Film
Grzegorz Królikiewicz
Film
Reżyser i scenarzysta filmowy oraz pedagog. Urodził się w 1939 roku w Aleksandrowie Kujawskim.
W 1962 ukończył prawo na Uniwersytecie Łódzkim, a 1967 reżyserię w łódzkiej szkole filmowej. Dyplom otrzymał w 1970. Z telewizją współpracował od 1971. W latach 1976-78 kierował telewizyjną Redakcją Faktu. W latach 1981-83 był kierownikiem artystycznym Zespołu Filmowego "Aneks". Od 1981 jest pracownikiem naukowym w PWSFTviT w Łodzi. Wykładał także na Filmoznawstwie na Uniwersytecie Łódzkim, na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego oraz w Wyższej Szkole Dziennikarskiej im. M. Wańkowicza w Warszawie. Od 2003 do 2005 był dyrektorem Teatru Nowego w Łodzi.
Od 1969 roku realizował filmy dokumentalne i spektakle telewizyjnego teatru faktu. Jako twórca filmów fabularnych debiutował w 1972 głośnym filmem Na wylot. Jest autorem kilkudziesięciu filmów dokumentalnych i widowisk teatru telewizji oraz ośmiu filmów fabularnych. Jest także autorem wielu książek poświęconych teorii kina i analiz arcydzieł filmowych wydanych w serii "Złota Seria" [wydawca: Studio Filmowe "N"]. Realizuje przedstawienia teatralne.
Grzegorz Królikiewicz za swą twórczość filmową i telewizyjną otrzymał wiele nagród, w tym m.in. Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku, nagrody na festiwalach w Mannheim i Karlovych Varach. Kilkakrotnie otrzymał też "Złoty Ekran" tygodnika "Ekran": w 1972 roku za cykl edukacyjnych widowisk telewizyjnych Fakty mówią, kilka lat później za realizację spektaklu telewizyjnego Toporny, w 1976 za widowisko telewizyjne Trzeci Maja, w 1979 za widowiska Teatru Faktu. W 1998 otrzymał Nagrodę Honorową na Przeglądzie Filmowym "Prowincjonalia" w Słupcy k. Konina za całokształt twórczości filmowej.
Podobno w 1972 roku na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie po przyznaniu dokumentalnemu filmowi Grzegorza Królikiewicza Nie płacz (1972) Brązowego Lajkonika jeden z krytyków angielskich powiedział, że "kinematografia polska zyskała swego Bressona" (Elżbieta Smoleń-Wasilewska, "Film" 29/1972). Młody reżyser miał wówczas na swym koncie już chyba z 10 realizacji dokumentalnych, kilka telewizyjnych i był w trakcie pracy nad głośnym debiutem fabularnym Na wylot (1972). Debiutem, który miał potwierdzić trafność sądu nieznanego z nazwiska krytyka. Zbigniew Pitera w wydanym w 1978 roku Leksykonie reżyserów filmowych pisał o Robercie Bressonie, że "rygorystycznie doprowadza ekspresję filmową do ascezy, często rezygnując z tradycyjnej akcji i dialogu na rzecz obrazu", że "ukazuje przeżycia bohaterów poprzez drobiazgową obserwację twarzy, gestów i szczegółów otoczenia, zrywa z aktorstwem opartym na 'przeżywaniu', angażuje amatorów". "Potrafi być - nawet [J.S.] - na swój sposób apokaliptyczny, przekształcając epopeję w liturgię".
Wiele tych uwag można odnieść także do filmów Królikiewicza, niektóre charakteryzują niemal cały jego twórczy dorobek. Grzegorz Królikiewicz jest bowiem człowiekiem, który niemal od pierwszego filmu, a nawet chyba wcześniej, bo swój tekst teoretyczny "Przestrzeń filmowa poza kadrem" opublikował wprawdzie w 1972 ("Kino" 11/1972), ale napisał już w 1968, czyli na rok przed debiutem dokumentem Mężczyźni, ma jasno zarysowaną wizję tego, jak, o czym i po co ma robić filmy. I z podziwu godną konsekwencją stara się sprostać postawionym w młodości celom. Nawet kosztem krytyki, odrzucenia przez szerszą widownię, niezrozumienia specjalistów, a także niechętnej reakcji decydentów, co w PRL bywało trudne do zignorowania. Zresztą wspomniany film Nie płacz musiał odczekać kilka lat na półce. Wprowadzony do rozpowszechniania, czyli jak mawiano, "zwolniony" został dopiero w okresie tzw. Karnawału Solidarności, w 1981 roku. I tak wcześniej niż debiutancki Mężczyźni, który przeleżał na półkach do 1989, upadku tzw. państwa robotników i chłopów oraz inteligencji pracującej, czyli Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, której nie spodobała się wizja tego państwa przedstawiona w filmie.
Grzegorz Królikiewicz, autor 8 filmów fabularnych, kilkudziesięciu dokumentalnych, wielu widowisk i sztuk telewizyjnych i teatralnych, wreszcie cenionych publikacji - interpretacji arcydzieł sztuki filmowej, dziś widziany głównie jako twórca filmowy i telewizyjny, nie tylko nigdy nie zarzucił uprawiania dokumentu, ale był jednym z głośniejszych dokumentalistów pokolenia, które w 1971 na festiwalu krakowskim podniosło bunt wobec nie tylko stylu uprawianej przez starszych kolegów twórczości filmowej, ale też wobec rzeczywistości społecznej i politycznej PRL. Krzysztof Kieślowski, Tomasz Zygadło, Wojciech Wiszniewski, czy Paweł Kędzierski to sztandarowe postacie tego pokolenia. Jednym z tych, którzy wzbogacili ów bunt o aspekt estetyczny (obok Wiszniewskiego) był właśnie Królikiewicz.
W rozmowie zamieszczonej w tygodniku "Film" (32/1971, przeprowadził ski), pytany o motywy sprzeciwu wobec dotychczasowych wzorców i zasad obowiązujących w polskim filmie, mówił:
Proponował... myślenie:
Przed przystąpieniem do realizacji filmu Na wylot (wówczas jeszcze Sprawa Maliszów) Królikiewicz mówił:
Za tym rodzajem dialogu z widzem opowiada się konsekwentnie we wszystkich swoich filmach. Jak napisał w tym samym tekście: "przestrzeń filmowa służy częściej rozwijaniu akcji", a "powinna ona służyć pogłębianiu znaczeń". Proponuje więc widzowi swoisty tor przeszkód, składający się z niedopowiedzeń, fałszywych lub dziwnych ruchów kamery (Królikiewicz powiedział gdzieś o "swingu kamery"), towarzyszących temu dźwięków, scen prawie pozbawionych dialogu, niespodzianek, prowokacji, kadrów nieostrych, kadrów, w których na pierwszym planie widzimy nieważne, przypadkowe detale, zakrywające niemal to co dzieje się z bohaterami pokazywanymi gdzieś w dalekim tle. W innym artykule ("Przeciw tajemnicy dla ubogich", "Kino" 1/1979) powiedział, że film jest "dezintegracją i zarazem integracją wtórną". I porównał to do "dezintegracji pozytywnej w osobowości". Nawiązując tym samym do popularnej w latach 70. ub. wieku teorii dezintegracji pozytywnej autorstwa psychiatry Kazimierza Dąbrowskiego, namawia widza do aktywnego odbioru jego dzieł w przekonaniu, że jak napisał w innym numerze "Kina" z tego samego roku ("Kino" 5/1979) nie starzeje się tylko kino intelektualne, kino tworzące idee i włączające w ten proceder także widza.
