwóch porządnych chłopakach, którzy znaleźli się w opresji.
Czyni to np. Barbara Hollender pisząc:
"Bohaterowie 'Długu' przekroczyli granice obrony koniecznej. Ale widzowie mają przeświadczenie, że - osamotnieni ze swoim koszmarem, stanęli wobec alternatywy: 'zabić albo zginąć samemu'. To jest w filmie Krauzego najstraszliwsze. I jeszcze to, że koszmar przydarza się zwyczajnym ludziom, podobnym do sąsiada, do przechodnia mijającego nas na ulicy, do nas samych." ("Rzeczpospolita" 19.11.1999)
Apel do widza, jaki zawarł w Długu Krauze, nie jest jednak prostym ostrzeżeniem, jak chciałaby to widzieć Hollender. Rację ma raczej Tadeusz Lubelski pisząc:
" 'Dług' zmusza nas najpierw, swoją stosującą suspense konstrukcją, byśmy - bojąc się o bohatera jak o siebie - solidaryzowali się z jego zbrodnią, a potem każe nam się cofnąć o krok i spytać, czy rzeczywiście zdolni bylibyśmy dojść aż tam." ("Kino" nr 9/2002)
A na pytanie gdzie szukać przyczyny zła, odpowiada sam reżyser w tekście publicystycznym:
"Chcemy być wolni, aby znów stać się niewolnikiem własnych pragnień. Pragnienia mają to do siebie, że są nie do zaspokojenia." - i dalej - "Lęk powstaje wtedy, gdy zagrożone zostają nasze plany, pragnienia. Dzisiejsze media promujące konsumpcyjny styl życia, promujące szczęście jako rezultat posiadania, mają ogromny udział w mnożeniu naszych pragnień. Tym samym udział w przemocy." ("Tygodnik Powszechny" nr 11/2002)
Zła w Długu nie uosabia gangster, ono jest już wpisane w pragnienia dwóch młodych bohaterów, które kierują ich krokami i czyni ich ślepymi na wartości inne niż materialne. Obraz rzeczywistości, jaki znajdujemy w tym filmie, to bez wątpienia wynik penetracji najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy, rodem raczej z Dostojewskiego niż Hrabala. Świat przedstawiony leży tu na antypodach debiutanckiego Nowego Jorku, w którym o tych mrocznych zakamarkach Krauze celowo starał się nie pamiętać.
Po sukcesie Długu reżyser deklarował zdecydowanie:
"Już wiem, że potrzebne mi jest takie kino jak 'Dług'. Takie jak 'Nowy Jork - czwarta rano' - nie." (w rozmowie z Barbarą Hollender, "Rzeczpospolita" 25.11.1999)
A jednak Krzysztof Krauze zmienił nieco ten pogląd, w rozmowie z internautami powiedział "Chciałem po 'Długu' przejść na jasną stronę ulicy" (www.interia.pl 29.09.2000), mając na myśli cykl swoich telewizyjnych filmów pt. Wielkie rzeczy.
Trzy telewizyjne nowele, jakie zrealizował w latach w latach 1999-2000, zdają się wyrastać zarówno z Długu, jak i Nowego Jorku. Filmy te, choć nie stronią od karykatury w rysowaniu ludzkich charakterów, łączą w sobie humor i owo szczególne ciepło znane z Nowego Jorku z celną, nie pozbawioną ambicji diagnozowania, obserwacją rzeczywistości społecznej. Powraca w nich teza, że w zbyt dużym stopniu stajemy się niewolnikami własnych pragnień, ale inaczej i lżej podana niż w Długu. Spośród tych trzech filmów, szczególnie w Grze reżyser trafnie łączy krytykę eskalacji pragnień, które czynią człowieka niewolnikiem, z umiejętnością dostrzegania w ludzkiej naturze także jasnych stron.
Wielkie rzeczy nie mają oczywiście tej wagi co Dług, ale nie można nie docenić tego, jak Krzysztof Krauze umiejętnie w tych lekkich filmach przemyca gorzkie prawdy.