W debiucie fabularnym Królikiewicza znajdziemy tematykę oraz typ bohatera, którym reżyser będzie wierny także w kolejnych filmach. To człowiek, który chce się przebić, mimo iż rzeczywistość społeczna lub jego predyspozycje osobiste, także kulturowe, nie dają mu takich możliwości, człowiek pragnący awansu lub będący ofiarą takiego awansu, człowiek, który musi podkreślić swą wartość i nawet swe istnienie. Jeśli nie może inaczej - zbrodnią. Prawdziwą, jak w przypadku małżeństwa Maliszów (Na wylot), czy wyimaginowaną (?), jak w opartym na powieści Andrzeja Bursy filmie z roku 1984 Zabicie ciotki. W rzeczywistości, która zdaniem reżysera, jest w stanie rozpadu, w skłębieniu sprzecznych wartości, w ruchu, w kryzysie przede wszystkim kulturowym i moralnym, bohater, który inaczej niż brechtowski - po manichejsku "hołduje" raczej złu niż dobru, musi przekroczyć swój wymiar, co nie znaczy, zważywszy na niesprzyjające okoliczności, że zacznie hołdować dobru, choć czasem te "okoliczności", jak w Na wylot, ale i Zabiciu ciotki czy Forcie 13, to głównie ograniczenia ludzkiej natury. ("To przecież film o nieutemperowanym głodzie metafizycznym" - powiedział reżyser w rozmowie ze Stanisławem Janickim, "Kino" 4/1973.) W tekście "W poszukiwaniu mitu" ("Film", 44/1972) dał przykład bohaterów kina amerykańskiego, kowboja, czyli pastucha, który w westernie "urósł do miary Rolanda, wspaniałego rycerza" i bohaterów kryminałów, ludzi "o czarnych duszach", których zbrodnia wynosi "w wymiar spraw ostatecznych". Chodzi bowiem o mit, parabolę, legendę. Jak w powieści Juliana Kawalca Tańczący jastrząb, która stała się kanwą jego realizacji telewizyjnej (Toporny, 1974) oraz filmu (Tańczący jastrząb, 1977).
Podobnie w drugim filmie fabularnym Wieczne pretensje (1974).
Konsekwencja autorska, choć godna podziwu, nie przez wszystkich została jednak zrozumiana i doceniona. Kilka kolejnych filmów (szczególnie Klejnot wolnego sumienia i Fort 13, ale także - bywało - Tańczący jastrząb) odbierano jako manieryczne, nużące, wtórne wobec pierwszych filmów, szczególnie wobec Na wylot, i wręcz nieczytelne.
Dopiero zrealizowany w 1993 Przypadek Pekosińskiego ponownie przypomniał, że Grzegorz Królikiewicz jest w najwyższej formie i potrafi wyciągnąć wnioski realizacyjne ze swych założeń teoretycznych. Ta psychodrama, jak ją nie bez racji nazywał także sam reżyser, miała bowiem swój początek w bardzo odległej przeszłości. Mówił o tym Franciszek Trzeciak, odtwórca głównej roli w debiucie Na wylot. Otóż w kluczowej dla tego filmu scenie sądowej, on - jako Malisz odpowiadał na pytania nie niewidocznego w filmie sędziego czy prokuratora, ale reżysera. Odpowiedzi tych nikt wcześniej nie napisał, były całkowicie improwizowane, a pytania reżysera zostały podczas montażu wycięte (rozmowa Bożeny Janickiej, "Film" 42/1972).
Podobne efekty jak w fabułach osiąga reżyser w filmach dokumentalnych. Przywołajmy tytułem przykładu choćby głośny dokument poświecony procesowi, jaki po latach wytoczyli uczestnicy niezależnego ruchu harcerskiego, kiedyś kilkunastoletni chłopcy, swym katom z UB (Po całym ciele, 1999). Forma tego filmu, w którym mamy trzy strony, bo jest tam także pani sędzia prowadząca sprawę, niesie oprócz oczywistych znaczeń (kaci nie poczuwają się do winy, sędzia jest obojętna na przeżycia ofiar), także głębszą prawdę: pokazywani w zbliżeniach starzy ludzie, ich odruchy, skrupulatnie rejestrowane reakcje zarówno pokrzywdzonych, jak i oskarżonych, mówią także o starości, przemijaniu i stąd przede wszystkim wynikającej niemożliwości rozliczenia zbrodni. Albo jeden z głośnych filmów z ostatnich lat (A potem nazwali go bandytą, 2002), poświęcony postaci partyzanta, bandyty(?), ubowca, bohatera, Józefa Karasia - Ognia, postaci kontrowersyjnej do dziś, przez jednych kochanej, przez innych znienawidzonej. W filmie tym mówią nie tylko ludzie, ale i ekspresyjne, płynące z szaloną szybkością obłoki, mówią ludzie (śpiewając ballady o bohaterze), ale mówią też góry (niosące te ballady w świat) i jest to równorzędny sposób relacji.
A swoistym majstersztykiem takiego wielogłosowego dialogu są cztery dokumenty poświęcone kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy (Człowiek ze studni, Nowy początek, Wolna elekcja, Słuchaj narodu, 1991), gdzie dialog rozgrywa się nie w każdym z osobna, ale między filmami (zwróciła na to uwagę Anna Madej, "Kino" 12/1992).
Grzegorz Królikiewicz jest także twórcą widowisk telewizyjnych i spektakli teatru telewizji. Na pierwszy rzut oka wydają się odległe od filmów (poza Klejnotem wolnego sumienia z 1981). Począwszy od formy. Podczas gdy w filmach, jest ona oszczędna, prawdziwie "detaliczna", to widowiska telewizyjne - jak pisał Krzysztof Kreutzinger ("Film" 28/1980) - cechuje rozmach i przepych. Autor nie ogranicza się, posługuje się wieloma dostępnymi środkami i technikami, fabułą, dokumentem, archiwaliami, animacją (warto wspomnieć, że animację zastosował także w jednym ze swych filmów fabularnych Zabicie ciotki). Większość realizacji telewizyjnych poświecił Królikiewicz historii światowej i historii Polski. Jednak w przeciwieństwie do filmów fabularnych, gdzie rejestrował, odwzorowywał a nawet wywoływał rozpad, chaos otaczającej rzeczywistości, kultury, tu mamy do czynienia z procesem o wektorze skierowanym w przeciwną stronę. Tomasz Jopkiewicz napisał ("Kino" 7-8/2006), że "artysta tak mocno angażuje się w sprawy publiczne, ponieważ przeraża go to, co sądzi na temat natury ludzkiej" [manicheizm - J.S.]. Sam Królikiewicz powiedział kiedyś, że ożywia przeszłość, by scalić naród, dać mu zakorzenienie w historii i kulturze. I to nawet za cenę reinterpretacji, dopisywania znaczeń, w imię, tak tak!, sienkiewiczowskiego "pokrzepienia serc" ("Kino" 6/1978).
Po obejrzeniu Na całym ciele Tomasz Jopkiewicz nazwał kino Królikiewicza, kinem "bez znieczulenia" ("Kino" 7-8/2006).
Filmografia
Etiudy szkolne:
Autor: Jan Strękowski, grudzień 2006; aktualizacja filmografii: grudzień 2008.
W 1962 ukończył prawo na Uniwersytecie Łódzkim, a 1967 reżyserię w łódzkiej szkole filmowej. Dyplom otrzymał w 1970. Z telewizją współpracował od 1971. W latach 1976-78 kierował telewizyjną Redakcją Faktu. W latach 1981-83 był kierownikiem artystycznym Zespołu Filmowego "Aneks". Od 1981 jest pracownikiem naukowym w PWSFTviT w Łodzi. Wykładał także na Filmoznawstwie na Uniwersytecie Łódzkim, na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego oraz w Wyższej Szkole Dziennikarskiej im. M. Wańkowicza w Warszawie. Od 2003 do 2005 był dyrektorem Teatru Nowego w Łodzi.
Od 1969 roku realizował filmy dokumentalne i spektakle telewizyjnego teatru faktu. Jako twórca filmów fabularnych debiutował w 1972 głośnym filmem Na wylot. Jest autorem kilkudziesięciu filmów dokumentalnych i widowisk teatru telewizji oraz ośmiu filmów fabularnych. Jest także autorem wielu książek poświęconych teorii kina i analiz arcydzieł filmowych wydanych w serii "Złota Seria" [wydawca: Studio Filmowe "N"]. Realizuje przedstawienia teatralne.
Grzegorz Królikiewicz za swą twórczość filmową i telewizyjną otrzymał wiele nagród, w tym m.in. Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku, nagrody na festiwalach w Mannheim i Karlovych Varach. Kilkakrotnie otrzymał też "Złoty Ekran" tygodnika "Ekran": w 1972 roku za cykl edukacyjnych widowisk telewizyjnych Fakty mówią, kilka lat później za realizację spektaklu telewizyjnego Toporny, w 1976 za widowisko telewizyjne Trzeci Maja, w 1979 za widowiska Teatru Faktu. W 1998 otrzymał Nagrodę Honorową na Przeglądzie Filmowym "Prowincjonalia" w Słupcy k. Konina za całokształt twórczości filmowej.
Podobno w 1972 roku na Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie po przyznaniu dokumentalnemu filmowi Grzegorza Królikiewicza Nie płacz (1972) Brązowego Lajkonika jeden z krytyków angielskich powiedział, że "kinematografia polska zyskała swego Bressona" (Elżbieta Smoleń-Wasilewska, "Film" 29/1972). Młody reżyser miał wówczas na swym koncie już chyba z 10 realizacji dokumentalnych, kilka telewizyjnych i był w trakcie pracy nad głośnym debiutem fabularnym Na wylot (1972). Debiutem, który miał potwierdzić trafność sądu nieznanego z nazwiska krytyka. Zbigniew Pitera w wydanym w 1978 roku Leksykonie reżyserów filmowych pisał o Robercie Bressonie, że "rygorystycznie doprowadza ekspresję filmową do ascezy, często rezygnując z tradycyjnej akcji i dialogu na rzecz obrazu", że "ukazuje przeżycia bohaterów poprzez drobiazgową obserwację twarzy, gestów i szczegółów otoczenia, zrywa z aktorstwem opartym na 'przeżywaniu', angażuje amatorów". "Potrafi być - nawet [J.S.] - na swój sposób apokaliptyczny, przekształcając epopeję w liturgię".
Wiele tych uwag można odnieść także do filmów Królikiewicza, niektóre charakteryzują niemal cały jego twórczy dorobek. Grzegorz Królikiewicz jest bowiem człowiekiem, który niemal od pierwszego filmu, a nawet chyba wcześniej, bo swój tekst teoretyczny "Przestrzeń filmowa poza kadrem" opublikował wprawdzie w 1972 ("Kino" 11/1972), ale napisał już w 1968, czyli na rok przed debiutem dokumentem Mężczyźni, ma jasno zarysowaną wizję tego, jak, o czym i po co ma robić filmy. I z podziwu godną konsekwencją stara się sprostać postawionym w młodości celom. Nawet kosztem krytyki, odrzucenia przez szerszą widownię, niezrozumienia specjalistów, a także niechętnej reakcji decydentów, co w PRL bywało trudne do zignorowania. Zresztą wspomniany film Nie płacz musiał odczekać kilka lat na półce. Wprowadzony do rozpowszechniania, czyli jak mawiano, "zwolniony" został dopiero w okresie tzw. Karnawału Solidarności, w 1981 roku. I tak wcześniej niż debiutancki Mężczyźni, który przeleżał na półkach do 1989, upadku tzw. państwa robotników i chłopów oraz inteligencji pracującej, czyli Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, której nie spodobała się wizja tego państwa przedstawiona w filmie.
Grzegorz Królikiewicz, autor 8 filmów fabularnych, kilkudziesięciu dokumentalnych, wielu widowisk i sztuk telewizyjnych i teatralnych, wreszcie cenionych publikacji - interpretacji arcydzieł sztuki filmowej, dziś widziany głównie jako twórca filmowy i telewizyjny, nie tylko nigdy nie zarzucił uprawiania dokumentu, ale był jednym z głośniejszych dokumentalistów pokolenia, które w 1971 na festiwalu krakowskim podniosło bunt wobec nie tylko stylu uprawianej przez starszych kolegów twórczości filmowej, ale też wobec rzeczywistości społecznej i politycznej PRL. Krzysztof Kieślowski, Tomasz Zygadło, Wojciech Wiszniewski, czy Paweł Kędzierski to sztandarowe postacie tego pokolenia. Jednym z tych, którzy wzbogacili ów bunt o aspekt estetyczny (obok Wiszniewskiego) był właśnie Królikiewicz.