Nakręcony cztery lata później Mój Nikifor nie jest pozornie filmem z "jasnej strony ulicy", nie opowiada pogodnej historii z happy endem. Przeciwnie, to historia niewesoła o człowieku utalentowanym, ale upośledzonym i osamotnionym, poniewieranym przez innych i wykorzystywanym. Jest to także opowieść o drugim człowieku, który miał rodzinę i jakieś związane z nią pragnienia, Także był artystą i miał związane z tym ambicje. To oparta na faktach historia malarza naiwnego zwanego Nikiforem i jego opiekuna Mariana Włosińskiego. Film Krauzego opowiada o relacji miedzy nimi dwoma. Współczucie, a może i poczucie misji związanej z ochroną talentu i dzieła Nikifora burzą całe życie Włosińskiego, powodują rozpad jego rodziny, rezygnacje z własnych zawodowych ambicji.
"Odwaga 'bycia nikim' to jeden z głównych tematów 'mojego Nikifora' - mówił w wywiadzie reżyser. - To jest lekcja, którą bierze w filmie Włosiński. Na tym polega jego duchowa przemiana. Od 'ja', do 'nikt'. Od brać do dawać. Od lęku, że się dostaje za mało, do troski, że się daje za mało. Jest takie powiedzenie: 'to co ofiarujesz - zachowasz, to co zatrzymasz - stracisz'." (Wywiad internetowy. eFILM.pl - autor: DAR)
Ten film opowiadający historię dość ponurą jest więc w gruncie rzeczy historią pogodną o człowieczeństwie wysokiej próby. Został znakomicie zrealizowany, z pieczołowitością scenograficzną i poruszającymi kreacjami aktorskimi. Na szczególną uwagę zasługuje rola Krystyny Feldman kreującej postać Nikifora. Talent aktorki plus jej warunki fizyczne i rewelacyjna charakteryzacja złożyły się na kreację godną wszelkich nagród.
Po wcześniejszym Długu był to kolejny duży sukces Krzysztofa Krauzego. Współscenarzystką i pomysłodawczynią filmu była żona reżysera, Joanna Kos-Krauze. Już w 2006 roku, dwa lata po Nikiforze małżeński duet twórczy (tym razem Joanna Kos-Krauze była także współreżyserem filmu) odniósł kolejny sukces, realizując film Plac Zbawiciela. Tym razem była to dla równowagi "ciemna strona ulicy", tak ciemna jak kilka lat wcześniej w Długu. I podobnie jak Dług film ten dał wnikliwą analizę polskiej współczesności.
Podobnie był to poruszający ostry dramat i moralitet zarazem. I o nim można powiedzieć, to samo co powiedział reżyser w cytowanym wcześniej artykule z "Tygodnika Powszechnego":
"Chcemy być wolni, aby znów stać się niewolnikiem własnych pragnień. Pragnienia mają to do siebie, że są nie do zaspokojenia."
Młode małżeństwo z Placu Zbawiciela pragnie żyć wygodniej, mieć większe mieszkanie. Nic w tym złego. Dopóki fatalne zbiegi okoliczności nie uczynią z tego pragnienia pułapki, z której bohaterowie nie będą umieli się wydostać. Śledzący ich losy widzowie nie mogą nie dostrzegać, że sposoby wyjścia z pułapki w filmie się pojawiają, ale bohaterowie nie biorą ich pod uwagę. Ani młoda kobieta Beata, ani jej mąż Bartek, ani jego matka. Skupiają swoje działania na pragnieniach, nie dopuszczają myśli o rezygnacji z pragnień. I oni, podobnie jak młodzi mężczyźni z Długu ulegli narzuconemu powszechnie stylowi, który promuje szczęście jako rezultat posiadania. Także ich pragnienia zostały sztucznie pomnożone i doprowadziły do zniszczenia uczuć i wzajemnej niepohamowanej nienawiści, nie znającej litości. Zła nie uosabiają w tym filmie developerzy, ani banki, zło jest już wpisane i zakamuflowane w pragnieniach bohaterów, którym ulegli i bez których nie umieją się obejść.
Twórcy Placu Zbawiciela od początku postrzegali ten film jako myślową kontynuację Długu, były plany nakręcenia trzeciego filmu dla stworzenia tryptyku, ale pozostał on jedynie w formie scenariusza ("Rozmowy w deszczu"), do którego realizacji nie doszło. Jak dotąd nie udało im się także doprowadzić do realizacji filmu dziejącego się w Afryce, który miał powstać na podstawie opowiadania Wojciecha Albińskiego, polskiego pisarza mieszkającego od lat w RPA.