W rozmowie zamieszczonej w tygodniku "Film" (32/1971, przeprowadził ski), pytany o motywy sprzeciwu wobec dotychczasowych wzorców i zasad obowiązujących w polskim filmie, mówił:
"Nie są to motywy polityczne czy społeczne. Irytuje mnie po prostu pewien typ kultury znajdujący odbicie w polskich filmach. Jest to kultura z pretensjami do małej stabilizacji, lansująca wizję życia przeciętnego."Nazywał to "sztuką socjologiczną", skrajnie werystyczną, gdy konkluzje filmów ocierają się o truizmy (w innych momentach mówił o "małym realizmie", popadaniu w stereotypy i schematyzmie). Widział też drugi biegun tej postawy, określił go mianem "kultu dziwactw", gdzie nie mówi się o przeciętności, tylko o marginesie społecznym, ale używając tego samego języka filmowego.
Proponował... myślenie:
"Mówi się, że sztuka powinna ukazywać prawdę o człowieku. Może więc należałoby po prostu dbać o to, by była to prawda oparta na jakichś przemyśleniach. Współczesna nauka - antropologia, etnografia, nauka o kulturze - ma w tej dziedzinie niemałe osiągnięcia: Mówi o strukturach, które określają postępowanie człowieka, jego działalność, sposób odczuwania, myślenia itp."I proponował filmowcom podjęcie próby dotarcia do tych struktur, dając przykłady kilku swoich realizacji dokumentalnych, jak Szef ("Wydaje mi się, że udało nam się pokazać w tym filmie jakąś prawidłowość psychicznych reakcji."), Pamiętamy Lenina ("spróbowałem przedstawić pewne obiektywne prawa rządzące nauczaniem czy szerzej - przekazywaniem informacji"), czy List mordercy ("To próba charakterystyki zbrodniarza wojennego - w oparciu o wypowiedzi jego ofiar.").
Przed przystąpieniem do realizacji filmu Na wylot (wówczas jeszcze Sprawa Maliszów) Królikiewicz mówił:
"Chciałbym wypróbować pewien sposób inscenizacji, wykorzystujący dla celów narracyjnych przestrzeń poza kadrem." ("Film" 45/1971)Nawiązywał w tym zdaniu do swego artykułu "Przestrzeń filmowa poza kadrem", w którym, jak zauważają krytycy, znajdziemy wszystkie lub większość stosowanych w filmach tego reżysera rozwiązań formalnych. Przede wszystkim wynikających z koncepcji inscenizacji. Jedną nazywa apodyktyczną (prowadzi ona - jak pisze - do oczywistości, małej stabilizacji, małego realizmu, braku tajemnicy i braku miejsca na myślenie), drugą - demokratyczną, która "stosuje relatywizm akcentów, nie dopowiada, każe domyślać się ", pozostawiając "widzowi pole do domysłów". (Grzegorz Królikiewicz, "Kino" 11/1972)
Za tym rodzajem dialogu z widzem opowiada się konsekwentnie we wszystkich swoich filmach. Jak napisał w tym samym tekście: "przestrzeń filmowa służy częściej rozwijaniu akcji", a "powinna ona służyć pogłębianiu znaczeń". Proponuje więc widzowi swoisty tor przeszkód, składający się z niedopowiedzeń, fałszywych lub dziwnych ruchów kamery (Królikiewicz powiedział gdzieś o "swingu kamery"), towarzyszących temu dźwięków, scen prawie pozbawionych dialogu, niespodzianek, prowokacji, kadrów nieostrych, kadrów, w których na pierwszym planie widzimy nieważne, przypadkowe detale, zakrywające niemal to co dzieje się z bohaterami pokazywanymi gdzieś w dalekim tle. W innym artykule ("Przeciw tajemnicy dla ubogich", "Kino" 1/1979) powiedział, że film jest "dezintegracją i zarazem integracją wtórną". I porównał to do "dezintegracji pozytywnej w osobowości". Nawiązując tym samym do popularnej w latach 70. ub. wieku teorii dezintegracji pozytywnej autorstwa psychiatry Kazimierza Dąbrowskiego, namawia widza do aktywnego odbioru jego dzieł w przekonaniu, że jak napisał w innym numerze "Kina" z tego samego roku ("Kino" 5/1979) nie starzeje się tylko kino intelektualne, kino tworzące idee i włączające w ten proceder także widza.
W debiucie fabularnym Królikiewicza znajdziemy tematykę oraz typ bohatera, którym reżyser będzie wierny także w kolejnych filmach. To człowiek, który chce się przebić, mimo iż rzeczywistość społeczna lub jego predyspozycje osobiste, także kulturowe, nie dają mu takich możliwości, człowiek pragnący awansu lub będący ofiarą takiego awansu, człowiek, który musi podkreślić swą wartość i nawet swe istnienie. Jeśli nie może inaczej - zbrodnią. Prawdziwą, jak w przypadku małżeństwa Maliszów (Na wylot), czy wyimaginowaną (?), jak w opartym na powieści Andrzeja Bursy filmie z roku 1984 Zabicie ciotki. W rzeczywistości, która zdaniem reżysera, jest w stanie rozpadu, w skłębieniu sprzecznych wartości, w ruchu, w kryzysie przede wszystkim kulturowym i moralnym, bohater, który inaczej niż brechtowski - po manichejsku "hołduje" raczej złu niż dobru, musi przekroczyć swój wymiar, co nie znaczy, zważywszy na niesprzyjające okoliczności, że zacznie hołdować dobru, choć czasem te "okoliczności", jak w Na wylot, ale i Zabiciu ciotki czy Forcie 13, to głównie ograniczenia ludzkiej natury. ("To przecież film o nieutemperowanym głodzie metafizycznym" - powiedział reżyser w rozmowie ze Stanisławem Janickim, "Kino" 4/1973.) W tekście "W poszukiwaniu mitu" ("Film", 44/1972) dał przykład bohaterów kina amerykańskiego, kowboja, czyli pastucha, który w westernie "urósł do miary Rolanda, wspaniałego rycerza" i bohaterów kryminałów, ludzi "o czarnych duszach", których zbrodnia wynosi "w wymiar spraw ostatecznych". Chodzi bowiem o mit, parabolę, legendę. Jak w powieści Juliana Kawalca Tańczący jastrząb, która stała się kanwą jego realizacji telewizyjnej (Toporny, 1974) oraz filmu (Tańczący jastrząb, 1977).
Podobnie w drugim filmie fabularnym Wieczne pretensje (1974).
"Cała problematyka 'Wiecznych pretensji' sprowadza się do poszukiwania w zwykłej szarej biografii uniwersalnych motywów ludzkiej egzystencji" - powiedział Grzegorz Królikiewicz w rozmowie z Andrzejem Markowskim ("Kino" 7/1975). "W gruncie rzeczy można streścić moją ideę w następującym zdaniu: jest nią poszukiwanie zasady odpowiedzialności nie w instytucjach, które wymierzają karę lub przyznają nagrodę, ale w sobie; a więc szukanie autonomii albo zniewolenia w ramach wyznaczonych przez nas samych".I tak jak o debiucie, mówił, że film ten jest historią "utraty i poszukiwania godności osobistej". Tyle, że w rzeczywistości "pałubiastej", parcianej i niewydarzonej, "żadnej", rzeczywistości PRL, czego z powodu cenzury nie mógł powiedzieć, przez tak samo nijakie, niewydarzone i przaśne postacie, które Polska Ludowa wydobyła na powierzchnię z kulturowego, społecznego czy politycznego niebytu.
Konsekwencja autorska, choć godna podziwu, nie przez wszystkich została jednak zrozumiana i doceniona. Kilka kolejnych filmów (szczególnie Klejnot wolnego sumienia i Fort 13, ale także - bywało - Tańczący jastrząb) odbierano jako manieryczne, nużące, wtórne wobec pierwszych filmów, szczególnie wobec Na wylot, i wręcz nieczytelne.
Dopiero zrealizowany w 1993 Przypadek Pekosińskiego ponownie przypomniał, że Grzegorz Królikiewicz jest w najwyższej formie i potrafi wyciągnąć wnioski realizacyjne ze swych założeń teoretycznych. Ta psychodrama, jak ją nie bez racji nazywał także sam reżyser, miała bowiem swój początek w bardzo odległej przeszłości. Mówił o tym Franciszek Trzeciak, odtwórca głównej roli w debiucie Na wylot. Otóż w kluczowej dla tego filmu scenie sądowej, on - jako Malisz odpowiadał na pytania nie niewidocznego w filmie sędziego czy prokuratora, ale reżysera. Odpowiedzi tych nikt wcześniej nie napisał, były całkowicie improwizowane, a pytania reżysera zostały podczas montażu wycięte (rozmowa Bożeny Janickiej, "Film" 42/1972).
"Droga twórcza Królikiewicza mimo pewnych wahań i wątpliwości, jest konsekwentna. Wbrew pozorom między filmem 'Na wylot' a 'Wiecznymi pretensjami' i 'Tańczącym jastrzębiem' nie ma istotnych różnic w doborze środków wyrazu. Łączy je jednolita płaszczyzna stylistyczna" - napisał Janusz Skwara ("Kino" 1/1978). "Dokonując ciągłych zmian w pracy kamery, odrzucając klasyczną dramaturgię i realistyczny zapis dźwiękowy Królikiewicz dąży nieustannie do tego, aby poprzez obraz i 'przestrzeń poza kadrem' dotrzeć do najbardziej skomplikowanych stanów wewnętrznych swych bohaterów."Także bohater Przypadku Pekosińskiego, człowiek - nikt, bez nazwiska, nie znający rodziców, miejsca i roku urodzenia, tak jak inni bohaterowie Królikiewicza walczy o swą godność, tyle że tym razem, inaczej niż w poprzednich filmach, jest bliski sukcesu.
Podobne efekty jak w fabułach osiąga reżyser w filmach dokumentalnych. Przywołajmy tytułem przykładu choćby głośny dokument poświecony procesowi, jaki po latach wytoczyli uczestnicy niezależnego ruchu harcerskiego, kiedyś kilkunastoletni chłopcy, swym katom z UB (Po całym ciele, 1999). Forma tego filmu, w którym mamy trzy strony, bo jest tam także pani sędzia prowadząca sprawę, niesie oprócz oczywistych znaczeń (kaci nie poczuwają się do winy, sędzia jest obojętna na przeżycia ofiar), także głębszą prawdę: pokazywani w zbliżeniach starzy ludzie, ich odruchy, skrupulatnie rejestrowane reakcje zarówno pokrzywdzonych, jak i oskarżonych, mówią także o starości, przemijaniu i stąd przede wszystkim wynikającej niemożliwości rozliczenia zbrodni. Albo jeden z głośnych filmów z ostatnich lat (A potem nazwali go bandytą, 2002), poświęcony postaci partyzanta, bandyty(?), ubowca, bohatera, Józefa Karasia - Ognia, postaci kontrowersyjnej do dziś, przez jednych kochanej, przez innych znienawidzonej. W filmie tym mówią nie tylko ludzie, ale i ekspresyjne, płynące z szaloną szybkością obłoki, mówią ludzie (śpiewając ballady o bohaterze), ale mówią też góry (niosące te ballady w świat) i jest to równorzędny sposób relacji.
A swoistym majstersztykiem takiego wielogłosowego dialogu są cztery dokumenty poświęcone kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy (Człowiek ze studni, Nowy początek, Wolna elekcja, Słuchaj narodu, 1991), gdzie dialog rozgrywa się nie w każdym z osobna, ale między filmami (zwróciła na to uwagę Anna Madej, "Kino" 12/1992).
Grzegorz Królikiewicz jest także twórcą widowisk telewizyjnych i spektakli teatru telewizji. Na pierwszy rzut oka wydają się odległe od filmów (poza Klejnotem wolnego sumienia z 1981). Począwszy od formy. Podczas gdy w filmach, jest ona oszczędna, prawdziwie "detaliczna", to widowiska telewizyjne - jak pisał Krzysztof Kreutzinger ("Film" 28/1980) - cechuje rozmach i przepych. Autor nie ogranicza się, posługuje się wieloma dostępnymi środkami i technikami, fabułą, dokumentem, archiwaliami, animacją (warto wspomnieć, że animację zastosował także w jednym ze swych filmów fabularnych Zabicie ciotki). Większość realizacji telewizyjnych poświecił Królikiewicz historii światowej i historii Polski. Jednak w przeciwieństwie do filmów fabularnych, gdzie rejestrował, odwzorowywał a nawet wywoływał rozpad, chaos otaczającej rzeczywistości, kultury, tu mamy do czynienia z procesem o wektorze skierowanym w przeciwną stronę. Tomasz Jopkiewicz napisał ("Kino" 7-8/2006), że "artysta tak mocno angażuje się w sprawy publiczne, ponieważ przeraża go to, co sądzi na temat natury ludzkiej" [manicheizm - J.S.]. Sam Królikiewicz powiedział kiedyś, że ożywia przeszłość, by scalić naród, dać mu zakorzenienie w historii i kulturze. I to nawet za cenę reinterpretacji, dopisywania znaczeń, w imię, tak tak!, sienkiewiczowskiego "pokrzepienia serc" ("Kino" 6/1978).
"Jest duchem niespokojnym i niepokojącym polskiego kina, artystą samotnie błądzącym w poszukiwaniu tej jednej, jedynej 'prawdziwej' ścieżki zarówno dla duszy jak i dla sztuki" - napisała o nim Maria Kornatowska ("Film", 41/1986).Po premierze Przypadku Pekosińskiego Andrzej Wajda skierował list do Tadeusza Lubelskiego, redaktora miesięcznika "Kino". Pisał w nim:
"Po wczorajszym filmie poszukiwałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego Królikiewicz nie jest Greenewayem, choć jego wyobraźnia jest nie mniej bogata, a wiara w film tworzony przez obraz chyba jeszcze silniejsza?" I odpowiadał: "Odpowiedź brzmi: ponieważ Grzegorz wierzy w rzeczywistość społeczną, polityczną, w rzeczywiste istnienie świata natury, podczas kiedy Anglik widzi tylko kulturę, cytaty (...)."Ludzie tymczasem, pisze Wajda, "chcą nie filmu, lecz kina". Chcą iluzji, a tę zapewnia odniesienie do znanych, przeczytanych bądź obejrzanych wcześniej, dzieł. Takie filmy izolują widza od brzydkiego świata, zapewniając mu - to już moja interpretacja listu reżysera - święty spokój. Takiego spokoju widz nie może otrzymać od Królikiewicza.