Filmografia
Etiudy filmowe - reżyseria:
- 1976 Pierwsze kroki reżyseria i zdjęcia
Filmy dokumentalne i krótkometrażowe - reżyseria:
- 1977 - Symetrie, także scenariusz, zdjęcia i scenografia - film kombinowany
- 1978 - Elementarz - film kombinowany
- 1979 - Deklinacja, także scenariusz - film kombinowany
(Nagrody: 1979 - Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Kraków, nagroda FIPRESCI) - 1979 - Dwa listy także scenariusz - film kombinowany
(Nagrody: 1979 - Konfrontacje Młodzi za i przed Kamerą, Białystok, nagroda, OFFK Kraków, Brązowy Lajkonik, MFFK, Kraków, nagroda FIPRESCI) - 1981 - Dzień kobiet, także scenariusz - fabularny krótkometrażowy
- 1981 - Praktyczne wskazówki dla zbieraczy motyli, także scenariusz - fabularny krótkometrażowy
(Nagrody: 1981 - Konfrontacje Młodzi za i przed Kamerą, Białystok, nagroda dziennikarzy) - 1984 - Jest, także scenariusz - film dokumentalny (scenariusz napisany wspólnie z Leszkiem Wosiewiczem)
(Nagrody: 1984 - Młode Kino Polskie, Gdańsk II nagroda w kategorii filmu krótkiego, Paryż, nagroda "Kultury", nagroda kulturalna "Solidarności") - 1984 - Robactwo - dokumentalny
(Nagrody: 1986 - Młode Kino Polskie, Gdańsk, III nagroda w kategorii filmu krótkiego) - 1993 - Nauka na całe życie, także scenariusz - film dokumentalny
- 1994 - Kontrwywiad, także scenariusz napisany wspólnie z Jerzym Morawskim - dokumentalny
- 1994 - Nauka trzech narodów, także scenariusz - dokumentalny
- 1994 - Ogrody Tadeusza Reichsteina, także scenariusz - dokumentalny
- 1994 - Spadł, umarł, utonął, także scenariusz napisany wspólnie z Jerzym Morawskim - film dokumentalny
- 1996 - Departament IV, także scenariusz - film dokumentalny
- 1997 - Stan zapalny, także scenariusz napisany wspólnie z Jerzym Morawskim - film dokumentalny.
Filmy fabularne - reżyseria:
- 1988 - Nowy Jork - czwarta rano, także scenariusz napisany wspólnie z Andrzejem Rozesłańcem i Janem Tomczakiem
W prowincjonalnym miasteczku życie toczy się wokół mieszczącego się tam więzienia i pobliskiego baru, gdzie bywają, zarówno komendant więzienia, więźniowie na przepustce, jak i odwiedzający więźniów bliscy. Przez film przewija się galeria postaci: więzień na przepustce planujący na niby napad na przewożącą rzekomo pieniądze ciężarówkę, piękna bufetowa marząca o miłości i wyjeździe do Ameryki, jej koleżanka szukająca szansy na wielką karierę, kucharz, który okazuje się utalentowanym perkusistą, dobroduszny komendant, młoda kobieta z niemowlęciem, która chce zmusić do ślubu odsiadującego wyrok ukochanego, komiwojażer i człowiek kolekcjonujący cuda. Wszyscy mają jakieś nieosiągalne marzenia, ale niektóre z nich mogą się zupełnie nieoczekiwanie spełnić.
(Nagrody: 1988 - przyznawana przez Jerzego Owsiaka nagroda "Przyjaciół Chińskich Ręczników", Młode Kino Polskie, Gdańsk, III nagroda w kategorii filmów fabularnych, FPFF Gdynia, nagroda za debiut reżyserski).
- 1996 - Gry uliczne, także scenariusz napisany z Jerzym Morawskim.
W latach 90. XX wieku, po przełomie politycznym w Polsce, dwaj młodzi dziennikarze badają sprawę morderstwa politycznego sprzed lat, dokonanego przez służby specjalne na działającym w opozycji studencie i próbują zdemaskować policyjnego agenta, który wówczas do tej zbrodni się przyczynił. Sprawa z przeszłości łączy się ze współczesną aferę dotycząca handlu materiałem wybuchowym.