"Królikiewicz domaga się udziału widza w tym, co ogląda, żąda odpowiedzi, tymczasem widz dzisiaj ogania się od tego jak od natrętnej muchy.""Wobec twórczych propozycji Grzegorza Królikiewicza trudno jest zachować obojętność" - napisał Seweryn Kuśmierczyk ("Kwartalnik Filmowy" 29-30/2000).
Po obejrzeniu Na całym ciele Tomasz Jopkiewicz nazwał kino Królikiewicza, kinem "bez znieczulenia" ("Kino" 7-8/2006).
Filmografia
Etiudy szkolne:
- 1965 - Akt, etiuda dokumentalna.
- 1965 - Kąpiel (Nagrody: 1966 - Łódź, Festiwal Etiud Studenckich, pierwsza nagroda).
- 1965 - Wyjście, etiuda fabularna.
- 1966 - Każdemu to, czego mu wcale nie trzeba, etiuda fabularna. (Nagrody: 1967 - Łódź, FES [Festiwal Etiud Studenckich], nagroda)
- 1969 - Mężczyźni. Służba w Ludowym Wojsku Polskim, od poboru do przysięgi. Kontrast między radosnym komentarzem i zniechęcającą rzeczywistością nie tyle wojska, ile PRL. Film przeleżał na półkach do 1989 roku. (Nagrody: 1989 - Koszalin, Młodzieżowe Spotkania Filmowe "Młodzi i Film", wyróżnienie w kategorii filmu krótkiego - za debiut reżyserski)
- 1969 - Sprawa Lorda Jima. Reportaż z finału Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego Młodych Prawników w Łodzi.
- 1969 - Wierność. Opowieść o bitwie pod Wizną stoczonej przez kpt. Władysława Raginisa we wrześniu 1939.
- 1970 - Pamiętamy Lenina. Opowieść wiejskiego nauczyciela, niegdyś sekretarza Lenina. Analiza tworzenia propagandowego wizerunku.
- 1970 - Szef. Ironiczny portret szefa kompanii w przeddzień przysięgi.
- 1971 - Piosenka.
- 1971 - Bracia (scenariusz: Zdzisław Socha). Portret gimnastyków braci Kubiców.
- 1971 - List mordercy. Historia listu anonimowego autora - Niemca z RFN, ujawniającego zbrodnie wojenne. Film prezentowany w TV w cyklu Fakty mówią.
- 1972 - Nie płacz. Pożegnanie odchodzących do wojska kolegów. Opowieść o końcu wolności. Rozpowszechniany od 1981. (Nagrody: 1972 - Kraków, 12. Ogólnopolski Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Brązowy Lajkonik)
- 1977 - Esej o ciałach i duszach.
- 1982 - Pergamin Konfederacji Warszawskiej 1573. Film historyczny dotyczący losów dokumentu Konfederacji Warszawskiej 1573 roku. (Nagrody: 1988 - Kraków, 18. OFFK, nagroda za twórcze poszukiwania w zakresie języka filmowego wraz z filmem Prekursor; Łódź, FFS-P, nagroda specjalna)
- 1987 - Człowiek środka. Film poświecony historykowi kina, rektorowi łódzkiej szkoły filmowej Jerzemu Toeplitzowi.
- 1988 - Licz. Żart filmowy. Pałac Kultury migający światłami jak rakieta kosmiczna.
- 1988 - Prekursor. Film poświęcony prof. Marianowi Mazurowi, światowej sławy cybernetykowi, choć w Polsce niedocenionemu. (Nagrody: 1988 - Kraków, 28. OFFK, nagroda za twórcze poszukiwania w zakresie języka filmowego - wraz z filmem Pergamin Konfederacji Warszawskiej; Łódź, 10. FFS-P, Nagroda Muzeum Kinematografii i Nagroda Specjalna; 1989 - Nagroda Szefa Kinematografii za twórczość filmową w dziedzinie filmu dokumentalnego za 1988)
- 1988 - Rapsod. Symboliczny pogrzeb partyzanta, którego do tej pory nie wolno było wspominać. (Nagrody: 1989 - Warszawa, 2. Ogólnopolski Przegląd Filmów o Miesiącach Pamięci Narodowej, Nagroda Specjalna)
- 1988 - Wiesz jak jest. Bohaterem filmu jest krytyk filmowy, teoretyk i historyk filmu, rektor łódzkiej szkoły filmowej Bolesław W. Lewicki.
- 1989 - Idź (także opracowanie muzyki i montaż). Film opowiada o podejmowanej corocznie wyprawie górala z koniem w góry. Koń zostaje tam zabity na pokarm na niedźwiedzia. Dedykowany trzem operatorom - przyjaciołom reżysera: Zbigniewowi Kaliniewiczowi, Stanisławowi Latałło i Stanisławowi Jaworskiemu, którzy zginęli w górach. (Nagrody: 1989 - Kraków, 29. OFFK, Brązowy Lajkonik; Kraków, Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych, Nagroda Fundacji Kultury Polskiej; Trento, MFF, nagroda za reżyserię)
- 1989 - Tańcz. Żartobliwe migawki z dwu nakładających się obchodów 1-majowych w 1988 - oficjalnego i niezależnego - do dwu interpretacji "Krakowiaka", wykonanego przez kapelę ludową i chór Aleksandrowa.
- 1990 - Niezależny.
- 1991 - Człowiek ze studni. Kampania prezydencka Lecha Wałęsy - pierwsza w wolnej już Polsce. (Nagrody: 1991 - Montecatini, MFF, nagroda)
- 1991 - Nowy początek. Kampania prezydencka Lecha Wałęsy.
- 1991 - Wolna elekcja. Film pełnometrażowy. Kampania prezydencka Lecha Wałęsy.
- 1991 - Słuchaj narodu. Film pełnometrażowy. Kampania prezydencka Lecha Wałęsy.
- 1992 - Nasz rozłam.
- 1992 - Scytowie. Film o Rosji. Pretekstem jest poemat rosyjskiego poety Aleksandra Błoka Scytowie. (Nagrody: 1992 - Chicago, MFF, Certificate of Merit Award; Nyon, MFFD, nagroda; Troyes, MFF, nagroda za film dokumentalny)
- 1993 - Janusz Nasfeter - portret artysty z czasów starości. Film poświęcony postaci reżysera filmowego Janusza Nasfetera. Powrót do jego głośnego filmu zrealizowanego w 1970 roku Abel twój brat. Rozmowa Nasfetera z realizatorem nt. twórczości i dramatycznych losów bohatera.
- 1996 - Bardziej niż siebie samego. Film poświęcony postaci 86-letniego księdza Tadeusza Pecolta, niegdyś katechety Grzegorza Królikiewicza, człowieka, który stanowił jego wzór życiowy. Opowieść osobista reżysera.
- 1996 - Piękne lata niewoli. Kolejny biograficzny film o wybitnym reżyserze filmowym Januszu Nasfeterze.
- 1998 - Michel Montaigne - Francuski myśliciel renesansowy i jego próby. Filmowy portret filozofa Michela de Montaigne.
- 1998 - Próby do prób.
- 1998 - ...Jak najmniej światła. Portret twórcy słynnej w całym świecie Sceny Plastycznej KUL, Leszka Mądzika. Pretekstem do realizacji filmu były próby do premiery spektaklu Kir. Zapis aktu twórczego.
- 1998 - Teatr sytuacji ostatecznej. Portret Sceny Plastycznej KUL.
- 1999 - Po całym ciele. Zapis rozpraw przeciwko funkcjonariuszom UB, którzy po latach stanęli przed sądem za prześladowania uczestników tajnego ruchu harcerskiego. Ofiary i kaci. Nie poczuwający się do winy funkcjonariusze UB i ci, którzy za działalność w tajnych organizacjach uczniowskich trafili w ich ręce. (Nagrody: 1999 - Kraków, OFFK, Brązowy Lajkonik)
- 2000 - Pierwsza, druga i ta trzecia workuta. Opowieść o Eryku Barczu, partyzancie, więźniu Workuty (przez 20 lat), potem repatriancie do Polski, jego zawikłane i dramatyczne losy w kraju. 70 lat życia człowieka zmagającego się ciągle z przeciwnościami losu, ale ogarniętego pasją budowy lepszego życia.
- 2001 - Niewinne kamery (także montaż). Wywiady z operatorami pracującymi dla programów informacyjnych peerelowskiej telewizji lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ub. wieku. Obraz tworzenia propagandowego, nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością, za to zgodnego z życzeniami propagandystów obrazu PRL oraz stosunku ludzi, którzy byli używani, także wbrew sobie, do budowania elementów tego fałszywego wizerunku.
- 2002 - A potem nazwali go bandytą. Poświęcony kontrowersyjnej postaci partyzanta walczącego z instalującymi się w Polsce komunistami, Józefa Kurasia - Ognia. Był góralem, walczył z Niemcami jako żołnierz AK, po wojnie przez pewien czas był funkcjonariuszem UB, potem stał się postrachem władzy ludowej. Film pokazuje konflikt pamięci mieszkańców Podhala: jedni nienawidzą tej postaci, inni uważają go za bohatera. Film zajął 4. miejsce w rankingu "Rzeczpospolitej" na najchętniej oglądane filmy dokumentalne w 2003 roku w Polsce ("Rzeczpospolita" z 6.03.2004).
- 2007 - Bardzo krótki strajk (także scenariusz). Strajk studencki po ogłoszeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku na Uniwersytecie Łódzkim zorganizowany przez członków Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Film składa się z wypowiedzi bohaterów i świadków, archiwaliów i scen inscenizowanych oraz psychodramy odtwarzającej strajk i atak ZOMO na zajmowane przez strajkujących studentów budynki.
- 1972 - Na wylot (scenariusz i reżyseria). Historia morderców trojga starych i bezbronnych ludzi, małżeństwa Maliszów. Spowiedź ich życia - zeznania przed sądem przekształcają się z historii zbrodni, do której doprowadziła ich nędza i poniżenie, a także ambicje, w historię miłosną. Oboje walczą o życie, ale nie dla siebie tylko dla partnera i tym samym uznawani za potworów zdają się ratować swą ludzką godność. Stają się ludźmi niepospolitymi. Film porównywano do Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego. (Nagrody:1973 - Mannheim, Międzynarodowe Targi Filmowe, nagroda FIPRESCI, Nagroda Josefa von Sternberga i jury ewangelickiego; Świebodzin, Samowar, Nagroda Entuzjastów Kina DKF w Świebodzinie, Złota Kamera pisma "Film" za debiut reżyserski; Łagów, 5. Lubuskie Lato Filmowe, Don Kichot, nagroda Polskiej Federacji DKF; 1978 - Łagów, 10. LLF, Złote Grono wraz z Feliksem Falkiem i Krzysztofem Kieślowskim)
- 1974 - Wieczne pretensje (scenariusz, reżyseria i montaż). Dwaj zwyczajni bohaterowie (człowiek znikąd i jego szef, mający zaplecze kulturowe) w zderzeniu z codziennością społeczną PRL. Impresja na temat postaw moralnych i braku wartości w świecie. Tytułowe pretensje wynikają przede wszystkim z ograniczeń bohatera. (Nagrody: 1975 - Gdańsk, 2. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, nagroda dziennikarzy)
- 1977 - Tańczący jastrząb (reżyseria i scenariusz wg powieści Juliana Kawalca o tym samym tytule). Próba syntezy przemian społeczno-kulturowych w PRL pokazana poprzez losy chłopskiego syna, Michała Topornego, który dzięki uporowi i sile woli pokonuje bariery społeczne i pokoleniowe, przypłacając ten sukces szczęściem własnym i najbliższych. Zdobywając wykształcenie, wchodząc po kolejnych szczeblach kariery odrywa się od swego środowiska, porzuca żonę, traci kolejną, wreszcie ginie tragicznie, odrzucony przez mieszkańców wsi, w której się urodził. Symboliczny koniec - spalenie przez synów starej chałupy, w której urodził się ojciec, przypieczętowuje jego los. Reżyser wykorzystał też autentyczne pamiętniki "Drogi awansu", zredagowane przez Franciszka Jakubczaka pod kierunkiem Józefa Chałasińskiego. Zdjęcia do filmu zrealizował laureat Oscara, Zbigniew Rybczyński. (Nagrody: 1977 - Gdańsk, 4. FPFF, Nagroda główna za reżyserię - Srebrne Lwy; 1978 - San Remo, MFF Autorskiego, nagroda specjalna za znaczące powiązanie obrazu i dźwięku)
- 1981 - Klejnot wolnego sumienia (scenariusz z Mirosławem Korolko, na podstawie młodzieńczego poematu Juliusza Słowackiego Jan Bielecki). Konflikt rodzin Sieniawskich i Bieleckich, a w tle tolerancja religijna i konstytucja sejmowa 1573 o tolerancji wyznaniowej. (Nagrody: 1983 - Koszalin, KSF "Młodzi i Film", wyróżnienie za plastykę; Panama, MFF, nagroda za reżyserię, Wielka Nagroda Specjalna Przyjaźni, "Panama Viejo")
- 1983 - Fort 13 (scenariusz z Krzysztofem Osadą). Opowieść o zasypanych na wiele lat w podziemiach fortu w Przemyślu podczas I wojny światowej oficerach rosyjskich. Zapis reakcji ludzi w sytuacji krańcowej.