(Nagrody: 1996 - FPFF Gdynia, nagroda specjalna jury, nagroda miesięcznika "Machina" za najlepszy film polski, Machiner, 1997 - Tarnowska Nagroda Filmowa, Tarnów, nagroda publiczności Maszkaron i Brązowa Statuetka Leliwity - Nagroda Główna)
- 1999 - Dług, także scenariusz napisany wspólnie z Jerzym Morawskim.
Tragiczna historia dwóch rzutkich, młodych biznesmenów, którzy chcą odnieść sukces finansowy. Szukając środków na inwestycję, wpadają w sidła gangstera. Nie widząc wyjścia z sytuacji i nie znajdując wsparcia w policji, dokonują na swoim prześladowcy brutalnego mordu, by potem jednak przyznać się do winy.
(Nagrody: 1999 - FPFF Gdynia, Wielka Nagroda Złote Lwy Gdańskie za najlepszy film i nagroda dziennikarzy, nagroda Klubu Krytyki Filmowej SDP w kategorii filmu fabularnego - Syrenka Warszawska, Festiwal Najnowsze Kino Polskie, Wrocław, nagroda główna; 2000 - nagroda kulturalna tygodnika "Polityka" w kategorii film - Paszport "Polityki" za rok 1999, nagroda miesięcznika "Machina", Machiner w kategorii film masowy za rok 1999, Złota Taśma Koła Piśmiennictwa SFP w kategorii film polski za rok 1999, razem z filmem Pan Tadeusz Andrzeja Wajdy, Ogólnopolski Festiwal Sztuki Filmowej "Prowincjonalia", Września, nagroda główna "Jańcio Wodnik", Polska nagroda filmowa "Orzeł" w kategorii najlepsza reżyseria i najlepszy scenariusz za rok 1999, Tarnowska Nagroda Filmowa, Tarnów, nagroda jury młodzieżowego, nagroda publiczności i Srebrna Statuetka Leliwity - nagroda specjalna, LLF Łagów, nagroda im. Juliusza Burskiego; 2001 - MFF Filadelfia, nagroda za reżyserię).
- 2000 - Wielkie rzeczy, także scenariusz napisany z Jarosławem Sokołem na podstawie jego opowiadań - cykl telewizyjny, na który składają się trzy godzinne filmy: System, Gra i Sieć.
Filmy składające się na ten cykl traktują o uczuciach, ale niebagatelną rolę w budowaniu intrygi przypisuje się tu przedmiotom odgrywającym w dzisiejszych czasach ważną rolę i wpływającym na życie przeciętnych ludzi. W każdym filmie pretekstem do zawiązania akcji jest inny przedmiot. Są to telewizor, samochód i telefon komórkowy.
(Nagroda dla filmu Gra: 2000 - FPFF Gdynia, nagroda SFP)
- 2004 - Mój Nikifor, także scenariusz (napisany wspólnie z Joanną Kos-Krauze).
Fim traktuje o ostatnich latach Nikifora, malarza naiwnego z Krynicy. Przede wszystkim o jego relacjach z Marianem Włosińskim, który podjął się prawnej opieki nad chorym i upośledzonym artystą. Włosiński, absolwent Akademii Sztuk Pięknych, pracuje jako plastyk w krynickim Domu Kultury. Początkowo opieka nad Nikiforem zostaje mu narzucona, przyjmuje ją z pewną niechęcią. Po pewnym czasie opiekuje się już Nikiforem z własnej woli, zaczyna doceniać jego twórczość i współczuje Nikiforowi. Włosiński chce ochronić zarówno człowieka, jak i jego dzieło. Czyni to ogromnym kosztem, płacąc za to rozbiciem rodziny. Opuszcza go żona, zabierając ze sobą dwie córeczki.
(Nagrody: 2005 - MFF Chicago, Grand Prix "Złoty Hugo", FF Denver, nagroda im. Krzysztofa Kieślowskiego, MFF Karlowe Wary, Nagroda Główna "Kryształowy Globus", nagroda za reżyserię "Kryształowy Glob" i wyróżnienie specjalne, Panorama Off European Cinema Film Festival Ateny, nagroda FIPRESCI, Multimedia Festival Filmów Optymistycznych, Wrocław, nagroda w kategorii: fabuła; 2006 - Festiwal Filmów Polskich w Los Angeles, "Hollywood Eagle Award")
- 2006 - Plac Zbawiciela, reżyseria i scenariusz wspólnie z Joanną Kos-Krauze i przy współpracy kreujących główne role aktorów: Jowity Budnik, Arkadiusza Janiczka i Ewy Wencel.