- 1984 - Zabicie ciotki (scenariusz z Krzysztofem Skudzińskim wg powieści Andrzeja Bursy o tym samym tytule; autor nawiązuje też do wierszy i poematu Bursy Luiza). Sen o zabiciu ciotki, który może być prawdziwy. Gra wyobraźni o surrealnym zabarwieniu. (Nagrody: 1985 - Koszalin, KSF "Młodzi i Film", wyróżnienie)
- 1993 - Przypadek Pekosińskiego (reżyseria i scenariusz wg opowiadania Romualda Karasia Nazywam się Pekosiński). Opowieść o żyjącym naprawdę w Zamościu 53-letnim człowieku, który nie wie, kim jest, wszystko co go dotyczy jest sztuczne, od daty urodzenia, przez miejsce, po nazwisko. Opowieść o człowieku upokorzonym, ale zachowującym godność. (Nagrody: 1993 - Gdańsk, 18. FPFF, Grand Prix "Złote Lwy", ex equo z filmem Kolejność uczuć Radosława Piwowarskiego; 1994 - Karlove Vary, MFF, Nagroda Specjalna; Łagów, LLF, Srebrne Grono; Świebodzin, Samowar, Nagroda Entuzjastów Kina DKF w Świebodzinie)
- 1995 - Drzewa (scenariusz z Jerzym Jankowskim). Przypowieść o drzewach odczuwających lęk, o ich zniszczeniu i zamordowaniu człowieka broniącego lasu przed ścięciem. (Nagrody: 1996 - Ogólnopolski Festiwal Filmów Ekologicznych "Ekofilm", Nagroda specjalna)
- 1971 - Cztery wielkie wyprawy do Indii wg dzienników Krzysztofa Kolumba.
- 1971 - Łapa czyli paradoks o aktorze. Portret aktora komediowego Stanisława Łapińskiego.
- 1972 - Komuna Paryska wspólnie z Krzysztofem Wojciechowskim, wg dzienników Olivera Prospera Lissagaraya.
- 1972 - Zawiść wspólnie z Franciszkiem Trzeciakiem, wg Jurija Oleszy.
- 1972 - Słowo o Jakubie Szeli.
- 1973 - O honor.
- 1973 - Tajna historia Mongołów.
- 1973 - Proces Giordano Bruno.
- 1974 - Toporny wg powieści Juliana Kawalca o tym samym tytule. (Nagrody: 1975 - Złoty Ekran tygodnika "Ekran")
- 1976 - Faust wg Johanna Wolfganga Goethego. (Nagrody: 1976 - Sofia, Międzynarodowy Festiwal TV, nagroda za reżyserię)
- 1976 - 3 maja wg Jerzego Mikkego i Jerzego Łojka, opracowanie inscenizacyjne z Andrzejem Kipińskim. (Nagrody: 1976 - Złoty Ekran tygodnika "Ekran"; 1977 - Olsztyn, 1. Festiwal Polskiej Twórczości Telewizyjnej, nagroda specjalna, nagroda przewodniczącego Komitetu ds. RTV I stopnia)
- 1977 - Kronika polska Galla Anonima cz. I i II. (Nagrody: 1978 - Złoty Ekran Tygodnika "Ekran")
- 1978 - Idea i miecz cz. I, II, III (scenariusz: Bohdan Urbankowski).
- 1978 - Wielki powrót na motywach pamiętnika Hildy von Danvitz.
- 1979 - O coś więcej niż przetrwanie cz. I i II (scenariusz: Bohdan Urbankowski).
- 1979 - Zakręt wg Tadeusza Wieżana.
- 1991 - Sąd nad Brzozowskim.
- 1996 - Epitafia polskie.
- 1997 - Próby wg Michela Montaigne'a.
- 1998 - Zdania i uwagi wg Adama Mickiewicza z udziałem Czesława Niemena i Antoniny Krzysztoń. (Nagrody: 1999 - Niepokalanów, 19. Międzynarodowy Festiwal Filmów Katolickich i Multimediów, Grand Prix oraz nagroda specjalne OCIC - Międzynarodowej Organizacji Katolickiej Filmu i Audiowizji)
- 1999 - Anhelli wg Juliusza Słowackiego.
- 2000 - Anatomia sumień (scenariusz z Krystyną Wilczkowską - dotyczy zbrodni katyńskiej). (Nagrody: 2004 - Łódź, Ogólnopolski Przegląd Katolickich Programów RTV "Znaki nadziei", nagroda specjalna dla najlepszego spektaklu)
- 2000 - Wieczernik wg Ernesta Brylla, (także montaż; Grzegorz Królikiewicz również wystąpił w tym spektaklu). (Nagrody: 2002 - Niepokalanów, MFFKiM, I nagroda w kategorii film fabularny i widowisko tv)
- 1976 - Zakręt - sztuka Tadeusza Wieżana, Teatr Powszechny w Łodzi.
- 1987 - Idzie słowiański Papież - spektakl plenerowy na przybycie Jana Pawła II do Łodzi, Lotnisko Lublinek.
- 1988 - Maraton - 200-letni bieg do wolności, Sala Teatralna OO. Jezuitów w Łodzi.
- 1991 - 13 grudnia - 10-lecie stanu wojennego z udziałem Czesława Niemena, Teatr Nowy w Łodzi.
- 1999 - Rozważania o poprawie Rzeczypospolitej wg Andrzeja Frycza-Modrzewskiego, Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne - Klub Myśli Społecznej im. A. Frycza-Modrzewskiego w Łodzi.
- 1999 - Anhelli wg Juliusza Słowackiego, Teatr Polski w Bielsku-Białej.
- 2001 - Zamordowana armia, Stow. Społ.-Kult. - Klub Myśli Społ. im. A. Frycza-Modrzewskiego w Łodzi.
- 2002 - Okaż serce, koncert charytatywny.
- 2004 - Montserrat wg Emmanuela Roblésa, Teatr Nowy w Łodzi.
- 2004 - Obrona Sokratesa wg Platona, Teatr Nowy w Łodzi.
Autor: Jan Strękowski, grudzień 2006; aktualizacja filmografii: grudzień 2008.
Zobacz także
Teatr Och-Teatr w Warszawie
Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2010 roku w dawnym kinie Ochota przy ulicy Grójeckiej w Warszawie.
Teatr Teatr Polonia w Warszawie
Prywatna scena założona przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Działa od 2005 roku w dawnym kinie Polonia przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie.
Najczęściej czytane
- Film
Andrzej Wajda - Film
Zofia Rysiówna - Film
Współczesny polski film dokumentalny - Film
Agnieszka Holland - Film
Roman Polański