Współczesny dramat psychologiczny inspirowany autentycznymi wydarzeniami. Akcja osadzona w polskiej rzeczywistości lat ostatnich. Młode małżeństwo z dwójka kilkuletnich dzieci przeznaczyło swoje oszczędności na nowe mieszkanie, budowane przez firmę developerską. Beata i Bartek sprzedają poprzednie małe mieszkanie i wprowadzają się, jak planują, na krótki czas do matki Bartka, Teresy. Sytuacja przeciąga się jednak bez końca, bowiem firma developerska (jak wiele innych w tym czasie) reaguje na prawa rynku i podnosi cenę, nie licząc się z klientami, którzy jej zaufali. Bartek i Beata nie mają pieniędzy na dopłatę. W zbyt małym na tyle osób mieszkaniu Teresy zaczyna się wojna nerwów. Irytacja Teresy, bezradność Beaty, niefrasobliwość i zdrada małżeńska Bartka tworzą mieszankę wybuchową. Dla Beaty mieszkanie teściowej staje się matnią bez wyjścia, a sama Teresa bezwzględnym katem. Tragedia jest nieunikniona. Beata postanawia targnąć się na swoje i dzieci życie.
(Nagrody: 2006 - FPFF Gdynia, Wielka Nagroda Złote Lwy Gdańskie, nagroda dziennikarzy, nagroda Prezesa Zarządu Telewizji Polskiej i Nagroda Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej za "szczególną wrażliwość społeczną", Międzynarodowy Festiwal Autorów Obrazu "Camerimage", Nagroda Główna w Konkursie Filmów Polskich; 2007 - China Golden Rooster & Hundred Flowers Film Festival, Sozhou, nagroda za reżyserię, Ogólnopolski Festiwal Sztuki Filmowej "Prowincjonalia", Września, nagroda główna "Jańcio Wodnik", MFF Valladolid "Srebrny Kłos", Tarnowska Nagroda Filmowa, Tarnów, nagroda dziennikarzy radiowych i nagroda publiczności, Nagroda Koła Piśmiennictwa SFP za rok 2006, nagroda TVP Kultura w kategorii: film; 2008 - Seattle Polish Film Festival, Seatle, Nagroda dla Najlepszego Dramatu, MFF Triest, Nagroda Główna)
Krzysztof Krauze ponadto jest autorem zdjęć do etiudy filmowej Królowa lalek (1975) Leszka Barona i autorem scenariusza do filmu rysunkowego Obliczenie (1981) w reż. Romana Huszczo. Poza tym część zdjęć autorstwa Krauzego została użyta w filmie Fotoamator (1998) Dariusza Jabłońskiego.
Jako aktor zagrał w filmie Opis obyczajów (1972) w reż. Józefa Gębskiego i Antoniego Halora, Siedemset siedemdziesiąt siedem (1972) w reż. Krzysztofa Rogulskiego i Kallafiorr (1999) w reż. Jacka Borcucha. Jest także współscenarzystą tego filmu.
Autor: Ewa Nawój, sierpień 2004; aktualizacja: grudzień 2009.
Podobne
Film "Maraton tańca"
FilmCelem Magdaleny Łazarkiewicz jest spojrzenie na małomiasteczkową społeczność z jej codziennymi problemami...
Zobacz także
Muzyka Prąd w kablach płynie cały czas
Konrad Smoleński opowiada o swoich doświadczeniach i fascynacjach dźwiękiem, które doprowadziły go do obecnej prezentacji w Pawilonie Polskim na Biennale w Wenecji.
Literatura Ignacy Karpowicz, "Ości"
To najlepsza obok "Balladyn i romansów" powieść Ignacego Karpowicza i kolejny dowód jego literackiej klasy. "Ości" to opowieść o świecie zmiennych tożsamości, pozbawionym moralnego kręgosłupa czy...
Najczęściej czytane
- Film
"Political Dress" - Film
"Beats of Freedom - Zew wolności" - Film
Andrzej Wajda - Film
Roman Polański - Film
Jerzy Kosiński







